facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-03-12
 

Zima w Tatrach. Próba podsumowania działalności taternickiej do 31 stycznia

Tegoroczna zima jest – mówiąc delikatnie – słaba. Mam tu oczywiście na myśli wyniki naszej działalności taternickiej.
Tegoroczna zima jest – mówiąc delikatnie – słaba. Mam tu oczywiście na myśli wyniki naszej działalności taternickiej. Obiektywnie trzeba przyznać, iż to kwestia warunków, bo sam spręż w narodzie jest i to niemały. Ale jak tu działać zimowo w górach, kiedy 20 stycznia w Zakopanem jest znacznie „na plusie” i pada rzęsisty deszcz...
 



A zapowiadało się całkiem nieźle... 

Listopad
Sezon, co właściwie jest już pewną tradycją, rozpoczął 18 listopada Marcin Księżak. Jego celem stał się Próg Mnichowy, na którym Marcin zrealizował swój wieloletni projekt. (Jego pierwsza próba na tej linii zakończyła się wycofem z powodu załamania pogody, a przy drugiej Marcin nie dotarł pod ścianę – na podejściu „pojawiła się” lawina. Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze, ale na samo wspinanie zabrakło już spręża.)

Tym razem wszystko poszło zgodnie z planem – w czasie jedenastogodzinnej wspinaczki w stylu OS Marcin wytyczył dwustumetrową nowość, która otrzymała nazwę Danie Książęce. Droga została wyceniona na 7+ w skali zimowo-klasycznej. Znajduje się ona tuż na lewo od popularnego Kuluaru Kurtyki i rozwiązuje ok. osiemdziesięciometrowe spiętrzenie. Sam start drogi znajduje się na prawo od drogi Czyż Łuczak i biegnie ładnym zacięciem tuż na lewo od przełamania się ściany do żlebu, którym idzie Kuluar Kurtyki. Po ok. 6 m ucieka w prawo, ponieważ, jak donosi sam autor, dalsza część zacięcia wyglądała na słabo asekurowaną. Powstał w ten sposób trawers przeprowadzający w łatwy teren po prawej (3). Może on niestety komplikować prowadzenie liny. Dodatkowo początek tej drogi znajduje się na tyle nisko, że przy dużych ilościach śniegu może być zasypany, co spowoduje, że droga będzie się zaczynała od terenu 3. Jest to ważna uwaga dla wszystkich, którzy będą chcieli ją powtórzyć.
28 listopada Marcin, również samotnie, w czasie około 3,5 godziny przeszedł znajdującą się na Buli pod Bandziochem drogę Globalne Ocieplenie 6+. O przejściu tym wspominam głównie dlatego, że linia ta, podobnie jak i inne znajdujące się na tej „strasznej ścianie”, jest w ostatnich latach bardzo częstym celem naszych wspinaczek, a Marcin, któremu doświadczenia nie brakuje, sugeruje podniesienie wyceny tej drogi do 7-.
Dzień później, 29 listopada, w fatalnych warunkach, Marcin w zespole z Krzyśkiem Banasikiem i Marcinem Sucharem, również na Buli pod Bandziochem wytyczył w stylu OS nową drogę, która otrzymała nazwę Od Zmierzchu Do Świtu i została wyceniona na zimowo-klasyczne 7. Wspinaczka trwała 6,5 godziny. Linia biegnie tuż na lewo od drogi Globalne Ocieplenie i prawdopodobnie fragmentami była przechodzona już wcześniej.

Grudzień
12 grudnia miała miejsce chyba jedna z najlepszych wspinaczek omawianego okresu. Silny zespół w składzie: Marcin Michałek, Wojtek Kozub i Kuba Hornowski, pokonał w ciągu trwającej piętnaście godzin wspinaczki znajdującą się na Małym Młynarzu słynną Spreżynę (letnia wycena drogi to VI). Zespół próbował pokonać linię w całości zimowo-klasycznie. Sztuka ta udała się prawie w stu procentach, gdyż tylko na przedostatnim wyciągu (już po przejściu zasadniczych trudności), w jednym miejscu prowadzący musiał przyazerować. Reszta drogi została pokonana w stylu OS, z wyjątkiem wyciągu kluczowego, który został pokonany w stylu „około” RP. W celu wyjaśnienia oddajmy głos prowadzącemu tę długość liny, Kubie: „Na kluczowym wyciągu przeszedłem w bok od stanu i poszedłem wprost w górę jednym z wariantów – na wyjściu z trudności zaliczyłem lot i wylądowałem przy stanie. Założyłem więc stanowisko i poszedłem raz jeszcze innym wariantem (w prawo), więc OS to to nie był, choć wspinałem się bez znajomości”.
Zespół pokonał całą drogę w dziewięciu długich wyciągach. Zdaniem Kuby, prowadzącego przez większość drogi, jej zimowo-klasyczne trudności oscylują w okolicy stopnia 6. Warunki podczas całego przejścia były fatalne – dużo świeżego śniegu i słabe trawy.
Kolejne grudniowe przejścia również przenoszą nas na Słowację.
W okresie świątecznym w dolinie Mieguszowieckiej działał zespół w składzie: Magda Drózd i Adam Ryś. Zespół ten od kilku już lat wspina się zimą i po coraz trudniejszych drogach. Można właściwie napisać, iż Magda jest jedną z nielicznych aktualnie (jeśli w ogóle nie jedyną) polską taterniczką, która w górach na drogach wielowyciągowych z powodzeniem prowadzi wyciągi o trudnościach z przedziału 5-6 (chodzi o wycenę zimowo-klasyczną). Z ciekawszych przejść tego zespołu warto wspomnieć o pokonaniu w dniu 28 grudnia, w stylu OS, znajdującej się na galerii Szatana drogi Popradska Cesta (według słowackich schematów M6-) oraz o przejściu 30 grudnia znajdującej się na Zadniej Baszcie Drogi Zamkowskiego (WHP 603). Tę wycenianą latem na V, blisko 600-metrową drogę, zespół pokonał zimowo-klasycznie w czasie jedenastu godzin.

