facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-07-16
 

Pico Bolivar 5007 m n.p.m.

Najwyższy szczyt Wenezueli, jeden z tzw. Pięciu Białych Orłów (Cinco Aguilas Blancas), jak – może trochę górnolotnie – nazywane są najwyższe szczyty Wenezueli.

Tekst i zdjęcia Wojciech Lewandowski

Najwyższy szczyt Wenezueli, jeden z tzw. Pięciu Białych Orłów (Cinco Aguilas Blancas), jak – może trochę górnolotnie – nazywane są najwyższe szczyty Wenezueli. Biel Bolivara i jego sąsiadów należy dziś do przeszłości, gdyż większość lodowców bardzo się skurczyła albo zupełnie poznikała. Szczyt wznosi się w Cordillera de Mérida na terenie Parku Narodowego Sierra Nevada. Bolivara można zdobyć na kilka sposobów: ekspresowo – wykorzystując kolejkę linową na Pico Espejo, nieco wolniej – podchodząc generalnie wzdłuż kolejki albo (najlepiej na około) docierając pod Pico Bolivar wspaniałym kilkudniowym trekkingiem przez Sierra Nevada.


Biwak pod przełęczą La Ventana, 4200 m n.p.m.



Stosując ten ostatni wariant dotarliśmy z Meridy kursowym autobusem do miłego spokojnego miasteczka Tabak
, skąd taksówką (jeepem) można dojechać do bramy parku narodowego w La Mucuy (2130 m), gdzie należy wykupić bilet wstępu. Stąd początkowo wyraźną ścieżką dochodzimy do Niedźwiedziego Strumienia (Quebrada de Oso). Po przekroczeniu pełnego wielkich głazów koryta szlak prowadzi stromo w górę lewym zboczem Doliny Coromoto i po trzech godzinach wędrówki przez wspaniałe mgliste lasy docieramy do pierwszego biwaku nad jeziorem o tej samej nazwie (Laguna Coromoto, 3200 m). Kolejny dzień treku prowadzi już w bardziej wysokogórskim krajobrazie przez dzikie páramo. Wędrując dalej lewym zboczem wysoko nad głęboko wciętą doliną, dochodzimy do wspaniałych wygładów lodowcowych, które dobitne świadczą o zasięgu lodowców, spływających niegdyś tą doliną z gniazda górskiego Pico Humboldt i Pico Bonpland. Podczas wspinaczki po wygładach w pewnym momencie na zakręcie ścieżki ukazuje się szczyt Humboldta (4942 m), lśniący swym, już sporo okrojonym przez czas lodowcem La Corona. Po dalszych dwóch godzinach docieramy do dużego polodowcowego, zielonego jeziora – Laguna Verde (ok. 4000 m). Można tu zabiwakować, skręcić w stronę Humboldta) lub, tak jak my, po przejściu rzeki iść dalej prawą stroną doliny przez skalne półki i upłazki wśród wspaniałe wyrośniętych frailejonów.

Niebawem po przejściu kolejnego progu doliny docieramy do uroczego turkusowego jeziorka Laguna el Suero (4200 m), leżącego u podnóża zachodniej ściany Pico Bonpland. Tu biwakujemy w otoczeniu pirek*, chroniących namiot przed wiatrem i zacinającym deszczem. Lekko wklęsła ściana Pico Bonpland jest obecnie jednym wielkim wygładem polodowcowym i można odnieść wrażenie, że lodowiec zniknął stąd dopiero wczoraj.

* pirka – najczęściej niskie murki z luźnych kamieni, ułożone w kształcie koła lub podkowy, służące jako ochrona od wiatru dla podróżnych i pasterzy biwakujących pod gołym niebem. Wysoko w górach budowane są bardziej dla ochrony namiotów. Licznie spotykane w Andach, często bardzo stare.


Wygłady lodowcowe w dolinie Coromoto


Niestety nie mieliśmy czasu, aby wejść stąd na wierzchołek. Od laguny skręcamy na prawo i dalej idziemy stromym piarżystym żlebem do wciętej w grani przełączki La Ventana (4500 m), skąd rozpoczyna się tzw. La Traversia, czyli długi trawers po drugiej stronie grani do bazy pod Pico Bolivar w okolicy jeziora Timoncitos. Kolejna fala zacinającego śniegu i brak widoczności zmusiły nas tutaj do wcześniejszego biwaku. Warto było ze względu na cudowny poranek. Wyjrzawszy rano z namiotu, zobaczyłem z rozbawieniem całe zastępy stojących w niemym oczekiwaniu Hatifnatów (pamiętacie? to słynne z historii Muminków tajemnicze rozczochrane postacie – otulone przyziemną mgłą frailejony przypominały je do złudzenia). Z miejsca tego biwaku po raz pierwszy ukazał się w oddali, przyprószony świeżym śniegiem szczyt Bolivara. La Traversia prowadziła wśród skał i frajejonów do bazy pod Boliwarem. Tu spotkaliśmy się z sympatycznym przewodnikiem Enderem Diasem, który wykorzystując kolejkę linową dotarł tu wieczorem ze sprzętem wspinaczkowym (w ten sposób sprytnie uniknęliśmy targania żelastwa przez góry). Kolejnego dnia wstaliśmy o czwartej rano, szybkie śniadanie i Vamos Arriba! W świetle czołówek przemknęliśmy szybko przez rumowiska i wygłady skalne, docierając do wraz ze światłem dnia do skalnej półki zawieszonej wysoko nad obozem i leżącym poniżej jeziorkiem Laguna Timoncito. Tu związawszy się z Enderem rozpoczęliśmy wspinaczkę drogą zwaną Ruta Weiss. Nasz amigo „szedł jak po swoje” i bez trudu znajdował zakopane pod śniegiem dobrze przygotowane stanowiska z nitów. Śniegu było zaskakująco dużo, ale był jeszcze zmrożony, co bardzo przyśpieszało wspinaczkę. Skalne trawersy doprowadziły nas do stromego trójkowego kominka, po przejściu którego dochodzi się do kotlinki w zboczu Bolivara. Stąd jednym z trzech kominków dochodzi się niebawem do przepastnej grani szczytowej, zbudowanej z wielkich kanciastych i poszarpanych płyt o charakterystycznym stalowo-srebrnym połysku. Jeszcze jeden wyciąg granią i ukazuje się we mgle słynne ze zdjęć wielkie brązowe popiersie największego bohatera Ameryki Południowej – Simona Bolivara. Popiersie to z wielkim trudem zostało wniesione na szczyt w hołdzie wielkiemu wyzwolicielowi Wenezueli (El Libertador) w 1951 roku (szczyt po licznych próbach został zdobyty 5 stycznia 1935 r. przez lekarza z Meridy Enrique Bourgoina i przewodnika Domingo Peńa)....    

Więcej ciekawostek oraz informacje praktyczne w GóRACH, nr 5 (168) maj 2008 






(kg)

Goryonline
 
2018-11-07
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”. Góry, wolność i niepodległość

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-19
HYDEPARK
 

Film „No Trace Tatra” na jesiennych festiwalach

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-16
HYDEPARK
 

Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com