



Od ponad roku biegam w trzeciej wersji modelu Salomon Ultra Glide. W zróżnicowanych warunkach i na różnych dystansach, dzięki czemu zdobyłem mnóstwo doświadczeń. A to zapewnia dobry punkt odniesienia do oceny czwartej, najnowszej odsłony Ultra Glide. Co się zmieniło, a co pozostało w sprawdzonej formie? No i jak się biega po szlakach na grubej podeszwie? O tym poniżej.
W tym roku mija 10 lat, odkąd zabieram Was w różne części świata w cyklu „Góry, gdzie pieniądze są zbędne”. Tworząc go, mieliśmy z Piotrem Gruszkowskim na względzie dwie sprawy: odcięcie się od coraz bardziej komercyjnego traktowania gór i pokazanie miejsc, w których nie liczy się zawartość portfela, ale to, kim naprawdę jesteśmy. Góry potrafią nas sprawdzić i bywa, że osądzają surowo. Choć zwykle tylko pogrożą palcem. Opisywałam szlaki w różnych terenach, różnej trudności – ten będzie najłatwiejszy. Z tym że określenie „łatwy” bywa nieco względne. Wystarczy wybrać odpowiedni czas, na przykład początek zimy, żeby trudności urosły i pojawiło się trochę adrenaliny.
W naszej księgarni KsiążkiGór ruszyła przedsprzedaż książki Zbigniew Skoczylas w „Miejscu przy stole” – opowieści o jednej z tych postaci, których życiorys trudno zmieścić w kilku datach, wykazie przejść i eleganckiej notce biograficznej.
To już kolejny odcinek mojego subiektywnego rankingu najwspanialszych tras w Tatrach, dostępnych z przewodnikiem. W każdym z artykułów przedstawiam pięć propozycji, więc teraz pora na domknięcie drugiej dziesiątki. Wydawać by się mogło, że koniec stawki oznacza trasy mniej spektakularne czy piękne. Nic z tych rzeczy! Każda z nich ma w sobie nieodparty urok i to, co dla mnie w Tatrach najważniejsze: dzikość, różnorodność oraz niezwykłe widoki – nie tylko na szczyty, ale też na doliny, stawy, potoki i wodospady. Wasze odczucia mogą być inne, ale o tym przekonacie się, gdy zawędrujecie w te magiczne rejony.
Porośnięte kwiatami rozległe płaskowyże z czarnego pyłu. Góry o kształcie wulkanów i mech we wszystkich odcieniach zieleni. Jęzory lodowców prawie na wyciągnięcie ręki. Dymiące kolorowe góry i srebrne nitki rzek. Czarno-czerwono-zielone ściany kanionów, jak w filmach fantasy. Z tych wszystkich klocków ułożony jest krajobraz Islandii, jednego z najpiękniejszych miejsc na ziemi. I przez nie właśnie wiedzie szlak, którym szliśmy.
W dniach 6–9 maja idylliczne włoskie doliny Val Masino, Val di Mello i Valle dei Bagni po raz kolejny zamienią się w globalne centrum wspinania na małych formach – miejsce, w którym granit, natura, wspinaczkowa historia i festiwalowa energia tworzą mieszankę, jakiej po prostu nie da się pomylić z żadną inną imprezą!
Cypr to wyspa kotów. Trzeba to wiedzieć, zanim się na nią wybierzemy. Kotów różnej maści nie da się tam uniknąć. Miejskie są mniej chętne na głaskanie, chociaż te pilnujące zabytków bywają przyjazne. Kiedy tylko wylądujecie na kwaterze, zwierzaki zwiedzą się o tym szybko, więc zjedzenie posiłku będzie mocno utrudnione.
Podróż przez Armenię to przemierzanie krainy, która odsłania się powoli, z typową dla kaukaskich stron ospałością. Góry nie eksplodują gwałtownie na horyzoncie. Przeciwnie – zbliżają się niemal niezauważenie, krok po kroku, jakby się skradały. Wysoki płaskowyż wibruje niezwykłym światłem, drogi przecinają miedziane równiny, a nakładające się na siebie górskie grzbiety zlewają się z niebem. To kraj, w którym króluje kamień – są z niego domy, wieże, kościoły, a nawet marzenia – i w którym każda dolina zdaje się kryć starożytną historię.
W czasach, gdy każdy kolejny rok bywa cieplejszy od poprzedniego i nawet w Jakuszycach podczas Biegu Piastów warunki mogą okazać się zbyt liche do jeżdżenia na biegówkach, stosunkowo blisko Polski znajdziemy miejsce, gdzie śnieg utrzymuje się niemal przez cały rok. A od listopada do maja jest wręcz pewny. To Hardangervidda, największy górski płaskowyż Europy, który leży w Norwegii, między Oslo a Bergen. Dzięki połączeniom zapewnianym przez tanie linie lotnicze jest w zasięgu większości z nas.