facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

W najnowszych GÓRACH (284): „Świadek historii”

W czasie wyprawy na Kunyang Chhish Eugeniusz Chrobak i Jacek Poręba zostali na cztery dni w obozie II lub III, czekając na schodzącego Andrzeja Zawadę. Gdy ten w końcu dotarł, powiedział do Gienka: „No, przez cztery dni to żeś się z Jackiem nagadał” – nawiązując do tego, że Jacek był niezwykle małomówny. Na co Gienek odparł: „Tak, trzeciego dnia Jacek rzekł: «Daj łopatę»”.

Jacek Poręba  po biwaku na Aiguille de Blaitière i przejściu Rysy Browna, 1967 r.; fot. Bogdan Jankowski

 

Ta stara anegdota kazała mi przypuszczać, że namówienie JACKA PORĘBY na wywiad nie będzie łatwe. I rzeczywiście – najpierw opierał się, twierdząc, że są inni, ciekawsi rozmówcy. Potem, podczas pierwszej wizyty zostałem przyjęty bardzo gościnnie, ale niewiele informacji udało mi się uzyskać. Dopiero druga wizyta okazała się dużo bardziej owocna. Po zakończeniu wywiadu słynący z małomówności Jacek stwierdził: „No, to wykonałem normę gadania do świąt”.

 

W książce Kunyang Chhish. Ostatni atak jesteś przedstawiony tak: „Urodzony w 1939 roku, zamieszkały w Krakowie. Magister inżynier mechanik. Wybitny wspinacz skalny, jeden z Pająków podkrakowskich skałek jurajskich. Flegmatyczny, o wielkiej sile fizycznej. W Tatrach osiągał świetne wyniki – latem i zimą – specjalizując się w powtórzeniach najtrudniejszych dróg skalnych”. Co powiesz na taką charakterystykę?

Mogę tylko dodać, że byłem raczej olewusem, który chciał prześlizgnąć się przez życie jak najmniejszym kosztem, niech inni się martwią. Jakoś się udawało, i w życiu, i w sporcie. Jednak nie działałem tylko na swoją korzyść i gdy byłem proszony o pomoc, to pomagałem. Ale strongmanem nigdy nie byłem. Nie trenowałem jakoś specjalnie, ot – taką predyspozycję miałem, że mogłem coś tam wycisnąć. Potrafiłem na jednej ręce utrzymać się w przybloku, ale to przecież nie było nic specjalnego. (…)

 

Jacek Poręba w ścianie na M10, Hindukusz; fot. Andrzej Mróz

 

Masz na koncie jakieś cudowne ocalenie?

Pamiętam jak na Korosadowiczu na Kazalnicy wyszedłem prawie 60 metrów nad przelot na mojej słowackiej nylonce. Pokonałem jakieś żeberko, ale nie spodobało mi się, więc postanowiłem, że się cofnę. Stanąłem na mokrej trawce i wyjechała mi noga, ale ześlizgując się ścianką, trafiłem na stopień i zatrzymałem się, bo groził mi 120-metrowy lot! Nie miałem żadnego pośredniego haka, bo przecież było łatwo. (…)

 

W opisie przejścia nowej drogi na Jorassach wspomniano o 20-metrowym locie. Kto go zaliczył?

To ja poleciałem. A było to tak, że wystartowałem po biwaku, doszedłem do średnio nachylonej płyty, gdzie nie dało się wbić haka, za to był tam przylepiony płat lodu, a dalej ciągnęło się już łatwe śnieżno-lodowe pole. Zrobiłem krok, lód nie utrzymał i odpadłem. Pierwszy przelot, wbity w zalaną szczelinę listek Simonda, nie wytrzymał, nawet na niego nie liczyłem – wyrwałem go, ale drugi hak utrzymał. Wylądowałem na wysokości stanowiska, na którym stali Chrobak z Wróżem, ale byłem schowany za filarkiem. Nie widzieli mnie i zaniepokojeni krzyczeli w górę. Skrobiąc rakami po skale, wytrawersowałem do nich, wychyliłem się i zapytałem: „Co jest?”. Trochę zdziwiłem się długością lotu. Nic mi się nie stało, mimo że wspinałem się w rakach. Ostatecznie wyciąg poprowadził Gienek Chrobak i dalej już działaliśmy normalnie. (…)

 

 

W obozie II na Kunyang Chhish; fot. Jacek Poręba

 

W najnowszych GÓRACH (284) Andrzej Mirek rozmawia Jackiem Porębą o wielu przełomowych dla polskiego wspinania wydarzeniach i umiejętności zachowania imponującego dystansu do własnych dokonań.

 

Jacek Poręba – krakowski wspinacz, członek czwartej polskiej wyprawy w Hindukusz w 1966 roku. W 1971 roku brał udział w historycznej wyprawie w Karakorum, podczas której zdobyto Kunyang Chhish (7852 m). W 1974 roku uczestniczył w pierwszym wejściu na Shispare (7619 m) w Karakorum. Należał też do zespołu wytyczającego nową drogę Wielkim Zacięciem Schiary w 1965 roku w Dolomitach. W 1970 roku w Alpach uczestniczył w poprowadzeniu nowej drogi w masywie Grandes Jorasses.

Więcej nowości i ciekawych artykułów znajdziesz na naszym nowym serwisie: www.magazyngory.pl
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2016-12-26
GÓRY
 

Lawiny w polskich górach

Komentuj 0
Łukasz Ziółkowski
 
2016-07-25
GÓRY
 

Koniec polskich wypraw na K2 i Gasherbrum I

Komentuj 0
Piotr Michalski
 
2016-07-22
GÓRY
 

Osterwa – Júlova Cesta

Komentuj 0
Piotr Michalski
 
2016-07-11
GÓRY
 

Chamomilla nad Żelaznymi Wrotami!

Komentuj 0
Piotr Michalski
 
2016-07-08
GÓRY
 

Zapowiadana Czerwcowa na Osterwie!

Komentuj 0
 
 
 
Copyright 2004 - 2022 Goryonline.com