facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-08-09
 

Kataklizm w Ladakhu

Niedawno informowaliśmy o wyprawie naukowo-wspinaczkowej w rejon Ladakhu i Zanskaru, mającej na celu zbadanie zabytków sztuki buddyjskich klasztorów, a także realizację dwóch sześciotysięcznych celów wspinaczkowych.
Otrzymaliśmy informację, że - niestety - wyprawa napotkała na trudności, które mogą wykluczyć jej działalność w Ladakhu.

Kiedy 4 dni temu wyjeżdżałyśmy z Delhi, nawet przez myśl nam nie przeszło, że będziemy świadkami największej katastrofy naturalnej w historii Ladakhu.

Oglądając przed wyjazdem wiadomości w lokalnej telewizji, trafiłyśmy na reportaż ze Srinagaru, który zadecydował o wyborze drogi przez Manali. W całym Kaszmirze trwały zamieszki, wojsko strzelało do ludzi, podawano coraz wyższe liczby ofiar.

Podróż do Manali naszym lokalnym autobusem miała trwać 12 h, ale przez postoje i korki na drodze wydłużyła się do całej doby. Nie polecamy tego typu transportu – duszno, gorąco i niewygodnie.

W Manali bardzo szybko decydujemy się na rezerwację biletu na tzw. ‘sharing bus’ do Leh – zwłaszcza, że biuro potwierdza informacje, że droga jest otwarta. Wyruszamy o 2 w nocy w strugach deszczu. Na początku podróży humory nam dopisują. Kiepski stan drogi spowodowany nadmiernymi opadami wywołuje w nas co najwyżej radosne skojarzenia – wymyślamy nawet nowy rodzaj sportu ekstremalnego – błotning (ang. ladnsliding), czyli brodzenie w błocie i deszczu po ladakhijskich drogach. Nasz kierowca Gopal wzbudza nasz podziw swoim stoickim spokojem i mistrzostwem w błotningu :)

W podróży towarzyszą nam osoby z różnych stron świata: mnich podróżujący po Indiach i Nepalu, trzech Hindusów, para Włochów, Kalifornijka od trzech miesięcy jeżdżąca samotnie po Indiach, zafascynowany kulturą Ladakhu Austriak oraz dwóch Holendrów, pełnych entuzjazmu do absolutnie każdego fragmentu rzeczywistości. Droga upływa nam bardzo przyjemnie...



W miejscowości Sarchu na wysokości 4300 m n.p.m., doszły do nas pogłoski o problemach na drodze. Mimo tego ruszyliśmy dalej, ale po kilkuset metrach drogę przecięła nam spływająca z gór rzeka, której nie dało się przekroczyć. Lokalni mieszkańcy budowali most dla zawracających samochodów i motocykli.

Napotkani żołnierze informują nas o katastrofie w stolicy Ladakhu, która wydarzyła się tego samego dnia rano (6.08.). Niepotwierdzone wiadomości mówiły o ogromnej lawinie błotnej, w której zginęło 60 osób, a kilkaset zaginęło. W tym momencie stanęłyśmy przed trudnym wyborem: zostania w Sarchu i czekania na poprawę warunków lub powrotu do Manali. Choć nie była to łatwa decyzja, postanowiłyśmy zawrócić. Był to, jak się potem okazało, najlepszy wybór, gdyż już w drodze powrotnej mieliśmy problemy z przedostaniem się przez fragmenty drogi zalane przez rwące potoki.

Pomimo przeszkód, dotarłyśmy bezpiecznie do Manali. Dane o katastrofie przerosły nasze wyobrażenia – zginęło ponad 130 osób, 400 jest rannych,  600 zaginęło, a 4-5 tys. turystów utknęło w centrum kataklizmu i na drogach do Leh. To największa katastrofa w historii Ladakhu. Całe miasto jest pokryte błotem i gruzem, trwają akcje ratunkowe. Wszystkie drogi do Leh są zamknięte ze względu na zerwane mosty i kolejne lawiny błotne.

Cała sytuacja bardzo nas poruszyła, wszystkie nasze plany muszą ulec zmianie. Można by pomyśleć, że mamy ogromnego pecha, gdyż nie uda nam się zrealizować całego projektu, ale tak naprawdę mamy wielkie szczęście. Zaledwie jeden dzień dzielił nas od znalezienia się w centrum tragedii. Wcześniejsze opóźnienie, na które narzekałyśmy w podróży do Manali, mogło nam w rzeczywistości uratować życie.

Więcej: http://ladakhtrip.wordpress.com/

Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-20
GÓRY
 

Manaslu: Monika Witkowska dotarła pod C3!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com