facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-03-22
 

Solo na Jorassach i Matterhornie, czyli Ueli Steck jest kosmitą...

Ueli Steck to postać nietuzinkowa. Z pewnością aktualnie jest jednym z najlepszych alpinistów na świecie...

Ueli Steck to postać nietuzinkowa. Z pewnością aktualnie jest jednym z najlepszych alpinistów na świecie, a jego górskie przejścia, bardzo często solowe, nie tylko zachwycają, ale wielokrotnie także wprowadzają w osłupienie, wręcz wydają się czymś zupełnie niemożliwym.


Ueli Steck podczas rekordowej solówki n pn. ścianie Grandes Jorasses. Fot. Jonathan Griffith


Wszyscy, którzy choć trochę interesują się alpinizmem, słyszeli o „zawodach”, jakie ten niesamowity Szwajcar rozegrał sam ze sobą na północnej ścianie Eigeru.

Przypomnijmy, 21 lutego 2007 roku Steck przeszedł ponad dwukilometrową Drogę Klasyczną w imponującym czasie 3 godzin i 54 minut, znacznie bijąc w ten sposób stary (z 2003 r.) rekord, który wynosił 4 godziny i 41 minut, i należał do znanego przewodnika Christopha Hainza.

Niecały rok później, 13 lutego 2008 roku Steck wrócił na północną ścianę Eigeru i pokonał ją w – już naprawę niesamowitym – czasie 2 godzin i 47 minut... Podczas tego przejścia, w przeciwieństwie do wspinaczki z poprzedniego roku, Steck nie asekurował się na żadnym wyciągu...

O ile jeszcze o tych przejściach można było powiedzieć, iż Szwajcar zna tę ścianę i drogę jak własną kieszeń, to nie dotyczyło to drogi, którą pokonał pod koniec ubiegłego roku.

28 grudnia w ciągu 2 godzin i 21 minut Steck przeszedł znajdującą się na północnej ścianie Wielkich Jorassów drogę Colton-MacIntyre (lodowym wariantem Alexis) ED2, WI6, M6, 1100 m. Szwajcar nigdy wcześniej tej drogi nie robił, cała wspinaczka odbyła się bez asekuracji... Jest to prawdopodobnie dopiero pierwsze takie przejście tej drogi, a przy okazji najszybsze przejście tej północnej ściany. Dotychczasowy rekord szybkości należał do Francuza Jean-Marca Bovina, który w 1977 roku pokonał tę ścianę solo w czasie 2 godzin i 45 minut. Jednak należy dodać, iż Bovin wspinał się wtedy znacznie łatwiejszym i krótszym (750 m) Całunem.

Tak, czegoś tutaj brakuje... Oczywiście! Przecież na słynną „Trylogię Alpejską” składają się trzy północne ściany... Pozostał jeszcze Matterhorn.

Steck był już na tej ścianie solo wcześniej. W marcu 2006 roku w rewelacyjnym czasie 25 godzin (licząc z biwakiem) dokonał on najszybszego przejścia Drogi Bonattiego (VI+, A1, 1100 m). Całość przeszedł, wspinając się zimowo-klasycznie, a asekurował się tylko na jednym wyciągu.

W tym roku jednak Szwajcar postanowił wręcz „przebiec” północną ścianę Matterhornu. W związku z tym za swój cel obrał Drogę Klasyczną (drogę barci Schmid, ED1, 1000 m), którą przeszedł w czasie 1 godziny i 56 minut. Oczywiście Steck drogi nigdy wcześniej nie robił. Podczas przejścia postanowił się nie asekurować (podobnie jak w przypadku wspinaczki na Jorassach, Szwajcar miał na wszelki wypadek w plecaku 50-metrową 5-milimetrową linę z dyneemy, 2 śruby lodowe, 3 karabinki, płytkę, litr napoju, batona i kilka żeli energetycznych).

Oczywiście było to najszybsze przejście tej drogi i całej ściany. Jak to się mówi: nie mam pytań... No, może jedno. Kiedy padną wszystkie trzy ściany w jeden dzień?


POWTÓRKA Z HISTORII

W latach osiemdziesiątych poziom wspinania alpejskiego podniósł się tak bardzo, iż znajdujące się w Alpach ściany zaczęły być „za małe”. W związku z tym w głowach najlepszych wspinaczy tamtego okresu zaczęły się rodzić pomysły „połączenia” największych alpejskich ścian, tzn. wspinania się na nich, na jednej po drugiej w trakcie imponujących „łańcuchówek” – prawdziwych górskich maratonów.

