facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-06-15
 

Uwaga, jaskinie!

Grotołażenie, czyli chodzenie po jaskiniach („dziurach” w języku środowiskowym), nigdy nie było sportem bezpiecznym.


Grotołazi, czyli ludzie zajmujący się profesjonalnie poznawaniem jaskiń, są w większości zrzeszeni w klubach będących sekcjami Polskiego Związku Alpinizmu. Przechodzą tam kilkustopniowe zunifikowane szkolenie. Zwyczajowo rozpoczyna je kurs wstępny skałkowy, gdzie pokonują łatwiejsze jaskinie na Jurze, w Beskidach lub innych mniej niebezpiecznych rejonach górskich. Potem następuje okres eksploracji jaskiń tatrzańskich i tu znowu zaczyna się od dziur łatwych, niżej położonych, potem trudniejszych, o większej głębokości w wyższych partiach gór. Po zebraniu pewnego doświadczenia następuje z reguły okres eksploracji jaskiń zimą i wyjazdy w europejskie lub jeszcze dalsze rejony krasowe.

Za najbardziej intensywny, z licznymi osiągnięciami sportowymi i eksploracyjnymi, uważa się okres od lat sześćdziesiątych do osiemdziesiątych XX w. W tym czasie działało w Polsce kilkadziesiąt bardzo aktywnych klubów jaskiniowych, dokonywano corocznie kilkuset przejść jaskiń tatrzańskich i odbywano kilkanaście wypraw zagranicznych. W tym najbardziej intensywnym okresie działalności odnotowano zaledwie kilkanaście wypadków w jaskiniach, w tym, niestety, kilka śmiertelnych. Były one w większości związane z awarią sprzętu, zerwaniem liny, błędem człowieka, wyczerpaniem. Wbrew powszechnym opiniom, rzadko zdarzały się zabłądzenia lub utkwienie w zaciskach.


Fot. Tadeusz Widomski

W ostatnich latach ruch jaskiniowy zorganizowany, czyli prowadzony przez kluby jaskiniowe przeżywa pewien regres. Rozwija się natomiast ruch amatorski, czyli rekreacyjne chodzenie po dziurach. Koncentruje się on na jaskiniach jurajskich, fliszowych i w innych łatwych rejonach bądź na sztucznych obiektach poprzemysłowych. I mimo że dotyczy on głównie prostych technicznie i orientacyjnie oraz nisko położonych jaskiń, niebezpiecznie wzrasta liczba wypadków. Potwierdzeniem tego niech będzie fakt, że liczba ofiar śmiertelnych w dość popularnej jurajskiej Wielka Studnia Szpatowców o głębokości ok. 36 m wynosi tyle samo co w najgłębszym, ponad 700-metrowym systemie jaskiniowym w Tatrach. W dodatku większość tych śmiertelnych wypadków w Szpatowcach miała miejsce w ostatnich kilku latach.

Inną zmorą ostatnich miesięcy są przypadki zaklinowania się grotołazów w zaciskach. Jeden z nich, w Jaskini Sąspowskiej, zakończył się tragicznie. W dwóch pozostałych: w beskidzkiej Jaskini w Trzech Kopcach i w jurajskim Avenie Wszystkich Świętych ratownikom udało się, po kilkugodzinnych zmaganiach, oswobodzić zaklinowanych. Te ostanie przypadki są o tyle zastanawiające, że miały miejsce w zaciskach stosunkowo łatwych, dla zawodowców niestanowiących większych trudności. Nastąpiły one w wyniku popełnienia rażących błędów.
Nie słyszy się o przypadkach zaklinowania w jaskiniach tatrzańskich, mimo że większość ostatnich osiągnięć eksploracyjnych ma miejsce w dziurach lub ich fragmentach z masywnymi zaciskami lub w ogóle z bardzo ciasnymi ciągami. Jest to w zasadzie zrozumiałe. W tatrzańskich jaskiniach w zdecydowanej większości działają zawodowcy, natomiast na Jurze lub Beskidach – przeciwnie, stanowią oni mniejszość. Łatwy dostęp do sprzętu, dość powszechne informacje w prasie, przewodnikach czy Internecie o lokalizacji otworów powodują masową eksplorację tych dziur przez amatorów.


