facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

Tylko w GÓRACH Top artykułów z GÓR

Fontainebleau - mekka europejskiego boulderingu

Przyjezdni mówią o nim Font, ale od zamieszkujących kraj nad Sekwaną nigdy takiej nazwy nie usłyszymy – ci wolą brzmiącą bardziej rodzimie formę Bleau. A gdy połączymy te dwa skrótowe określenia, otrzymamy nazwę, która niemal wszystkich miłośników małych form przyprawia o szybsze bicie serca: Fontainebleau.

 
 
 

Alex Honnold - "Bohater Moralnego Niepokoju"

Wczorajsza premiera oscarowego Free Solo, na dużym ekranie w sieci Multikino, przypomniała nam nasze ostatnie spotkanie z Alexem Honnoldem - rzecz działa się półtora roku temu, podczas XXII Festiwalu im. Andrzeja Zawady w Lądku-Zdroju. Amerykanin był więc "świeżo" po pokonaniu Freeridera na legendarnym El Capie, a jego zadumana sylwetka zdobiła okładkę 257 numeru GÓR... ;-) Choć wówczas film wkraczał dopiero w fazę postprodukcyjną, to jednak wyczyn Alexa odbił się już szerokim echem, nie tylko we wspinaczkowym środowisku. Nic więc dziwnego, że tematem przewodnim przywołanego numeru GÓR była sylwetka bodajże najwybitniejszego solisty wszechczasów.  

 
 
 

Har har Mahadev na Cerro Kishtwar, czyli siła motywacji

W miniony weekend świat obiegła smutna i tragiczna wiadomość - na północnej ścianie Eigeru śmierć w niewyjaśnionych jak dotąd okolicznościach poniósł 28-letni szwajcarski alpinista - Julian Zanker. Była to dla nas szczególnie bolesna wieść, ponieważ jeszcze raptem kilka miesięcy temu korespondowaliśmy z Julianem, przy okazji materiału do 264 numeru GÓR o nowej drodze na Cerro Kishtwar. Życzyliśmy wtedy jemu jak i całej ekipie wielu podobnych sukcesów w przyszłości. Już wiemy, że była to jego ostatnia wspinaczka, o której dane nam było napisać... Chcąc niejako uhonorować pamięć Juliana i jego alpinistycznych dokonań, publikujemy rzeczony artykuł w pełnej wersji. 

 
 
 

"Jeden dzień z życia" - 31 grudnia 1988r. - Lhotse

Równo 30 lat temu, w noc sylwestrową, Krzysztof Wielicki dokonał jednego ze swoich największych wyczynów - samotnie stanął na szczycie Lhotse (8516 m n.p.m.), w dodatku w gorsecie, który nosił po uszkodzeniu kręgosłupa w górach. Było to (i jest takim do tej pory) jedyne w historii pierwsze zimowe wejście na ośmiotysięcznik dokonane samotnie. Z tej okazji zapraszamy Was do lektury tekstu, będącym zarazem fragmentem najnowszej książki naszego himalaisty, w którym przybliża kulisy wydarzeń tamtego dnia.

 
 
 

Manaslu - podarunek

"Wypadałoby napisać na samym początku, że była to góra szczególna. Owszem – była, dla mnie każda góra jest szczególna i ważna, bo poświęcam jej wiele miesięcy przygotowań i mnóstwo energii. Ale z drugiej strony nic medialnego, co by się pewnie dziennikarzom spodobało – nie miało miejsca."

 
 
 

Sir Chris Bonington o historii, literaturze i etyce wspinaczkowej

Legenda alpinizmu światowego, kilkadziesiąt wybitnych przejść w górach całego świata, organizator i kierownik przełomowych wypraw w historii himalaizmu. W Wielkiej Brytanii człowiek-instytucja, który w 1996 roku za osiągnięcia na polu alpinizmu i jego popularyzacji otrzymał tytuł szlachecki. Z Chrisem Boningtonem będziecie mogli spotkać się już niebawem podczas Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady w Ladku-Zdroju. A my z tej okazji przypominamy wywiad, który został opublikowany na łamach GÓR, niemalże 15 lat temu. Zapewniamy, że nie stracił na aktualności.