Latem 1986 roku młody, 24-letni Christophe Profit był już gwiazdą francuskich mediów, a wszystko to za sprawą jego przejścia bez asekuracji Directe Americane (ED 6c 1000 m) – drogi-legendy znajdującej się na słynnej zachodniej ścianie Petit Dru, którą pokonał dwa lata wcześniej. Dzięki temu Profitowi udało się zaangażować w realizację swojego projektu potężnego sponsora, a pieniądze były mu potrzebne, gdyż Francuz chciał pokonać w ciągu jednego dnia trzy najsłynniejsze alpejskie północne ściany – Matterhornu, Eigeru i Grand Jorassów.

Około pierwszej w nocy 24 czerwca Profit rozpoczął wspinaczkę Drogą klasyczną znajdującą się na Matterhornie. Na szczycie zameldował się już po czterech godzinach, skąd zabrał go helikopter (!). Kolejną ścianą był Eiger – pokonanie jego północnej ściany zajęło Profitowi siedem godzin, a na wierzchołku już czekało śmigło. Ostatnią wspinaczką był znajdujący się na Grand Jorassach Całun, który Profit przebiegł w niecałe cztery godziny.

W sumie cała „łańcuchówka” zabrała mu mniej niż 24 godziny. Prasa francuska ogłosiła nastanie nowej ery w alpinizmie…

Media napędzają nowe wyzwanie – kto pokona te słynne ściany zimą?

W 1985 roku Yvano Ghirardini dokonuje tego wyczynu podczas jednego sezonu zimowego (z tym, że Jorassy pokonuje znacznie trudniejszą od Całuna drogą, jaką jest Filar Walkera).

W 1986 roku media szaleją z radości – ich ulubieniec Profit ogłasza, że chce dokonać tego wyczynu w jeden dzień, co ciekawsze (dla żądnych sensacji dziennikarzy) tym razem Profit nie będzie walczył tylko ze swoimi słabościami, ale także i z innym utytułowanym francuskim wspinaczem – Erikiem Escoffierem, który zapowiedział realizację takiego samego projektu. (Escoffier miał w tamtym okresie na swoim koncie miedzy innymi przesolowanie w ciągu jednego dnia w kwietniu 1984 roku dwóch najsłynniejszych filarów Grandes Jorasses, czyli Walkera i Croza – po zrobieniu pierwszej drogi wrócił on do podstawy ściany za pomocą lotni).

Zaczyna się napędzany przez media wyścig o to, kto będzie pierwszy. Niestety, a może na szczęście, wszystkie próby podejmowane przez obu wspinaczy kończą się niepowodzeniem z powodu słabych warunków – czy to tych zastanych w ścianie, czy też atmosferycznych. Co ciekawe, w tym samym roku, w ciągu jednego tygodniowego wyjazdu wszystkie te ściany skompletował mało jeszcze wtedy znany Słoweniec – Tomo Cesen.

3 marca w ciągu 12 godzin przeszedł on północną ścianę Eigeru, 9 marca w ekspresowym tempie czterech godzin pokonał znajdujący się na Jorassach Całun, a 11 marca w 10 godzin – Drogę Braci Schmid na Matterhornie. Oczywiście przedsięwzięcie Česena należało do tych nisko budżetowych, do poruszania się między ścianami używał tylko nart i swojego samochodu…

O dziwo, media francuskie za dużo o tym przejściu nie pisały…

W 1987 roku wyścig trwał dalej, zawodnicy byli także ci sami. Escoffier po raz kolejny wycofał się z powodu załamania pogody, natomiast do Profita szczęście się uśmiechnęło – w ciągu 43 godzin akcji non-stop (z użyciem śmigłowca do transportu) jako pierwszy w historii przeszedł zimą te najsłynniejsze alpejskie ściany tak szybko (Grandes Jorasses pokonał Filarem Croza).

Do dnia dzisiejszego nikt tego wyczynu nie powtórzył, zarówno latem, jak i zimą. Jak nietrudno się domyślić, wszyscy sugerują, iż to właśnie Ueli Steck powinien spróbować…

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Ueli Steckiem...

GÓRY, nr 3 (178) marzec 2009



 


KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-07-12
GÓRY
 

Sukces azjatyckiego zespołu na Nandze Parbat!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com