facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-01-23
 

Zima w Tatrach, a raczej jej preludium

Na pierwsze ciekawe przejścia musieliśmy czekać aż do połowy listopada - Maciek Ciesielski podsumowuje początek sezonu.
 
Czołówka MSW

W materiale podsumowującym tegoroczny sezon letni w Tatrach, napisałem, iż ten skończył się w tym roku dość szybko, bo już w wrześniu, zaraz po tym, gdy całe Tatry utonęły pod większą lub mniejszą warstwą śnieżnego puchu. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że od razu zrobiły się warunki umożliwiające skuteczną zimową działalność taternicką.


Otoczenie Morskiego Oka. Fot. Marcin Księżak



Na pierwsze ciekawe przejścia musieliśmy czekać aż do połowy listopada. Wtedy to w Moku pojawił się weteran zimowego wspinania, nie stroniący od działalności w pojedynkę Marcin Księżak. Ze względu na bardzo słabe warunki śniegowe – był ogłoszony czwarty stopień zagrożenia lawinowego, Marcin za swój cel obrał, znajdującą się w lewej części Czołówki Mieguszowieckiego Szczytu Wielkiego, drogę Nabrzmiałe Problemy V+ A2. Autorskie przejście tej linii należało do Krzysztofa Łozy. Według jego relacji droga była sytą „hakówą”, która zmusiła go do osadzenia na niektórych wyciągach nitów.
Ponieważ droga posiada wiele pasaży trawkowych, Marcin postanowił od samego początku spróbować pokonać ją zimowo/klasycznie. Ta trudna sztuka udała mu się w stu procentach, gdyż całą linię przeszedł od strzału w czasie 11-12 godzin. Zdaniem autora wspinaczki, czas zespołowego przejścia drogi mógłby być znacznie krótszy. Marcin nie wycenił drogi, porównał tylko jej zimowo/klasyczne trudności do tych, jakie zastaniemy na pokonywanej w tym samym stylu drodze Psia Krewka, której propozycja wyceny opiewa na stopień 7+.
Przejście Marcina, jeśli jego propozycja wyceny Nabrzmiałych Problemów się utrzyma (w co osobiście nie wątpię), będzie jednym z dwóch najlepszych solowych zimowo/klasycznych przejść w naszym kraju.
Oddajmy na koniec głos Marcinowi: „drogę polecam, jest to piękne wspinanie na dziabach, można tu znaleźć zarówno delikatne ruchy po kępkach traw, jak i klinowania czubków ostrzy w rysach. Czy potrzeba nam lepszej rekomendacji? Chyba nie, pozostaje tylko napierać”.

Na kolejną interesującą wspinaczkę, o której wiedzą dysponuję, musieliśmy czekać aż do szóstego grudnia. Tego dnia wspinaczkę na znajdującej się tym razem w prawej części Czołówki MSW drodze Prawy Dziadek rozpoczął zespół w składzie Jakub Radziejowski i niżej podpisany. Jednak tylko rozpoczął, gdyż po paru metrach, z powodu braku dobrego schematu, nieświadomie skręciliśmy w biegnącą w pobliżu drogę Gut-Skrzypczyński. Po pokonaniu dwóch wyciągów osiągnęliśmy trawiaste półki, z których to zbyt mocno odbiliśmy w lewo, w lekko kładące się, prawdopodobnie dziewicze, skalne zacięcie. Dla zainteresowanych – jest to pierwsze zacięcie na prawo od drogi Starek-Uchmański, które znajduje się na wysokości trzeciego wyciągu Starka. Po pierwszych kilku łatwych metrach na półce znajduje się stary hak z pętlą, z której ewidentnie ktoś wycofał się wieki temu... Co ciekawe, po ukazaniu się informacji o tym przejściu w Internecie, okazało się, iż o wytyczeniu w tym miejscu nowej linii myślało kilka zespołów. Jednego z naszych kolegów uprzedziliśmy dosłownie o parę tygodni;-) 
Fragment zacięcia nad wspomnianą półką to najtrudniejszy odcinek naszej wspinaczki. Prowadzący ten wyciąg Kuba, przez około 35-40 metrów trudności, założył cztery przeloty, z których tylko ostatni wzbudzał jako takie zaufanie, pozostałe haki wypadły same lub wyciągnąłem je jednym ruchem ręki... Od siebie dodam, iż jeszcze nigdy jako asekurant nie bałem się o prowadzącego tak bardzo – to był naprawdę kawał bardzo dobrej roboty! Po prawie sześćdziesięciometrowym wyciągu, wspinając się krótszym, bo około dwudziestometrowym, a biegnącym w prawo/skos ponownie połączyliśmy się z Prawym Dziadkiem. Miejsce połączenia znajduje się dokładnie tuż poniżej stanowiska wieńczącego kluczowy wyciąg tej drogi, biegnący pięknym, lekko przewieszonym zacięciem,. Z tego miejsca poprzez szóstkowe zacięcie (to znajdujące się bardziej na lewo) i siłową przerysę osiągnęliśmy położone nad Czołówką MSW pola śnieżne.
Nasza kombinacja, którą pozwoliliśmy sobie nazwać Prawy do lewego, ma około 200-220 metrów długości. Udało nam się ją pokonać podczas sześciogodzinnej wspinaczki w stylu onsight, a dla zastanych na niej trudności proponujemy wycenę VII/VII-, asekuracja R/X.