 
 
 

Chłopek – Pan na Przełęczy

„Gdzie idziesz?”. „Na Chłopka”. Oczywiście 99,99% osób, które w ten sposób odpowiada na to pytanie, używa jedynie skrótu myślowego. Nie udają się one bowiem na turnię zwaną Chłopkiem, ale na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem (czy też krócej: Przełęcz pod Chłopkiem), która wzięła swoją nazwę właśnie od tej charakterystycznej turniczki. Ale  tatrzańskie GÓRY tworzymy z myślą o prawdziwych koneserach, a ci z pewnością chcieliby stanąć na szczycie prawdziwego Chłopka albo przynajmniej dowiedzieć się, jak takie wejście wygląda. 

 
 
 

Poważniejsze wypadki w rejonie Morskiego Oka

Lato w tym roku nie rozpieszcza – zwłaszcza w Tatrach, gdzie trudno o choćby jeden dzień ze stabilną pogodą. Wakacje mają jednak swoje prawa, więc z pewnością znajdą się osoby, które podejmą ryzyko wysokogórskiej wędrówki pomimo nieodpowiednich warunków.  Góry są dla ludzi, pamiętajmy jednak o bezpieczeństwie. Ku przestrodze przypominamy artykuł opublikowany w tatrzańskim numerze GÓR sprzed dwóch lat.

 
 
 

W najnowszych GÓRACH (261): Polskie marki – drugie życie butów wspinaczkowych (Friction)

Zmorą wszystkich aktywnie trenujących wspinaczy jest bez wątpienia ścierająca się wprost proporcjonalnie do częstotliwości użytkowania guma w butach wspinaczkowych. Kupowanie nowej pary co pół roku lub częściej byłoby sporym wydatkiem w budżecie niejednego łojanta:-) Z drugiej strony żaden szanujący się wspinacz, zwłaszcza jeśli marzą mu się kolejne życiówki nie pozwoli sobie na utratę precyzji, powodowaną uszczerbkami na obuwiu. Tutaj z pomocą przychodzi popularna usługa „podklejenia” butów. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych i zarazem najpopularniejszych na naszym rodzimym rynku firm, trudniących się tą sztuką jest Friction. O początkach działania, specyfice pracy i arkanach reperowania butów z Dankiem Grodeckim rozmawia Andrzej Mirek.

 
 
 

Chomo Lonzo - zanurzenie w samotność

Samotność. Ile o niej wiemy? Jak często musieliśmy się zmagać z koniecznością obcowania z samym sobą? Jeśli chcesz powiedzieć, że doświadczyłeś samotności zamknięty w czterech ścianach pokoju, muszę wyprowadzić cię z błędu – to nie samotność.

 
 
 

Ania Brożek – z biegiem czasu

Większość wspinaczy nie zdąży zapoznać się z pierwszą klamą, gdy ANIA BROŻEK efektownie rozprawi się z drogą. Dla osób nawykłych do celebrowania każdego ruchu niepojęte jest, że tak szybko można przemieszczać się w pionie. Czy z grawitacją wszystko w porządku? Jeśli tak, rodzi się pytanie: Jak ona to robi?! Prawdę powiedziawszy, pytań pojawia się znacznie więcej – zdobycia odpowiedzi na nie podjął się Mateusz Mazur.

 
 
 

Zakazana Kraina Koboldów

Od dziecka chowany pośród galicyjskich pagórków zawsze odczuwałem niepokój, kiedy otaczający krajobraz przybierał
formę idealnie poziomej linii wyznaczającej horyzont... Płaska jak stół Szwecja w ten przedziwny sposób mnie przerażała.

 
 
 

Lhotse 1974 – zimowa premiera w Himalajach

Wyprawa przygotowywana przez Andrzeja Zawadę została zaplanowana na sezon pomonsunowy, jesień, ale brano także pod uwagę możliwość zaatakowania Lhotse zimą. Pozwolenie na wejście na szczyt obowiązywało do trzydziestego pierwszego grudnia 1974 roku. Do tego czasu jeszcze nikt nie zdobył żadnego z ośmiotysięczników w zimie. Tę tragiczną, bo zakończoną śmiercią Staszka Latałły, wyprawę sprzed 41 lat wspomina jej uczestnik Jerzy Surdel.