Fot. Tadeusz Widomski

Nie jesteśmy zwolennikami zakazów wstępu do jaskiń, zakładania krat na otworach czy ścigania amatorów poznawania dziur. Nie wierzymy w skuteczność takich posunięć. Uważamy jednak, że coś należy zrobić, aby ograniczyć liczbę wypadków w jaskiniach.

Pewnym rozwiązaniem może być szersza i rzeczowa informacja o zagrożeniach, trudnościach i wymaganiach sprzętowych dotyczących łatwo dostępnych jaskiń. Nie może to, oczywiście, nawet przypominać żółtych tablic popularnych na Jurze. Dalszym rozwiązaniem może być spopularyzowanie zasad bezpiecznego pokonywania jaskiń.

Można je ująć w szereg przykazań:

– nie należy wchodzić do jaskiń pojedynczo. Optymalny jest kilkuosobowy zespół, aby w razie kłopotów jeden mógł pomóc poszkodowanemu i udzielać mu wsparcia psychicznego, a inny wyjść z jaskini i wezwać pomoc;
(uwaga, w jaskini komórki nie działają, nawet w partiach nieodległych od otworu),
– należy unikać zwiedzania dziur trudniejszych, z elementami linowymi, bez fachowego specjalistycznego przeszkolenia, na przykład w klubie jaskiniowym;
– przed planowaniem wejścia do nieznanej jaskini, należy poszukać wszelkich materiałów informacyjnych o niej: planów, przekrojów, opisów dróg dojścia i ewentualnych trudnych miejsc lub odcinków (uwaga, w jaskini bardzo dobrze działa kompas). Dotyczy to głównie ciasnych miejsc (zacisków), sposobu ich pokonywania, punktów mylnych, kruchych itp.;
– jeżeli wiemy, że w dziurze są ciasne miejsca, puszczamy przodem osoby szczuplejsze lub znające jaskinię. Sprawdzą i doradzą, w jaki sposób najlepiej pokonać zaciski. Osoby puszyste nie powinny decydować się na wejścia do takich jaskiń, a jeżeli już wejdą, muszą iść w środku ekipy. Istnieje wtedy większa szansa na pomoc przy pokonaniu zacisku lub bezpiecznym wycofaniu się;
– przed wejściem do jaskini należy zostawić w domu, schronisku czy na biwaku informację o planowanym wejściu oraz przewidywanej godzinie powrotu i ewentualny kontakt telefoniczny. W razie kłopotów skróci to czas oczekiwania na pomoc;
– nie bać się i nie wstydzić wezwania pomocy, jeśli sami nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Wbrew licznym w ostatnim okresie czarnym scenariuszom co do ratownictwa górskiego, jest ono w całej Polsce bezpłatne i nikt nie będzie miał kłopotów z powodu wezwania ratowników. Mogą się one pojawić, jeżeli pomocy nie wezwiemy lub wezwiemy ją za późno;
– należy pamiętać, że najgorszym doradcą są nerwy i pośpiech. Jeżeli znajdziemy się w trudnej sytuacji, bo np. zabłądziliśmy, należy cofnąć się do ostatniego znanego punktu i poszukać właściwej drogi. W większości popularnych jaskiń ciąg główny jest wyraźnie wydeptany, wytarty lub oznakowany. W razie utkwienia w zacisku należy spokojnie, bez gwałtownych ruchów znaleźć takie ułożenie ciała, aby można było pokonać zacisk. Bo tak naprawdę stanowi on głównie problem psychiczny, a nie fizyczny.

Aleksander Chruściel
Instruktor GOPR i Instruktor PZA

GÓRY, nr 5 (180) maj 2009

Bartek Pasiowiec
 
2018-09-24
GÓRY
 

Złote Czekany 2018 przyznane w Lądku-Zdroju!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com