facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-02-22
 

HiMountain - Zimowa Wyprawa Broad Peak 2008/09- nieudany atak szczytowy

Szczegółowy opis ataku szczytowego autorstwa Artura Hajzera. Uzupełnienie zamieszczonych już relacji z tamtych dni.
Co się zdarzyło między 13 a 16 lutego - uzupełnienie opisu zdarzeń

Dość mieliśmy „siedzenia w bazie”, wiedzieliśmy już, że „za darmo”, przechytrzając zimę, tej góry raczej się nie zdobędzie. I choć prognoza na dni 13-15 luty nienajlepsza (wiatr 60-90 km/h, mgła, opady śniegu) to zakładamy, że po linach do 3-go obozu dojdziemy. Na dni 16-17 luty, mieliśmy mglistą zapowiedź dobrej pogody, o wietrze nie silniejszym niż 50 km/h.

13 lutego 2009, piątek.  
Ruszyliśmy w górę. Do obozu II szliśmy aż 11 godzin. Wiało. Na formacjach wypukłych zmuszeni byliśmy do przyjęcia pozycji „na kolanach”. Końcówka była najgorsza. Przychodziło  nam w podmuchach polegiwać. Namioty w dwójce nie czekały na nas niestety. Jeden został potargany, choć był zrolowany i przyciśnięty kamieniami – niestety niestarannie, bo wypadł z niego maszt. Drugi miał połamane maszty i dziury. Z tych dwóch rzęchów zrobiliśmy jako-taki jeden, w miarę dobry. Był to namiot 2-osobowy. Musieliśmy się zmieścić w nim w sześciu. Co za rzeźnia! Koszmar.

14 lutego 2009, sobota.
  
Rano pogoda potworna, nie puszczała do góry. Ale też nie mieliśmy za bardzo siły. Przeczekaliśmy ten dzień.
O północy nasz 8-my uczestnik wyprawy, przebywający w Insbrucku meteorolog Karl Gabel, telefonicznie dał nam małą szansą, że 17 lutego wiatr osłabnie i będzie wiał na szczycie z prędkością 50 km/h. Postanowiliśmy wykorzystać ten niewielki cień nadziei i podejść wyżej do obozu III (7000 m)

15 lutego 2009, niedziela.  
Wyruszyliśmy do obozu III (7000 m). Początkowo szło dobrze. Było błękitne niebo, a podmuchy wiatru niezbyt dokuczliwe. Po wyjściu na grzędę, gdzie był depozyt i platformy naszego obozu 3 zaczęło się prawdziwe piekło. Wiatr wiejący 90 km/h nie pozwalał nam rozbić namiotów. W takich warunkach, w łapawicach, klęcząc, trafienie masztem do namiotowego tunelu zajmuje więcej niż 15 minut. Jeden z nas był w płachcie namiotu jako kotwica, żeby go nie porwało. Podobne trudności na niższej platformie mieli Pakistanczycy. Dopiero o zmierzchu byliśmy w środku rozstawionych namiotów. Wtedy dowiedzieliśmy się o odmrożeniach Aliego. 25% naszego namiotu zwisało nad czeluścią, a namiot przez całą noc zdawał się obsuwać. Na wszelki wypadek przypięci byliśmy do liny poręczowej. Nie mieliśmy już złudzeń, że jest po ataku szczytowym.

16 lutego 2009, poniedziałek. 
   
Zła pogoda. Schodzimy cały dzień.. Do bazy przychodzimy wyczerpani, poobijani, wykończeni psychicznie i fizycznie. Jeden Pakistanczyk wrócił z odmrożeniami rąk  2-go stopnia. Zła pogoda się utrzymuje. Utwierdza nas, że słusznie zrobiliśmy schodząc do bazy.

Czyżby nie dało się w ogóle zdobyć ośmiotysięcznika zimą w Karakorum??? Polacy próbują już 20 lat, a my ponad 60 dni. Czy spróbujemy jeszcze raz? Nie wykluczone, ale musi być 4-dniowe bezpieczne okno dobrej pogody.

Źródło:www.himountain.pl


Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-20
GÓRY
 

Manaslu: Monika Witkowska dotarła pod C3!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-18
GÓRY
 

Manaslu: Polki już w obozie 2!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com