 
 
 

Denis Urubko o zimie w górach najwyższych

Jeśli przez weekend nie dane nam było odciąć się od świata gdzieś w górskiej głuszy – co zresztą godne jest prawdziwego ubolewania, bo właśnie doświadczamy spektakularnego powrotu zimy ;) – to z pewnością obserwowaliśmy śmiałe poczynania Denisa na K2. Słuszne, niesłuszne, zwariowane lub wyrachowane… można bez końca się spierać. Dlatego tym bardziej warto przeczytać wypowiedź Denisa, w której znajdziecie precyzyjną argumentację motywów, jakimi się kieruje.  

 
 
 

Tomek Mackiewicz

Trzy lata temu, w 242 numerze GÓR przedstawiliśmy postać Tomka Mackiewicza. Niezwykły to człowiek o wielkiej pasji… To jakby nie powiedzieć nic. Warto poznać choćby część tej niebanalnej osobowości, wróćmy więc do początku roku 2015 w tekście Łukasza Ziółkowskiego.

 
 
 

Lód za kołem polarnym

Czwarta po południu, ciemność przepędzała światło dnia. Gdy wyszliśmy z budynku lotniska w Tromso, wpadliśmy prosto w objęcia chłodu. 30 stopni mniej niż w Środkowej Europie, którą opuściliśmy zaledwie kilka godzin temu.  Prawdziwa zima, w końcu.

 
 
 

Marko Prezelj - niepewność jest esencją alpinizmu

Marko Prezelj jest jedną z największych postaci współczesnego alpinizmu. Celowo nie piszemy o „gwieździe”, gdyż to określenie zwyczajnie nie pasuje do Słoweńca. Nie należy on bowiem do wspinaczy, którzy regularnie pojawiają się na okładkach czasopism. Jeżeli zaś chodzi o zdjęcia, to raczej występuje jako ich autor niż bohater.

 

 


 
 
 

Nordic Walking i podróż przez dziki Kirgistan

Na przełomie sierpnia i września w mało wyeksplorowanym rejonie Kirgistanu Kokszał Tau działała polska wyprawa w składzie Michał Kasprowicz, Wojtek Ryczer i Rafał Zając. Mimo że nazwa jednej z dwóch nowych dróg wytyczonych przez nich w tym miejscu, Nordic Walking, nawiązuje– jak sami mówią – do„ich głównego zajęcia na tej wy­prawie, czyli do dymania z kijkami trekingowymii ciężkim iworami”, to sportowy wynik ich wyjazdu należy zaliczyć do największych polskich osiągnięć w górach wysokich w tym roku.

 
 
 

Strzeż się piorunów

To, że w czasie burzy nie powinno się chodzić po górach, to „oczywista oczywistość”. Zwłaszcza że w komunikatach meteo często pojawiają się burzowe ostrzeżenia, dzięki czemu możemy dopasować naszą wycieczkę do prognoz. Z drugiej strony, wszystkiego przewidzieć się nie da – prawdopodobnie nieraz jeszcze zostaniemy przez burzę zaskoczeni.

 
 
 

Mont Blanc biegowo – na dwa sposoby

Jeśli czujemy nieodpartą potrzebę precyzyjnego nazywania rzeczy po imieniu, to będziemy mieli problem. Dlaczego? Bo w zasadzie nie powinniśmy określać mianem biegania osiągnięć, o których chciałem opowiedzieć. Bieganie to przecież „ruch, w którym występuje faza lotu”. A „faza lotu” nie brzmi dobrze w kontekście śmigania po oblodzonych graniach, szybkiego pokonywania popękanych lodowców lub błyskawicznego wkaszania skalnych odcinków o trudnościach dochodzących do V+. Przyznacie, że jest to trudny do spełnienia wymóg formalny, zwłaszcza gdy zmagamy się z wyzwaniem wysokim na 4810 metrów. Słowem, gdy wdrapujemy się, najszybciej jak się da, na szczyt Mont Blanc.

 
 
 
 
1
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2019 Goryonline.com