W tym samym okresie, z tym że w dolinie Kieżmarskiej działał inny polski zespół: Robert Grzanka i Bartek Sokołowski. 28 grudnia pokonali oni w stylu OS wyprowadzającą na Dolny Kezmarsky Straznik, siedmiowyciągową drogę Spomienka M6. Zdaniem Bartka droga wyśmienicie nadaje się na „rozruch” i po jej skończeniu warto kontynuować wspinaczkę na Kopę Kieżmarską.
Kolejnego dnia zespół uderzył na Polska cesta – drogę autorstwa Andrzeja Marcisza i P. Lose z roku 1980. Jej autorska wycena brzmiała VI A2. Miejsce A2 znajduje się na minimalnie wywieszonej ściance, na drugim (krótkim) wyciągu. Według Bartka trudności tego fragmentu to maksymalnie M6. Podobne trudności oferuje kolejny wyciąg, przy którym na schemacie widnieje wycena VI. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż jest to dopiero pierwsze zimowo-klasyczne przejście tej drogi. Styl przejścia to OS.
Ostatnią wspinaczką tego zespołu było przejście kombinacji Drogi Medulienka z Drogą Szczepańskiego. Początkowo celem była Droga Medulienka (jak dotąd bez przejścia zimowego), która, jak donosi Bartek, „na schemacie wygląda bardzo kusząco – wyrównane trudności V/V+, stany zjazdowe i tylko 8 wyciągów”.
Jednak po przejściu trzech pierwszych wyciągów (trudności maksymalnie 6) zespół postanowił wycofać się na Drogę Szczepańskiego i nią kontynuować wspinaczkę na Vežę Szczepańskiego. Do podjęcia takiej decyzji przyczyniła się bardzo słaba asekuracja (na pierwszym wyciągu prawie jej brak) oraz trudności orientacyjne, a także brak tzw. spręża wynikający z trzeciego dnia wspinania pod rząd.

Styczeń
9 stycznia niezmordowany Marcin Księżak tym razem w towarzystwie Tomka Lewandowskiego udał się po raz kolejny na Próg Mnichowy – celem miało być powtórzenie Wariantów Słoweńskich (przypomnę, iż ta pierwsza droga o potwierdzonych trudnościach w stopniu 8 ciągle jeszcze nie uzyskała zimowo-klasycznego powtórzenia). Życie zweryfikowało plany – kłopoty żołądkowe sprawiły, iż po przejściu dwóch pierwszych wyciągów drogi Zemsty Nietoperzy (7+) zespół postanowił kontynuować swoją wspinaczkę dalej drogą bez wchodzenia w trudności Wariantów. Wspinaczka zajęła zespołowi osiem godzin i odbyła się w stylu onsight. Przy okazji warto wspomnieć, iż zdaniem Marcina kluczowy wyciąg Zemsty Nietoperzy to solidne 7+. Zwraca on również uwagę na powagę tego wyciągu – znajduje się na nim dość duża, odstrzelona i dudniąca płyta, z której trzeba zadać...
10 i 11 stycznia zespół: dwaj Adamowie – Rysia i Zalesko – przeszli drogę uważaną przez wielu za jedną z najładniejszych dróg alpejskich w okolicy Morskiego Oka, czyli Filar (5+) na Mieguszowieckim Szczycie Wielkim. Przejście odbyło się w niezbyt sprzyjających warunkach śnieżnych w czasie dwóch dni.
Ostatnia informacja z rejonu Morskiego Oka dotyczy zdecydowanie najaktywniejszego tej zimy Marcina Księżaka. 10 stycznia przeszedł on samotnie znajdującą się na Kotle Kazalnicy drogę Cień Wielkiej Góry (propozycja wyceny Marcina 5+/6-). Droga ta w tym roku cieszy się największą popularnością z wszystkich dróg na Kotle – doczekała się już kilku powtórzeń.
Również co najmniej dwóch przejść w stylu onsight, w wykonaniu zespołów: Krzysiek Banasik i Maciek Klein oraz Andrzej Biborski i Stefan Siekanka (bez ostatniego wyjściowego wyciągu), doczekała się droga Długosz-Popko (7-). Orzeł z Epiru (6+) również miał co najmniej jedno przejście w stylu OS.
Oczywiście najwięcej wspinano się na Buli Pod Bandziochem, gdzie obok wymienionych już wyżej nowych dróg i przejść solowych, powtórzono również następujące linie: Się nie robi (6+/7) oraz Bruce Lee i złodzieje dróg 6/6+ (obie linie przechodzono co najmniej raz w stylu OS).

Na zakończenie, już tradycyjnie muszę napisać, iż z pewnością nie są to wszystkie przejścia, które powinny się znaleźć w takim podsumowaniu. Są to tylko te, do których, często przy pomocy wielu ludzi (za co bardzo dziękuję), udało mi się dotrzeć. W związku z tym po raz kolejny proszę o nadsyłanie na adres redakcji informacji o naszych wspinaczkach. Z góry dziękuję i dobrych warunków oraz pogody życzę.

Maciek Ciesielski (Vaude Team, Montano Team)

GÓRY, nr 1-2 (176-177) styczeń-luty 2009



KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-07-12
GÓRY
 

Sukces azjatyckiego zespołu na Nandze Parbat!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com