Michaela Kiersch i ekstremalne drogi w Katalonii
Michaela Kiersch odwiedziła w tym sezonie Stary Kontynent. Amerykanka postanowiła zmierzyć się z kilkoma niełatwymi propozycjami katalońskich skał na czele z Mind Control 8c i Joe Blau 8c+.

Michaela Kiersch odwiedziła w tym sezonie Stary Kontynent. Amerykanka postanowiła zmierzyć się z kilkoma niełatwymi propozycjami katalońskich skał na czele z Mind Control 8c i Joe Blau 8c+.
Czarnorzecki sektor Przełomu Marcinka rozbudowuje się o kolejne dwie skały. Piętrowa Turnia i Ściana Bez Bloku znajdują się w najbliższym sąsiedztwie Leśnej Turni i stanowią jakby jej niższe piętro. Ściana Bez Bloku leży na zachodnim stoku, a Piętrowa Turnia na południowym. Zejście pod tę drugą zostało ubezpieczone poręczówką. Podczas wspinaczki na Piętrowej należy wykazać ostrożność przy przejściu pasa gorszej jakości piaskowca.
W kameralnym Łutowcu wciąż pojawiają się nowe drogi. Z jednej strony powoduje to zwiększenie oferty wspinaczkowej rejonu, z drugiej skutkuje ich zbytnim zagęszczeniem i tym samym „usztucznieniami” w postaci umownych ograniczników czy zaburzeniami (zbyt blisko biegnące linie ringów) oryginalnych dróg powstałych wcześniej. „Na dziś” rejon Baraku (skały przy szkole) oraz Knur wydają się być wyeksplorowane. Na Pasiece, Losze czy Zamkowej można wypatrzyć jeszcze całkiem ciekawe, puste miejsca na nowe drogi.
Dwa dni temu za sprawą Adama Ondry Rumunia wzbogaciła się o nowy ekstrem! Supermocny Czech odwiedził bowiem rejon Herculane, gdzie wytyczył linię Stone Butterfly 9a+. To pierwsza tak trudna droga w tym kraju. Zobaczcie jak wyglądała walka o pierwsze przejście.
Puchar świata we wspinaniu na czas rozkręcił się na dobre, a rywalizacja nabrała rumieńców. W miniony weekend serca zabiły nam mocniej za sprawą Ani Brożek, (Mammut Polska) której świetny występ o mało co nie zakończył się medalem. Ostatecznie zatriumfowała Francuzka dwójka – zwycięstwo zgarnęła Anouck Jaubert i Bassa Mawem.
Doskonały start zaliczyła w ten weekend nasza juniorka Natalia Kałucka.
Jeszcze na jesieni ubiegłego roku, wspólnie z Dominikiem Kogutem gruntownie oczyściliśmy i ubezpieczyliśmy niemal zapomnianą skałę na czarnorzeckim Przełomie Marcinka. Sektor ten obfituje w wiele dziewiczych ścian i do tej pory był pomijany jako cel dla wspinaczy z liną. Dość powiedzieć, że ostatnie drogi powstały tam jeszcze w 1986 roku.
Azjatyckie tournée w ramach Pucharu Świata w boulderingu i na czas trwa w najlepsze. Ledwie zdążyły opaść emocje po zeszłotygodniowej rywalizacji w Chongqing, a już w ten weekend kolejną ich dawkę będziemy mieli w Tai’an, które po raz pierwszy gościć będzie najlepszych wspinaczy globu, choć z racji tego iż nie startują „linowcy”, właściwszym określeniem byłoby „najsilniejszych” i „najszybszych” – to z racji dyscyplin, w których te 2 przymiotniki odgrywają kluczową rolę. :-)
Linię Perfecto Mundo w Margalefie pierwszy dostrzegł ponad dziewięć lat temu Chris Sharma. Tuż po ubezpieczeniu jej kompletem przelotów wiedział, że ma do czynienia z czymś ekstremalnie trudnym.