Kazalnica

Kolejne mocne uderzenie miało miejsce również za sprawą solisty.
Dziewiątego grudnia nową kombinację, która otrzymała nazwę Nutzha, wytyczył na Kazalnicy Mieguszowieciej, jeden z najlepszych polskich alpinistów Marcin Tomaszewski (www.geronimo.civ.pl).
Zdaniem Grzegorza Głazka, jednego z największych znawców tej ściany, prawdopodobnie wszystkie odcinki tej kombinacji były wcześniej przechodzone, jednak nigdy wcześniej nie pokonano ich zimą w jednym ciągu i to w takim stylu, w jakim zrobił to Marcin. A styl ten był najlepszy z możliwych. Cała jego wspinaczka trwała tylko dziewięć godzin, a wszystkie wyciągi zostały pokonane zimowo/klasycznie i to w pierwszym podejściu.
Kluczowy okazał się wyciąg o kilkunastometrowym ciągu trudności, a prowadzący przez okap Hokeja. Zaproponowana dla niego wycena to 8-. Asekuracja na tym odcinku nie jest najlepsza, jednak tuż nad okapem Marcin, pozostawił kierunkową jedynkę – z czerwoną pętelką.
Kolejne trudne miejsce to skalny próg na wyciągu wyprowadzającym pod Górny Komin, dla tego miejsca Marcin zaproponował wycenę co najmniej 7. Jest to prawdopodobnie to samo miejsce, które sprawiło naszemu zespołowi (Kubie Radziejowskiemu i mnie) tyle problemów podczas wytyczania kombinacji Warianty Klasyczne. Po kilkugodzinnym!!! poszukiwaniu, w dość solidnym opadzie śniegu, w miarę łatwego terenu, pokonaliśmy to miejsce przechodząc je na A0. Jednak okazuje się, że jest co najmniej kilka osób, w tym doskonale orientujący się w klasyce zimowej Artur Paszczak, które są pewne, iż miejsce to przy dobrych warunkach nie ma więcej niż solidne V+. To kolejny dowód na to, jak wiele zimą zależy od panujących w ścianie warunków.
Sam Górny Komin okazał się być dość dobrze wylany lodem. Marcin wycenił ten fragment na WI4+, to bardzo ciekawa informacja, gdyż nie znalazłem nigdzie innej wyceny dla tego fragmentu jak V+A0 (lub zimowo/klasyczne 6+), a odnosi się ona do najczęściej spotykanej sytuacji, kiedy to Górny Komin jest co najwyżej przykryty warstwą osypującego się śniegu.
Nie muszę chyba dodawać, iż jest to jedna z najtrudniejszych, a z powodu swojej lokalizacji także jedna z najpoważniejszych zimowo/klasycznych dróg/kombinacji, jaka została dotąd pokonana w naszych Tatrach. Dodatkowo jest to przejście solowe. Jednym słowem, czapki z głów.

Sam Marcin chciałby bardzo serdecznie podziękować Wojtkowi Rekinowi  Wencie i Maćkowi Tertelisowi, którzy udostępnili mu swój letni projekt Drogi przez Hokej, którego spore fragmenty wykorzystał podczas wytyczania swojej kombinacji.

Na zakończenie chciałbym nam Wszystkim życzyć, aby nadchodzący sezon zimowy był co najmniej tak dobry jak ta omówiona wyżej końcówka jesieni. Jednocześnie apeluję, byśmy dobierając pod nasze przejścia zimowe, zwłaszcza te spod znaku zimowej klasyki, kierowali się dużą rozwagą. Naprawdę dużo bardziej wartościowe jest przechodzenie nie robionych lub niepopularnych latem zatrawionych „rzęchów” (często bardzo wymagających) niż odhaczanie, a co za tym idzie rysowanie i niszczenie dróg, które latem oferują piękną wspinaczkę w skale. 

Informacje zebrał Maciek Ciesielski (Warmpeace, Montano, 4th League)

Góry 12 (163) 2007

(kg)
 
 
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2018-04-20
GÓRY
 

Ultra skitouring na Mont Blanc

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-04-18
GÓRY
 

Dwie nowe drogi w Tatrach

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-04-13
GÓRY
 

Pete Whittaker soluje El Capitana

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com