Mistrzowski Dublet - Lhotse i Mount Everest na nartach
O udanym sezonie w Himalajach, czyli zjeździe z Lhotse i Everestu podczas jednej wiosennej wyprawy, z BARTKIEM ZIEMSKIM rozmawia PIOTR DROŻDŻ.

O udanym sezonie w Himalajach, czyli zjeździe z Lhotse i Everestu podczas jednej wiosennej wyprawy, z BARTKIEM ZIEMSKIM rozmawia PIOTR DROŻDŻ.
Wstawka… Lokalna ciekawostka. Must have – połoga rysa na nogi i dłonie. Wygląda przystępnie. W zasadzie taka jest… Ale coś tu nie gra. Ślisko. To żart? Niebieska skała pomalowana farbą. Psychodeliczny koncept zrodzony w umyśle szalonego Belga. Dobrze, że rysa jest głęboka i prosta. Może piątkowa. Z góry rozciąga się surrealistyczny widok. Wokół kolorowe kamienie – różowe, żółte, pomarańczowe… Najwięcej jest niebieskich i błękitnych. Połyskują w promieniach zachodzącego słońca. Miał chłop fantazję… I cierpliwość. Kolejna rysa – to samo. Ślisko. Tym razem czarna farba. Co za mydło, jak na Jurze! Trzeba się dobrze zacierać, ale i tak wypluwa… Następnym razem puści.
Śnieg głośno skrzypi pod rakietami. Widzę już metalową tyczkę pomiędzy wielkimi świerkami. Dochodzę na szczyt i stawiam nogę na kamiennym słupku. Stoję na Lupczańskiej Magurze w Niżnich Tatrach, ostatnim szczycie Korony Dorzeczy Tatrzańskich. Na pierwszym, swojskim Giewoncie, byłem 42 lata temu. Trochę dawno – tuż po zniesieniu stanu wojennego.
O długotrwałym projekcie i osiąganiu rzeczy z pozoru niemożliwych z JORGE DÍAZEM-RULLO, autorem piątej drogi 9c na świecie, Café Colombia, rozmawia MATEUSZ HAŁADAJ.
Dziesięć tatrzańskich szczytów powyżej 2600 metrów w jeden dzień, czyli 35 kilometrów z przewyższeniem 4400 metrów, pokonanych w 11 godzin i 37 minut. O kolejnej inspirującej przygodzie w górach, które mamy na wyciągnięcie ręki, i o nowych ustaleniach kartografów, pozwalających planować kolejne wyzwania, z OLGĄ ŁYJAK rozmawia PIOTR GRUSZKOWSKI.
Wspomnienie ostatniej, tragicznie zakończonej wspinaczki Wiesława Stanisławskiego i Witolda Wojnara, w opowiadaniu Justyna Wojsznisa z 1933 roku [Redakcja].
O intensywnym wspinaniu się i przejściu setek dróg – w Tatrach i na dużych ścianach Alp, Sardynii, Sycylii, Korsyki czy Maroka – oraz wyjątkowej sztuce łączenia pasji z absorbującą pracą z ANDRZEJEM FICKIEM, wiceprezesem klubu wysokogórskiego, autorem bloga i wielotomowego przewodnika wspinaczkowego po najpiękniejszych drogach w Tatrach, rozmawia PIOTR GRUSZKOWSKI.
To historia sprzed ponad 90 lat, która opisuje taternika wielkiej klasy. Na przełomie lat 20. i 30. XX wieku Wiesław Stanisławski stał się legendą wspinaczki skalnej, choć jego tatrzańska kariera trwała zaledwie osiem lat. Jak do tego doszło? O tym opowiada poniższy esej.
„Trzeba się zgodzić, że każda droga póty jest dobra, póki nie znajdzie się lepsza – a pod określeniem tej «lepszej» drogi rozumiemy prostszą, nikt bowiem nie zaprzeczy, że ideałem drogi jest taka, która wchodzi w skały w linii spadku wierzchołka i bez trawersów osiąga wprost szczyt” – Wiesław Stanisławski.
Cypr to wyspa kotów. Trzeba to wiedzieć, zanim się na nią wybierzemy. Kotów różnej maści nie da się tam uniknąć. Miejskie są mniej chętne na głaskanie, chociaż te pilnujące zabytków bywają przyjazne. Kiedy tylko wylądujecie na kwaterze, zwierzaki zwiedzą się o tym szybko, więc zjedzenie posiłku będzie mocno utrudnione.
