facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-04-14
 

Grupa Torres del Paine – ciekawie powtórzenia

Rejon grupy Torres del Paine za cel swojej tegorocznej działalności obrałdwójkowy hiszpański zespół Jonathan Trango i Antonio Urbaneja.

Rejon grupy Torres del Paine za cel swojej tegorocznej działalności obrałdwójkowy hiszpański zespół Jonathan Trango i Antonio Urbaneja.

W ich planach było zdobycie każdej z trzech turni.
Coś takiego w trakcie jednego sezonu już wcześniej zrealizowano, co więcej, zdarzyło się już nawet zdobycie wszystkich trzech turni w trakcie jednej akcji, poprowadzonej w stylu non stop, jednak dotychczas tylko jeden zespół zdobył wszystkie turnie, wspinając się na nie klasycznie. Właśnie takie skompletowanie szczytów najbardziej interesowało Hiszpanów.

Po wylądowaniu na lotnisku w Punta Arenas 24 stycznia wspinacze spotkali Steve Schneidera – autora pierwszego, a na dodatek solowego skompletowania wszystkich trzech turni (w 2002 roku dokonał tego w ciągu 51-godzinnej akcji). Amerykanin poinformował ich o świetnej, panującej w rejonie pogodzie i zachęcił do jak najszybszego dostania się pod turnie i rozpoczęcia akcji górskiej. Opinia starego wyjadacza musiała wywrzeć na zespole duże wrażenie, bo już pod wieczór następnego dnia Hiszpanie z wszystkimi pozwoleniami wydawanymi przez Park Narodowy Torres del Paine znaleźli się w tak zwanym Obozie Japońskim. Mimo silnego wiatru, jakim nazajutrz powitał ich poranek, Hiszpanie rozpoczęli wspinaczkę na North Tower. Po osiągnięciu Col Bich (około 1800 m) dalej wspinali się symultanicznie drogą Monzino (D+: 5.10b/c, 300 m). Cała akcja namiot – szczyt – namiot zabrała im jedenaście godzin.

27 stycznia był czasem odpoczynku. Jednak już nazajutrz, o drugiej w nocy, zespół rozpoczął wspinaczkę na znajdującej się na Central Tower drodze Bonington-Whillans (V 5.11 A2, 700 m). Hiszpanie szybko dogonili wolniej wspinający się na tej samej linii inny zespół, jednak ponieważ sami zapomnieli wziąć ze sobą schemat drogi, kontynuowali wspinaczkę jako drudzy, często długo odpoczywając na poszczególnych stanowiskach. Cała droga została pokonana w stylu OS. Jedynie na wyciągu będącym lewym, klasycznym wariantem do oryginalnie hakowej drogi, prowadzący ten fragment Trango dwukrotnie obciążył linę. Zatem ta długość liny została pokonana w stylu AF. Col Bich zastała osiągnięta przez zespół około godziny 20.00. Jednak namioty bazowe Hiszpanie zobaczyli dopiero w środku nocy, przyczyną tego była dość poważna kontuzja kolana (łękotki), jakiej doznał Jonathan.

Przez kolejne kilka dni Trango nie mógł w ogóle ruszać nogą. Po upływie tygodnia Hiszpanie podjęli próbę zdobycia ostatniej z brakujących im Turni. Niestety, po podejściu pod ścianę Trango, dosłownie z łzami w oczach, musiał odpuścić z powodu bólu nogi.

Kolejne dni upłynęły na odpoczynku w bazie. W końcu Hiszpanie podjęli kolejną próbę. Tym razem dzień wcześniej Urbaneja zaniósł do podstawy ściany cały niezbędny sprzęt. Jako cel została obrana stosunkowo rzadko powtarzana Aste Route (VI A1 lub 5.11c, 800 m). Pierwsze kluczowe wyciągi zostały sprawnie pokonane w stylu OS. Niestety w końcówce drogi, w zdecydowanie już łatwiejszej jej części, z powodu silnego zalodzenia Hiszpanie musieli w paru miejscach „zaazerować”. Późnym popołudniem zespół osiągnął z reguły ignorowany szczyt South Tower. Po zjechaniu do podstawy i bardzo wolnym powrocie straszliwie zmęczeni, ale i szczęśliwi Hiszpanie dotarli do bazy. Trango był przez cały dzień na tak silnych środkach przeciwbólowych, że co najmniej połowy z tej wspinaczki, jak sam przyznaje, nie pamięta...

Góry 3 (166) 2008

(kg)
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-07-12
GÓRY
 

Sukces azjatyckiego zespołu na Nandze Parbat!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com