W miniony weekend podczas kolejnej edycji Pucharu Świata w boulderingu w chińskim Chongqing oglądaliśmy powrót „starej gwardii” w pełnej krasie. W finałach błyszczeli ci, którzy na przestrzeni ostatnich lat nas do tego przyzwyczaili – wśród najlepszej szóstki ponownie zagościły takie nazwiska jak Jan Hojer, Sean McColl, czy Jakub Schubert. Ich powrót do czołowej stawki przyćmił jednak kapitalny występ Akiyo Noguchi – Japonka była o klasę lepsza od swoich rywalek, z liderującą w klasyfikacji generalnej, koleżanką z reprezentacji, Miho Nonaką na czele.
Jednym z najlepszych motywatorów do rozwoju jest wsparcie bardziej doświadczonych kolegów. A co, jeśli tym kolegą zostanie legenda wspinaczki? Wtedy progres robi się sam!
W ubiegły weekend rozegrano kolejną, drugą już edycję Pucharu Świata we wspinaniu na czas. Tym razem areną zmagań sprinterów było chińskie Chongqing, inaugurujące tournée po Dalekim Wschodzie. Pisząc zapowiedź zawodów wieszczyliśmy niespodzianki, będące stałą częścią rywalizacji w tym zakątku globu.
Stałym punktem pucharowego cyklu, zarówno dla boulderowców jak i czasówkowiczów są zawody rozgrywane w Chinach. Biorąc pod uwagę różnorakie okoliczności, m.in. fakt iż niemal zawsze mamy do czynienia z absencją kilku bardziej prominentnych nazwisk wśród startujących (zwłaszcza dotyczy to europejskiej czołówki), specyficznym i charakterystycznym dla Dalekiego Wschodu klimatem oraz wreszcie – jet-lagiem, z którego dolegliwościami częstokroć mierzyć się muszą przyjezdni, możemy spodziewać się zaskakujących rezultatów. Czy będzie tak i tym razem? Przekonamy się już w najbliższy weekend.
Niezły prezent urodzinowy sprawiła sobie ostatnio Sylwia Buczek.
Jak wiemy Piotrek Schab ostatnie tygodnie spędził w Hiszpańskich rejonach. Głównym celem wyjazdu było pokonanie mega ekstremu Fight or Flight 9b.
W miniony weekend, w stolicy Japonii rozegrano zawody typu masters we wspinaczce na czas Speed Star Tokio.
Facundo Langbehn to pierwszy zawodnik z Chile któremu udało się pokonać boulder o trudnościach 8C.
Tuż przed planowanym tripem do Rumunii Karolina Ośka zdążyła jeszcze ostro zawalczyć na Jurze.
Z Lądeckich skał najbardziej wyizolowaną jest Skalny Ząb. Ta skalna płetwa to najwyżej położony twór wspinaczkowy w grupie Stołowych Skał leżący kawałek drogi od Iglicy i przez to nigdy nie cieszył się popularnością. Od pewnego czasu miałem w planie zrobić coś nowego na tej skale ale inne cele skutecznie opóźniały realizację tego planu. Ostatecznie zmobilizowały mnie do akcji w Lądku zbliżające się urodziny mojego kolegi Jarka.
W miniony weekend kolejnym przystankiem rozkręcającego się już na dobre Pucharu Świata w boulderingu była Moskwa. W stolicy Rosji zjawiła się cała światowa czołówka, na czele ze świeżo upieczonymi liderami klasyfikacji generalnej i zarazem zwycięzcami otwierających sezon zawodów w Meiringen – Miho Nonaką i Jernejem Kruderem. Tym razem, choć wspomniana dwójka była dosłownie o włos od kolejnego triumfu, musiała zadowolić się ostatecznie drugim miejscem. Z kolei na pierwsze wskoczyli ci, którzy przed tygodniem w Szwajcarii wywalczyli srebro – Janja Garnbret i Tomoa Narasaki. Nie będzie więc nadużyciem stwierdzenie, że w tym sezonie, jak dotąd przynajmniej, rządzą i dzielą Japończycy i Słoweńcy.