facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-05-19
 

WADI RUM HANNAH TRIP

Eliza Kubarska i David Kaszlikowski w trakcie miesięcznej wizyty w Jordanii wytyczyli nowe drogi.
 
W trakcie miesięcznej wizyty w Jordanii w sławnym z poważnych dróg na własnej asekuracji Wadi Rum,  Eliza Kubarska i David Kaszlikowski wytyczyli dwie nowe drogi.



Wadi Rum to rejon piaskowcowy, a wyrastające prosto z pustyni ściany mają nawet po 500 m wysokości.

Na początku wyprawy ekipa przeszła kilka największych klasyków rejonu m.in.: Beauty (6b, 200 m), Lionheart (6b+, 350 m), Inshallah Factor (6c,450m) (z 6c bez asekuracji) Raid mit Camel (7a,450m) (pierwszego dnia wyjazdu po południu tylko 5 pierwszych i najtrudniejszych wyciągów  OS), Merlin (6b,150 m). Pod koniec kwietnia przeszliśmy sławną w Rum drogę Francuzów, Guerre Sainte (7b,350 m) nazywaną też Jihad (niestety lot z urwanymi chwytami pogrzebał szanse na OS, w palącym słońcu zdecydowaliśmy nie poprawiać stylu).


 
Opowiada Eliza: „Większość dróg w Wadi Rum to wspinanie po rysach, zacięciach i kominach . Oczywiście na własnej asekuracji, czasem z koniecznością zakładania własnych stanowisk. Ciągle żartowaliśmy, że jest to dla nas trening do naszej następnej wyprawy - na Trango Tower (już w sierpniu).
Paradoksalnie nie mieliśmy specjalnych problemów z większością wyciągów od 7a w górę, a prawdziwe wrażenie zrobiły na nas tamtejsze piąteczki  i szóstki – rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż wynikałoby z przewodnika…

Po 2 tygodniach pobytu, w jednej z bocznych odnóg kanionu Barrah, kilkanaście km w głąb pustyni, wypatrzyliśmy linię nowej drogi. Zaczęła się prawdziwa pustynna przygoda. Jeepy, dziesiątki litrów wody w bukłakach, burza piaskowa, zasięg komórki tylko na najwyższej wydmie ;-)).”




Ze względu na charakter piaskowca Wadi Rum (skała w rysach jest dobra, ale małe chwyty na płytach często pękają) ekipa zdecydowała sprawdzić ciągłość potencjalnych sekwencji ze zjazdu.

Żeby dostać się na szczyt wypatrzonej linii poprowadzili nową drogę systemem rys na własnej asekuracji. Droga nazywa się Abu Ali (6bmax, 130 m) na cześć beduińskiego gospodarza w którego namiocie mieszkali.

David:
Nasz główny cel ubezpieczyliśmy spitami i hakami, i  poprowadziliśmy. Wszystko w ciągu 5 dni. Po raz pierwszy obijałem drogę wielowyciągową ze zjazdu – co w tym przypadku wydaje się jedyną szłuszną decyzją. Nie chodziło przecież tylko o to, żeby przejść drogę dla siebie, ale skoro już osadzamy spity, to ma to być linia sensowna dla powtarzających. Przejście tej ściany od dołu na pewno wprowadziłoby nas na „miny” typu skała bez chwytów, zbyt krucha sekwencja….
Choć miałem sporo rozterek podczas wyszukiwania przejścia przez tę ścianę, myślę, że powstała ciekawa linia -  sportowa alternatywa dla typowych wspinaczek Barrah."


Nowa droga nazywa sie KICIA (the Wadi Cat) – 7c max, 130 m.To 6-wyciągowa wspinaczka systemem małych przewieszek. 

Więcej o tej wyprawie będzie można przeczytać w jednym z kolejnych numerów Gór i prawdopodobnie w National Geographic Traveler, dla którego David przygotował reportaż.
Podobno będzie o: życiu z Beduinami, rajdach na wielbłądach, ukąszeniu skorpiona i wspinaczce po ruchomych piaskach.

Źródło: VerticalVision.pl

Sponsorzy główni wyprawy:
HANNAH, TENDON, NEPA, SE-MAR










Sponsorzy sprzętowi :
YETI, Meindl, UVEX, KONG.






Dodatkowe podziękowania dla Turkish Airlines.

2008-05-19

(dg)
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-07-12
GÓRY
 

Sukces azjatyckiego zespołu na Nandze Parbat!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com