facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-07-29
 

Łukasz Dudek - na fali

Wspinacz na 9a może odczuwać te same emocje, co wspinacz na VI.1. Ważne, żeby czerpać z tego radość i dobrze się przy tym bawić.
Łukasza przepytał: Andrzej Mirek

Jesteś ewidentnie na fali. Kolejne przejścia udowadniają, że jesteś fizycznie oraz psychicznie świetnie przygotowany do sezonu, a do tego potrafisz pójść za ciosem i nie spoczywasz na laurach. Podziel się tym fantastycznym uczuciem z czytelnikami GÓR.

Jeden sukces napędza kolejny i człowiek zaczyna optymistycznie patrzeć w przyszłość. Jeśli wskakujesz na wyższy poziom, zaczynają się otwierać kolejne możliwości, można spróbować piękniejsze i trudniejsze drogi, które były dotychczas niedostępne. W głowie pojawia się mnóstwo planów, które chciałoby się jak najszybciej zrealizować. Daje to niesamowitego kopa do działania, chce się trenować ze zdwojoną mocą, a jakiekolwiek znużenie wspinaniem odchodzi w zapomnienie. Takiego stanu doświadczam zawsze, gdy następuje jakiś przełomowy moment – trudne RP czy OS. Tego samego odczucia doznają osoby, które przełamały swoje bariery, i nie ma znaczenia, na jakim poziomie się znajdują. Na tym polega magia tej dyscypliny. Wspinacz na 9a może odczuwać te same emocje, co wspinacz na VI.1. Ważne, żeby czerpać z tego radość i dobrze się przy tym bawić.


Fot. Mariusz Majer / Climb.pl

Czy zdajesz sobie sprawę, że twoje przejścia są coraz bliżej tego, co dzieje się na świecie, ale jak na razie odstają od tego, co prezentuje reszta Polski – możesz być źródłem zawiści i frustracji. Z kolei dla innych możesz być i na pewno jesteś inspiracją. Co myślisz o tych dwóch podejściach i czy spotkałeś się z ich przejawami?

Jeśli moje sukcesy mają być dla kogoś źródłem frustracji czy zawiści, to może tylko znaczyć, że jest zbyt napięty na „wynik”, a wspinanie jest próbą ucieczki od kompleksów. Nie sądzę jednak, by istniały takie osoby. Wspinanie w skałach jest przede wszystkim walką ze swoimi słabościami, a rywalizacja powinna zostać ograniczona do minimum. Tym różnimy się od sportów boiskowych... Gdyby moja osoba, tegoroczne przejścia czy stosunek do wspinania pomogły choć w małym stopniu „wkręcić” się komuś bardziej w tę dyscyplinę, byłbym wielce rad :-) Inspiracja to jak dla mnie chyba zbyt poważne słowo :-) Nie spotkałem się z przejawami takiego podejścia.

Lekko namieszałeś w Mamutowej. Niektórzy głosili „polskie 9a”, a okazało się, że nie ma przełomu. Mimo to wiem, że wypowiadasz się o przejściu Bogdana Rokosza z szacunkiem. Proszę o komentarz.

Mamutowa to jedyna skała w Polsce z charakterem dróg zbliżonym do tego, co oferuje nam wspin na Weście. Jest swego rodzaju ewenementem w naszym wapieniu – żaden krajowy rejon nie daje nam wspinania ciągowego w dużym przewieszeniu bądź dachu. Tamtejsze realizacje śmiało można odnieść do wycen skali francuskiej, zaś pozostałe rejony, co najwyżej do dróg na Frankenjurze. W pewnym sensie dwie linie, które pokonują całą długość jaskini (Stal Mielec i Sprawa Honoru), zamykają historię eksploracji tego miejsca. Wydaje się, że jedyną możliwością kolejnego wywindowania wycen jest wyeliminowanie na powyższych drogach dokręconych chwytów, co często ma miejsce w europejskich ogródkach. Linie w obecnej formie nie będą stanowiły żadnego wyzwania dla obecnego i przyszłego pokolenia wspinaczy. Powód? Brak trudnych i skomplikowanych sekwencji bulderowych, które w głównej mierze stanowią o trudności drogi, oraz komfortowe resty, które odejmują ciągu. W niedługim czasie coraz więcej wspinaczy będzie „biegało” po tych realizacjach. A Sprawa Honoru? Z pewnością nastąpił jakościowy przełom. Obecnie jest to najtrudniejsza linia o charakterze wytrzymałościowym w Polsce. Na pokonanie tego problemu czekaliśmy dobrych kilka lat, tym większe brawa dla Bogdana, że to właśnie jemu jako pierwszemu udało się pokonać ten mit. Droga składa się z trzech części, pierwsze dwie biegną dachem, trzecia mocno przewieszoną płytą. Z założenia o trudnościach miał decydować ciąg. Jednak końcówka wiedzie przez bardzo ciasno wykute dziury, co mocno ogranicza osoby o dużym rozmiarze palców, powodując, że linia staje się parametryczna. Właśnie ten czynnik zrzucał Bogdana przez ostatnie lata. Miałem to szczęście, iż moje palce nie są jeszcze zdeformowane i w dziurkach klinowały się właściwie. Z kluczowej płytki nie spadłem ani razu. Konkrety: w tym roku wspinałem się po kilku drogach z przedziału „skrajnie trudno”, najbardziej zbliżony w charakterze do Sprawy Honoru jest Underground. Biorąc pod uwagę trudności techniczne, konieczne przygotowanie fizyczne i opanowanie trików potrzebne do przejścia, obie drogi dzieli przepaść...

Skąd aż takie umiłowanie Ospu? To już chyba czwarta wizyta w tym roku? Czy bardziej decyduje bliskość czy rodzaj wspinania?

Odpowiedz jest bardzo prosta, jest to najlepszy rejon oddalony od Polski o kilka godzin jazdy samochodem. By móc powspinać się po drogach o podobnej jakości, bylibyśmy zmuszeni jechać przynajmniej na południe Francji, co wiąże się już z dłuższym wyjazdem. Do Ospu natomiast można wyskoczyć nawet na kilka dni...

Ciąg dalszy wywiadu dostępny w,: GÓRY, nr 6 (181) czerwiec 2009
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-11-14
GÓRY
 

Zmarł Paweł Zadarnowski, ratownik TOPR

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-10-30
GÓRY
 

David Lama zdobywa samotnie Luang Ri w Himalajach!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com