Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-01-03
 

Michał Trzebunia

Z Gore zetknąłem się gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych, ale były to tylko zdjęcia w katalogach lub widok ludzi, których w tym czasie było stać na zakup takiej odzieży...
Imię/Nazwisko: Michał „Bolo” Trzebunia
Urodzony: 09.10.1978
Miejsce zamieszkania: Zakopane, Polska
Miejscówka, gdzie zazwyczaj bywa: Kasprowy Wierch
Najlepsze miejscówki: Tatry, Monte Rosa i Krippenstein
Lat na nartach/freeride: 30/15
Praca: Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne na Kasprowym Wierchu, Instruktor Narciarstwa Wysokogórskiego oraz Wspinaczki
Inne sporty: Wspinanie, hiking
Zjazdy: Wiele linii zarówno w rodzimych, jak i w innych górach
Zawody: Jasna Adrenalin, O’Neil Freeride Quest, Freeride World Qualifier, Freeride Batlle
Filmy: „Into the White” (2009), „The Emotions” (2010)


MOŻE NA POCZĄTEK POWIEDZ, JAK WYGLĄDA TWOJA DROGA DO PRACY ORAZ POWRÓT Z NIEJ :) PRZYBLIŻ TEŻ NASZYM CZYTELNIKOM, CZYM ZAJMUJESZ SIĘ ZAWODOWO.

Największą zaletą mojej pracy jest to, że nie muszę zmagać się z komunikacyjną rzeczywistością. Zazwyczaj wsiadam do zawieszonego na linie wagonika, ale gdy niekorzystna pogoda unieruchamia wagon, muszę pokonać dystans kilku kilometrów trasy oraz tysiąc metrów w pionie przy pomocy własnych mięśni. Zawodowo jestem Obserwatorem w Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym na Kasprowym Wierchu, a także Instruktorem Narciarstwa Wysokogórskiego oraz Wspinaczki, więc całe moje życie – to związane z pasją i to zawodowe – toczy się w nieprzychylnych warunkach, jakie można spotkać w górach.

CZYLI CIĄGLE JESTEŚ ZMUSZONY DO UŻYWANIA ODPOWIEDNIEJ ODZIEŻY?

Tak. Chcąc pracować w górach, trudno nosić dżinsy czy klapki. O ile w słoneczne, ciepłe dni mogę sobie pozwolić na wybranie się do pracy w krótkich spodenkach czy nawet sandałach, to w moim plecaku jest ubranie pozwalające mi na przeżycie załamania pogody, jakie może nastąpić w każdej chwili. Z kolei w pracy instruktorskiej, ze względu na ciągłe przebywanie na śniegu, nie mogę sobie pozwolić na dyskomfort. Zbyt wiele odpowiedzialności spoczywa na mnie, bym mógł zaprzątać sobie głowę kwestiami zimna czy wilgoci. Sytuacje, w których zaczynam odczuwać dyskomfort, zmuszają mnie do myślenia o szybkim powrocie, a wtedy kwestie bezpieczeństwa mogą zejść na dalszy plan, co jest sytuacją niedopuszczalną. Dlatego dla mnie ważną kwestią jest działający sprzęt, do którego zaliczam też ubiór. Ten sam mechanizm działa również, gdy jestem w górach dla przyjemności, a nawet przenosi się na zwykłe, codzienne życie. Lepiej mieć ciepło i sucho.


JESTEŚ WSPIERANY PRZEZ FIRMĘ BERGHAUS. MASZ JAKIEŚ ULUBIONE PRODUKTY, KTÓRE MOGĄ DECYDOWAĆ WYSOKO W GÓRACH, W ŚNIEGU I NA MROZIE O „BYĆ ALBO NIE BYĆ” :)?


Tak. Moje ulubione produkty pochodzą z linii „Extrem”. Cechuje je wykorzystanie najlepszych membran i materiałów, dzięki czemu mają świetne właściwości ochronne, wytrzymałość oraz znacznie obniżoną wagę. Ma to ogromne znaczenie, gdyż sam sprzęt freeride’owy czy wspinaczkowy jest trudny do „odchudzenia” bez straty właściwości, stąd zachodzi potrzeba zrzucenia kilogramów tam, gdzie jest jeszcze potencjał, czyli w ubraniach. Do tego dochodzi niezwykła funkcjonalność tej linii. Wynika ona z tego, że w pracy nad powstawaniem produktów biorą udział „zawodnicy”, których Berghaus wspiera, stąd każdy element jest testowany w terenie i poddawany surowej ocenie. Skrajnie trudne sytuacje w górach pojawiają się w tak różnych formach, że ciężko zdecydować, który sprzęt jest tym gwarantem w „być albo nie być”. Kiedyś przemoczony i zmarznięty musiałem rezygnować z kolejnego zjazdu i jechać do domu, teraz ten problem mnie nie dotyczy. Jeśli muszę zrezygnować, to dlatego że warunki są niebezpieczne, ale nie z powodu dyskomfortu.

W TEJ LINII WYKORZYSTYWANE SĄ MATERIAŁY GORE TEX. POWIEDZ, KIEDY SPOTKAŁEŚ SIĘ PIERWSZY RAZ Z TYM MATERIAŁEM I JAK W TWOJEJ OCENIE EWOLUOWAŁ ON PRZEZ TE LATA?

