facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-05-26
 

Wywiad z Jerzym Zygmuntem

Jurek Zygmunt doświadczony polski speleolog niedawno wrócił z wyprawy do jaskiń południowego Meksyku, gdzie wraz z dwoma meksykańskimi speleologami badali jaskinie w masywie Sierra Madre de Chiapas.

Materiały prasowe

Jurek Zygmunt doświadczony polski speleolog niedawno wrócił z wyprawy do jaskiń południowego Meksyku, gdzie wraz z dwoma meksykańskimi speleologami badali jaskinie w masywie Sierra Madre de Chiapas. Po powrocie zapytaliśmy o wrażenia z pobytu w tym
mało gościnnym miejscu pełnym osuwisk skalnych, przepaści, głębokich i wąskich kominów.

Pierwsze o co zapytam to zdrowie – jak się Pan miewa po tak wyczerpującej wyprawie? 

Doskonale, chętnie bym tam wrócił. Oczywiście taka wyprawa wiąże się z dużym wysiłkiem fizycznym, ale jest to coś, co robię z największą przyjemnością.

Sierra Madre de Chiapas to dosyć niebezpieczne miejsce – osuwiska skalne, przepaście, głębokie i wąskie kominy jaskiń. Jak to wszystko wygląda „od środka” – z perspektywy ludzkiej istoty wplecionej gdzieś w potęgę skał? 

Sierra Madre del Sur to mozaika różnych form, skały są różnego pochodzenia: wulkaniczne, osadowe, czy wapienne jak te, które eksplorowaliśmy. My badaliśmy dwie jaskinie wodne o poziomym przebiegu, długie na 2-3 km z piękną, nie naruszoną przez człowieka szatą naciekową. Poruszanie się w nich jest bardzo wymagające - czasem trzeba pływać, by po chwili się wspinać, czy trawersować eksponowane miejsca. 


Jaskinia Resumidero de Cereso



Przed wyprawą mówił Pan, iż będzie to taka wyprawa trochę „w ciemno”. Jak to wygląda teraz -  gdybyście wrócili na co w szczególności bylibyście przygotowani? 

To była już nasza druga wyprawa w ten rejon. Niewątpliwie brakowało nam samochodu i jedynym środkiem umożliwiającym pokonywanie gór stanowiły nasze nogi. Teraz planujemy raczej wyprawę w  nowy rejon położony bardziej na południu. Do odkrywania tam jaskiń namawiają nas nasi koledzy z Meksyku, którzy oferują nam też pomoc w przygotowaniu tej wyprawy.

Głównym celem jaki postawił Pan sobie przed wyprawą było badanie gór i jaskiń krasowych tego regionu oraz stworzenie szczegółowego ich opisu. Czy ten plan udało się zrealizować? 

Tak, przywieźliśmy ze sobą sporą dokumentację zdjęciową 2 jaskiń, stworzyliśmy dokładne plany jednej z nich, a obecnie pracuję nad planem drugiej. Pierwsza to Cueva la Vinata o długości 4 km, a druga - Resumidero de Cereso, o długości około 3 km.

Trudne warunki klimatyczne, duży wysiłek fizyczny -  jak na to reaguje ludzki organizm? 

Ja na reakcje mojego organizmu nie narzekam. Największy problem stanowi zawsze ubranie – jaskinie wodne badamy w piankach neoprenowych, takich jakie noszą nurkowie. Na nie zakłada się kombinezon ochronny. Wszystko to namaka, robi się zimne, a poza tym o ile w piance wygodnie się pływa, to jednak nie jest ona stworzona do wspinaczki. Poza tym podczas gdy w jaskini panuje temperatura w okolicach 12 stopni C, na powierzchni czekał na nas 40-sto stopniowy upał.

Jak podczas wyprawy spisywały się batony „Powerbread”? 

Bardzo dobrze, jakoś udało nam się je przewieź przez granice pomimo zakazu wwożenia jedzenia. Zejścia do jaskiń trwają ok. 7-8 godzin, często więc zabieraliśmy je ze sobą, a rano kruszyliśmy i jedliśmy jak musli. Częstowaliśmy nimi także naszych zaprzyjaźnionych speleologów z Meksyku, którzy towarzyszyli nam w badaniach.

Jakieś szczególne wspomnienie z wyprawy?

Liczne spotkania z grzechotnikami, ale jedynymi ich skutkami są ciekawe fotografie.

Dziękuję za rozmowę.

2008-05-26

(kg)
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-24
GÓRY
 

Złote Czekany 2018 przyznane w Lądku-Zdroju!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com