facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-05-04
 

Koniec wyprawy TOPR na Dhaulagiri

Polska ekspedycja ratowników TOPR, która z okazji 100-lecia TOPR planowała zdobyć himalajski ośmiotysięcznik Dhaulagiri, podjęła decyzję o zakończeniu wyprawy i dalszym niekontynuowaniu zdobywania szczytu.
Szczyt planowano zaatakować dwiema drogami: drogą pierwszych zdobywców tzw.
Drogą Szwajcarską, która wiedzie granią północno-wschodnią oraz ścianą północną tzw. Drogą Japońską (przez "gruszkę") w stylu alpejskim. Baza została założona na wysokości 4700 m n.p.m. Na drodze pierwszych zdobywców planowano założenie trzech obozów: I - 5750 m n.p.m., II - 6800 m n.p.m., III - 7400 m n.p.m. i stąd miał rozpocząć się atak szczytowy. W zależności od warunków atmosferycznych szczyt planowano zdobyć w dniach pomiędzy 29 kwietnia a 6 maja.

Po założeniu obozu II (20 kwietnia) ratownicy próbowali założyć obóz III.
Niestety, nie udało się zrealizować tego celu. Oto jak działania górskie ostatnich dni relacjonuje Tomasz Witkowski, uczestnik wyprawy TOPR:

Kolejne dni działalności na Dhaulagiri nie przyniosły korzystnych rozstrzygnięć. W obozie drugim rozchorował się Edward Lichota i zmuszony był zejść do bazy 27 kwietnia. W tym czasie Ryszard Gajewski i Maciej Pawlikowski udali się z obozu pierwszego do obozu drugiego z zamiarem dojścia do obozu trzeciego, który mają założyć Grzegorz Bargiel i Andrzej Mikler przebywający w obozie drugim. W kolejnym dniu zespół z "dwójki" wychodzi w kierunku obozu trzeciego poręczując drogę do wysokości 7300m. Na miejsce tzw. dolnej trójki docierają na tyle zmęczeni, że nie są w stanie zakładać obozu i postanawiają schodzić na odpoczynek do bazy. Następnego dnia Ryszard Gajewski i Maciej Pawlikowski podjęli próbę założenia obozu trzeciego. Niestety po dojściu do wysokości 7250 m, nie udało się po raz kolejny założyć obozu trzeciego. Po czterodniowej działalności w górze zeszli do bazy 1 maja.
Z uwagi na prognozy pogody i margines czasu, jaki pozostał nam na działalność górską nie planujemy już kolejnych wyjść i tym samym kończymy wyprawę. Piątego maja planujemy likwidację bazy i rozpoczęcie karawany powrotnej. W Kathmandu będziemy ósmego maja wieczorem - dodaje Witkowski.

Komentarz Romana Mazika, lekarza wyprawy po zakończeniu działalności
górskiej:

"Uczestnicy przebyli prawidłowy proces aklimatyzacji. Sprzyjał jej trekkingowy charakter drogi podejścia do bazy, korzystnie rozłożonej w czasie, ze stopniowym nabieraniem wysokości. Z wyjątkiem jednej osoby, do poziomu bazy, zażywaliśmy Diuramid 0,25 2x1 tabletkę. U wszystkich występowały dyskretne objawy uboczne, głównie drętwienie palców (parestezje). Powyżej bazy (4700 m) Diuramidu już nie zażywano, aklimatyzując się klasycznie w toku kolejnych wyjść. Od początku wyprawy u uczestników występowały typowe dolegliwości ze strony układu oddechowego pod postacią suchego, męczącego kaszlu. Towarzyszył on uczestnikom do końca wyprawy i nasilał się wraz z wysokością,  nie ustępował po stosowaniu szerokiego wachlarza leków. Przyczyną jest suche powietrze z zawieszonym pyłem lodowcowym. U żadnego z uczestników kaszlowi nie towarzyszyła gorączka, nie podawano antybiotyków.
W trakcie akcji powyżej bazy występowały wszystkie charakterystyczne objawy wstępne choroby wysokościowej, najczęstsze z  nich to: utrata łaknienia, bóle głowy i postępujące osłabienie, zaburzenia snu. Postęp aklimatyzacji polegał na tym, że wymienione objawy występowały coraz wyżej. Nie wystąpiły u nikogo objawy ostrej choroby wysokościowej (obrzęk płuc, obrzęk mózgu). Stwierdzono pojedyncze przypadki powierzchownych odmrożeń (pierwszego stopnia) w zakresie palców stóp. Obserwowano także pojedynczy incydent podwójnego widzenia, krótkotrwały. Wśród uczestników nie odnotowano istotnych urazów ani zachorowań. Niewątpliwy wpływ na przebieg wyprawy miały dramatyczne wydarzenia z dnia 8 kwietnia. Działający niezależnie od naszej wyprawy, w zespole z Peterem Hamorem, Piotr Morawski, wpadł do głębokiej szczeliny tuż poniżej obozu I.
Towarzyszące mu dwie osoby nie mogły go wydobyć, udało się to po dotarciu naszej grupy do miejsca wypadku, po 3 godzinach. Piotr nie wykazywał już oznak życia, reanimacja była nieskuteczna. Pochowaliśmy Piotra w szczelinie po ustaleniach z rodziną.
Od tej pory w zespole dało się zaobserwować zdecydowany spadek nastroju, osłabienie "ciągu w górę" i tendencje zachowawcze w działalności. Nałożyły się na to trudności w utrzymaniu obozu drugiego, konieczność ciągłego poręczowania pól lodowych, typowe dolegliwości związane z wysokością, dokuczliwy wiatr. Pomimo dobrej pogody zespoły zakończyły działalność, nie dochodząc do końca kluczowej grani. Zabrakło koncentracji sił psychicznych i fizycznych do ostatecznego ataku szczytowego, a także rezerwy czasowej.
W tym samym czasie działały obok nas dwie egzotyczne dla nas wyprawy - oblężnicza wyprawa armii indyjskiej (z kilkunastoma Szerpami, z założenia z tlenem i ciągiem poręczy) i duża wyprawa koreańska (również oparta na Szerpach). Nie czekaliśmy na ich aktywność, lecz jako wyprawa sportowa polegaliśmy na sobie. Może zabrakło determinacji, a może zostaliśmy uchronieni przed stratami. W ataku szczytowym, w którym teoretycznie mogliśmy brać udział, zaginął Mehdi (solista z Iranu), odmrożeń doznał David  Fojtik (Czech) i Koreańczyk (po biwaku w jamie śnieżnej). Nie jest pewnym, czy ktokolwiek był na szczycie, z powodu intensywnej burzy i znikomej widoczności
.

Ratownicy wylecieli z Polski 23 marca br. Celem wyprawy było zdobycie siódmego co do wysokości ośmiotysięcznika - Dhaulagiri położonego w środkowo-zachodnich Himalajach Nepalu na wysokości 8167 m n.p.m. W ten sposób ratownicy chcieli uczcić setną rocznicę powstania TOPR oraz przypomnieć udział Polaków w zdobywaniu tej góry. Szczególną pamięć pragnęli oddać Jerzemu Hajdukiewiczowi, który wziął udział w wyprawach na Dhaulagiri (1958 i 1960) oraz przyczynił się do rozwoju medycy górskiej i nowoczesnych metod ratowniczych.

Źródło: Perception PR
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-11-14
GÓRY
 

Zmarł Paweł Zadarnowski, ratownik TOPR

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-10-30
GÓRY
 

David Lama zdobywa samotnie Luang Ri w Himalajach!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com