Z Gore zetknąłem się gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych, ale były to tylko zdjęcia w katalogach lub widok ludzi, których w tym czasie było stać na zakup takiej odzieży. Pierwszą swoją kurtkę z Gore-Texem kupiłem za premierową wypłatę, pracując w sklepie ze sprzętem górskim. Zresztą dostaliśmy na ich zakup świetną zniżkę od właścicieli. Pamiętam, jak wraz z Piotrem Gąsiorowskim staliśmy przed drzwiami sklepu w strugach deszczu, ubrani w nowo zakupione kurtki. Po jakiejś godzinie triumfalnie wróciliśmy, oznajmiając, że to działa, koszulki są suche, spodnie i buty były totalnie przemoczone. Szef natychmiast wysłał nas do domu, byśmy się przebrali, ale wśród klientów zapanowała euforia, wszyscy oglądali te magiczne kurtki i z tego co pamiętam, chyba ktoś dokonał zakupu po naszej reklamie.
Co do ewolucji, to poza parametrami, najbardziej dostrzegalna jest waga. Obecnie mój Pro Shell Attrition II jest tak lekki, jak Paclite kilka lat temu. Gdy go ubrałem, zdawał się być niezauważalny, jest lekki, idealnie skrojony i niczym nie przypomina pierwszych kurtek z gore.

CZASEM SŁYCHAĆ GŁOSY SPRZECIWU DLA TECHNOLOGII MÓWIĄCE, ŻE TO CZŁOWIEK I JEGO MOTYWACJA, A NIE SPRZĘT ZDOBYWA GÓRY. JAK TY SIĘ NA TO STWIERDZENIE ZAPATRUJESZ?


Sam ubiór i sprzęt nie pójdzie, trzeba go zanieść na sobie. Zresztą kwestia „wyścigu zbrojeń” nie jest domeną lat ostatnich. Ktoś kiedyś odkrył, że zamiana kija dębowego na bambusowy skutkuje zmniejszeniem wagi, lub że nasmarowanie butów smalcem zwiększa ich wodoodporność. Dziś mamy do wyboru kosmiczną technologię i przypuszczam, że gdyby wskrzesić dawnych mistrzów, z radością ubraliby superlekkie narty, odporne na wilgoć oraz zimno ubrania i pognali w góry. Wydaje się, że chodzi tu tylko o to, kto jest większym „hardkorem”, nie zaś o realną wartość technologii.

OSTATNI SEZON NIE DOPISAŁ POD WZGLĘDEM POKRYWY ŚNIEŻNEJ. CZY OCENIASZ GO JAKO UDANY?


Niestety, z tego powodu nie udało się zrealizować wszystkich zmierzeń. Pogoń za śniegiem, gdy jestem nastawiony na jeżdżenie, nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Do tego doszły kwestie produkcji filmu, gdzie wszystko podczas pracy powinno być dopięte na ostatni guzik, a tu nagle taka najważniejsza rzecz, jak śnieg „się sypie” lub jak kto woli – nie sypie. W takiej sytuacji lawinowo rodzą się kolejne problemy. Spoglądając jednak na to z innej strony, debiutowałem pod „mocną górkę” i miałem okazję sporo się nauczyć. W „The Emotions” nadrzędną kwestią była wartość operatorska, dlatego też mało jest tam trudnych akcji. Chciałem nauczyć się, jak chwytać obraz, jak organizować plan. Poznałem również możliwości, jakie daje sprzęt. Udało mi się nakręcić też cały segment przez „Go Pro” z użyciem kamery HD, którą każdy narciarz, wspinacz może mieć ze sobą. Teraz, gdy wiem, jak tego wszystkiego używać, mogę próbować uchwycić trudne technicznie zjazdy. I właśnie dlatego nie mogę uznać tego sezonu za nieudany, gdyż ma wyjątkową szansę stać się solidną podwaliną do dalszych działań.

PROJEKTY FILMOWE STAŁY SIĘ DLA CIEBIE WAŻNĄ RZECZĄ. MOŻESZ COŚ O TYM POWIEDZIEĆ?

W sumie to ciężko mi wytłumaczyć, co najbardziej w kręceniu narciarstwa mnie pociąga. Od zawsze fascynował mnie obraz gór i mam ochotę go zatrzymać. A poruszający się po śniegu narciarz jest tak wdzięcznym widokiem, że przy pełnej współpracy między rider’ami i operatorami można stworzyć obraz, do którego widzowie będą wzdychać, będą za nim tęsknić i wracać do niego w każdej nadarzającej się okazji. Jest to strasznie wciągająca aktywność.

JAKIE MASZ PLANY NA ROZPOCZYNAJĄCY SIĘ WŁAŚNIE SEZON ZIMOWY?

Nauczony ostatnim sezonem nie mam jednoliniowego planu. Na pewno praca nad projektami filmowymi, z których, zakładam, część może trwać więcej niż jeden sezon. Taki system pozwoli mi na realizację wielu planów i da spory margines w przypadku niesprzyjających warunków pogodowych. Na pewno będzie więcej gór, takich trudniejszych, gdzie trzeba się napracować, nachodzić kilometry, spędzić w nich więcej czasu, cierpliwie czekając na odpowiedni moment. Mam nadzieję, że kilka uda się pokazać w krótkich filmikach, editach. Liczę, że wszystko ułoży się sprawnie i uda się zrealizować to, co już zbyt długo odkładałem.

W TAKIM RAZIE TRZYMAM KCIUKI. DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.


Rozmawiała: Agnieszka Szymaszek

Fotografowała: Mancza


GÓRY, nr 11 (198) listopad 2010
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
Piotr Michalski
 
 
Piotr Michalski
 
2017-11-13
GÓRY
 

Phungi – nowa droga rosyjska w Himalajach Nepalu

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-08
GÓRY
 

FJÄLLRÄVEN POLAR 2018 - Twoja podróż życia!

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
Maciek Szopa
 
2017-11-01
GÓRY
 

Akcja ratunkowa na Mt. Everest

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com