facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-08-05
 

Kościelec - zachodnia ściana

Zachodnia ściana Kościelca jest ścianą tak „historyczną”, że nawet nie mam zamiaru przybliżać dziejów jej eksploracji. Przewinęła się przez nią cała plejada najważniejszych polskich taterników...

Opracował: Jakub Radziejowski


Zachodnia ściana Kościelca jest ścianą tak „historyczną”, że nawet nie mam zamiaru przybliżać dziejów jej eksploracji. Przewinęła się przez nią cała plejada najważniejszych polskich taterników, każdy zostawił na niej coś z siebie, były mrożące krew w żyłach historię z happy endem i, niestety, nieszczęśliwe wypadki, w których ginęli najlepsi z najlepszych – Mieczysław Świerz (1929), Jan Długosz (1962) i Piotr Dawidowicz (1993).

Do dziś ściana jest doskonałym poletkiem zarówno dla kursantów, jak i dla ekstremalistów. A co więcej, jest ścianą niewysoką i litą – przez co relatywnie szybko schnącą – dzięki czemu na wielu drogach zachodniej ściany można się z powodzeniem wspinać jeszcze przed nadejściem kalendarzowego lata. Co więcej, można się na niej powspinać w promieniach popołudniowego słońca, nie będąc zmuszonym do wczesnego wstawania (któż to lubi... brrr). Zrobienie kilku dróg jednego dnia także nie należy do rzadkości.


Końcówka dwuwyciągowego trawersu na Prawym Dziędzielewiczu. Fot. Jakub Radziejowski


Jak już pisałem, zachodnia ściana Kościelca oferuje cały szereg fantastycznych, mniej lub bardziej znanych i popularnych dróg. Stąd prawdziwym problemem stało się ograniczenie tylko do dwóch – tej łatwiejszej i tej trudniejszej.

W ostatecznym rozrachunku wybraliśmy do cyklu 1+1 drogi, z którymi związana jest historia KLASYCZNEGO zdobywania ściany. Pierwsza to klasyk przedwojenny; druga – klasyk powojenny (wliczając w okres wojny również „wolność” PRL-u). Pierwsza zakończyła pewną epokę taternictwa – druga była wśród tych, których przejście i próby klasyczne, rozpoczęły nową.

Z drogą Dziędzielewicza (bo to ona jest bohaterką tego odcinka) konkurować mogły co najmniej trzy inne (nie wspominając o tych zupełnie łatwych) – Sprężyna, Kajka i Byczkowski, jednakże ich ahistoryczność oraz niezwykła uroda Dziędzielewicza przesądziły o wyborze tego ostatniego.

Z kolei z Lewym Wolfem rywalizować mogły tak naprawdę tylko dwie linie – Okapy Jungera i Proszę się wspinać. Jednak Lewy Wolf niesie ze sobą wartość wykraczającą ponad samą trudność techniczną: na niej to zginął jeden z prekursorów trudnych odhaczeń w Polskich Tatrach – Piotr Dawidowicz (nota bene autor odhaczenia Okapów Jungera). 

Droga Dziędzielewicza na zachodniej ścianie Kościelca to jedna z trzech wielkich szóstek z roku 1939. Obok drogi Orłowskiego na Galerii Gankowej i Kantu Klasycznego na Mnichu jedna z trzech dróg będących ukoronowaniem taternictwa przedwojennego, dróg o największych trudnościach przebytych w tamtych czasach.

O drodze tej mawiano, że życie taternika dzieli się na trzy okresy: pierwszy, kiedy jeszcze o tej drodze nie słyszałeś, drugi, w którym wiesz już o jej istnieniu i wiesz już, że musisz ją zrobić oraz etap trzeci, w którym wreszcie masz ją już w swoim kapowniku.

I tak chyba jest – dzięki temu, że wiedzie głównie w płytach jest doskonałym przykładem finezyjnej technicznej wspinaczki i tego, że „kiedyś to się wspinano”. Więcej o Dziędzielewiczu – Tomek „Salvador” Markiewicz.

Z kolei z Lewym Wolfem (Luniak, Wolf, 1986) związana jest historia pierwszych klasycznych prób na drogach o takich trudnościach w ogóle (1988, Krzysztof Pankiewicz, Maciej Tertelis), a także ze śmiercią jednego z wizjonerów klasyki w Tatrach – Piotra Dawidowicza, który na swoim koncie miał pierwsze klasyczne przejścia takich dróg jak Wariant R i Saduś na Mnichu, Sayonara na Zamarłej Turni czy Okapy Jungera na Kościelcu. Także on jako pierwszy próbował klasycznie walczyć na Wielkim Okapie na Kazalnicy.

5 września 1993, po wcześniejszym rozpoznaniu najtrudniejszego wyciągu Lewego Wolfa, odpadł wraz z granitową płytą, która przecięła linę.

Drogę jako pierwszy przeszedł klasycznie w roku 1996 Piotr Drobot, który dobił na niej kilka spitów. Dzisiaj w powszechnej opinii droga ta jest piękna i bardziej bezpieczna niż kiedyś. Choć do miana w pełni litej – z pewnością nieco jej brakuje...

Droga Dziędzielewicza (VI-, 130 m)
1p:. Zbigniew Dziędzielewicz i Zbigniew Kubiński 05. 07. 1939 (pierwotnie 4xA0)
1p. zimą: Maciej Gryczyński i Jerzy Michalski 13-14.02.1960

Lewy Wolf (VIII+, 120 m)
1p.: Jacek Luniak, Jan Wolf 23. 07 1986 (pierwotnie VI+, A1)
1p. klasyczne: Piotr Robot, Grzegorz Wieczorek 20.06.1996
1p. zimą: Krzysztof Smutek, Jerzy Sikora 15.01.1991

Więcej o drogach, dokładne topo i wspomnienia z przejść w Górach, nr 5 (156) maj 2007




(kg)
 
 
 
 
 
 
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-06-05
HYDEPARK
 

Hajzer. Droga Słonia.

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-22
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-21
HYDEPARK
 

Wielicki. Jeden dzień z życia

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com