facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-04-21
 

Paweł Wyrwa - wywiad GÓR

Paweł Wyrwa aktualnie zbiera pieniądze na operację, która odbędzie się w Chinach.
O swoim wspinaniu na polskiej Jurze i niemieckiej Frankenjurze oraz o trudnej walce z chorobą opowiada w wywiadzie opublikowanym w kwietniowym wydaniu Magazynu Góry, 4 (203) 2011. Poniżej krótki fragment rozmowy z sympatycznym opolaninem. Zachęcamy do zapoznania się całością, a przede wszystkim do pomocy Pawłowi.


Paweł Wyrwa. Fot. J. Matuszek

CO CHOROBA ZMIENIŁA W TWOIM ŻYCIU?
Ciężko od razu stwierdzić, ja choruję od dwóch lat. W Polsce, gdy dowiadujesz się, że masz raka, to brzmi to jak wyrok – dostajesz taki strzał od lekarzy, że nic tylko się pakować. Ja na szczęście trafiłem na ludzi, którzy mnie wyciągnęli z samodestrukcyjnego myślenia. Udało mi się pierwszego guza zwalczyć praktycznie całkowicie, wróciłem do normalnego życia i wtedy przyszły jakieś przemyślenia. Większość rzeczy, które robi się w życiu, to zawracanie dupy. Trzeba się skupić na konkretach, a nie myśleć o pierdołach.
Wszystko się zmienia, na początku zastanawiasz się, jak to tak poukładać, żeby to, co zostawiasz, nie sprawiło problemu innym. Potem zaczynasz myśleć – będę walczyć, żyć normalnie. Jest tak, że póki żyjesz i funkcjonujesz, a choroba ci nie przeszkadza, jest w miarę OK. Gorzej, jak pojawia się moment, w którym choroba cię zatrzymuje – to znowu zmienia myślenie.

CO MASZ ZA SOBĄ, JAK WYGLĄDAJĄ ROKOWANIA I PLANY LECZENIA?
Za sobą mam całe leczenie w Polsce, które mogli mi zaoferować, czyli chemioterapię i radioterapię. Po ostatniej radioterapii nie można już tego miejsca naświetlać. W Opolu i Gliwicach postawili na mnie krzyżyk, tu leczenie się dla mnie zakończyło. Jedyna możliwość to metody alternatywne i terapie za granicą. Walczyliśmy o zakwalifikowanie mnie do kliniki TianJin w Chinach. Udało się! Lekarze zgodzili się mnie prowadzić, widzą szansę. Cała wyprawa i proces leczenia jest bardzo kosztowny. Potrzebuję około 50 000 USD. Z tego miejsca apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli i możliwości o pomoc w zebraniu potrzebnej kwoty. Czas jest tutaj bardzo ważnym czynnikiem, nie ukrywam, że mi się spieszy :). W Opolu znajomi zajmują się organizacją koncertów charytatywnych, loterii, zbiórek. Jest to cudowny sposób na udowodnienie, że nie ma rzeczy niemożliwych!

Całość znajdziecie w GÓRACH, nr 4 (203) kwiecień 2011.

Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com