Podróż przez Armenię to przemierzanie krainy, która odsłania się powoli, z typową dla kaukaskich stron ospałością. Góry nie eksplodują gwałtownie na horyzoncie. Przeciwnie – zbliżają się niemal niezauważenie, krok po kroku, jakby się skradały. Wysoki płaskowyż wibruje niezwykłym światłem, drogi przecinają miedziane równiny, a nakładające się na siebie górskie grzbiety zlewają się z niebem. To kraj, w którym króluje kamień – są z niego domy, wieże, kościoły, a nawet marzenia – i w którym każda dolina zdaje się kryć starożytną historię.
W czasach, gdy każdy kolejny rok bywa cieplejszy od poprzedniego i nawet w Jakuszycach podczas Biegu Piastów warunki mogą okazać się zbyt liche do jeżdżenia na biegówkach, stosunkowo blisko Polski znajdziemy miejsce, gdzie śnieg utrzymuje się niemal przez cały rok. A od listopada do maja jest wręcz pewny. To Hardangervidda, największy górski płaskowyż Europy, który leży w Norwegii, między Oslo a Bergen. Dzięki połączeniom zapewnianym przez tanie linie lotnicze jest w zasięgu większości z nas.
Po powrocie z Karawszynu w 2024 roku doszliśmy jako zespół do kilku wniosków. Nasze dwa wyjazdy, do tej pory wyłącznie do Kirgistanu, miały charakter alpejski lub bigwallowy. Tym razem chcieliśmy większej wysokości, możliwości wspinania mikstowego lub skalnego i wyznaczania nowych dróg. Znalezienie rejonu tak uniwersalnego, a przy tym rzadko odwiedzanego nie było łatwym zadaniem. Jednak gdy padła propozycja Doliny Charakusa w rejonie Hushe, w zachodniej części Karakorum, zgodnie podjęliśmy decyzję i wybraliśmy sierpniowy termin.
O wykluwaniu się wspinaczkowych biznesów w czasach romantyczno-dzikiego kapitalizmu, bogatym archiwum filmowym, dojrzewaniu książek, głębokich pasjach himalaistów winopijców i kochaniu życia na przekór górskiej śmierci z RYSZARDEM WARECKIM rozmawia ANDRZEJ MIREK.
O korzyściach płynących z postawienia na najbardziej zaawansowane materiały i polską produkcję, mimo burzliwych wydarzeń wstrząsających branżą odzieży outdoorowej, z KRYSTIANEM PIROGIEM i MAGDĄ WÓJCIK z firmy JMP rozmawia ANDRZEJ MIREK.
600 metrów przewyższenia na podejściu, 1900 wspinania i jeszcze 270 do szczytu. Przewidywany czas w ścianie to 10 do 15 godzin. Trudności maksymalnie: VI+ w skali UIAA. A na koniec zejście – 2000 metrów deniwelacji, w tym via ferrata. I to wszystko w jeden dzień, bez biwaku, na lekko i szybko. Brzmi jak wyzwanie dla amatorów wielogodzinnych górskich akcji i niezła przygoda. Postanowiliśmy to sprawdzić.
O chodzeniu własnymi drogami, również solo i wbrew znakom od losu, z emanującym pozytywną energią DAWIDEM NAPIĘTYM WOŹNIAKIEM rozmawia ANDRZEJ MIREK.
Potężny szczyt… Kształtna biała piramida góruje nad otoczeniem. Widać ją już z daleka i łatwo rozpoznać dwie długie granie podcięte stromymi ścianami. Po drodze do Zermatt to właśnie Weisshorn, a nie Matterhorn pierwszy rzuca się w oczy i od razu przykuwa uwagę.
O wyprawie w Pamir, specyfice wspinaczek w ZSRR, zdobycznym porożu i porzuconych zwłokach z WALKIEM FIUTEM rozmawia ANDRZEJ MIREK.
Nie ma wątpliwości, że z roku na rok liczba ciekawych górskich dokonań w wykonaniu naszych alpinistów rośnie. W sezonie 2024 trzy polskie wyczyny znalazły się na tak zwanej szerokiej liście przejść branych pod uwagę przy nominacjach do nagrody Złotego Czekana. Wydaje się, że rok 2025 przyniósł jeszcze więcej godnych odnotowania polskich akcentów, w tym prawdziwe „hity”, które będziemy wspominać przez długie lata. Dotyczy to także – ukujmy nową nazwę – skihimalaizmu, w którym od dobrych kilku lat dzięki dwóm osobom jesteśmy światowymi liderami.