facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2018-03-26
 

Cochamo - informacje praktyczne

Camp Cochamo położony jest w sercu cudownej doliny, stąd rozpościera się widok na największe ściany w okolicy: Trinidad, La Junta, Capicua, Arco Iris oraz na Amfiteatr – bardzo słabo wyeksplorowaną boczną dolinkę. Życie ogniskuje się tu wokół schroniska oraz Fogonu.

Jak jechać

Przelot do Santiago, a stąd samolotem do Puerto Montt. Tańsza wersja to przejazd ze stolicy Chile autobusem. Z lotniska należy pojechać na dworzec autobusowy, najlepiej i najtaniej linią Tur Bus za 1300 pesos. Przejazd do Puerto Montt (jechaliśmy wspomnianymi już liniami Tur Bus) kosztował nas 17000 pesos od osoby. Bilet można zarezerwować już w Polsce przy pomocy Internetu. Do Santiago wracaliśmy po wakacjach, które kończą się 28 lutego i zapłaciliśmy za przejazd jedynie 10200 pesos. Innym sposobem dotarcia do Puerto Montt jest przelot do Buenos Aires, później przejazd autobusem do Barilloche, jednego z najprężniejszych ośrodków wspinaczkowych w Argentynie i następnie przejazd do Puerto Montt lub Puerto Varas. Niestety, nie znam kosztów takiego rozwiązania, jednak biorąc pod uwagę realia i ceny połączeń autobusowych, mogę śmiało powiedzieć, że jest to tania opcja.

 


Codzienny widok na Trinidad i elefante

fot. www.boguslawkowalski.com


Z Puerto Montt do Cochamo można dostać się dwiema liniami autobusowymi, koszt przejazdu to około 2000 pesos. Dla osób chcących zaznać uroków lata możliwa jest opcja: przejazd Santiago – Puerto Varas, które leży po drodze do Puerto Montt. Puerto Varas położone jest nad jeziorem Llanquihue, nad którym ciągnie się plaża. Jednak w tej miejscowości hotele i hostele są droższe, jest tam także mało supermarketów. W Puerto Montt w supermarkecie „Ripley”, znajdującym się w centrum miasta, należy zaopatrzyć się w butan. Z pewnością cennym kontaktem jest znajomość Michaela, przesympatycznego wspinacza z Puerto Montt.
W Cochamo znajduje się sporo małych hotelików, nam spodobała się niesamowita atmosfera hostelu Moro, położonego w pobliżu kościoła. We wsi również można zrobić zakupy, w zasadzie dostępne jest tu wszystko, co może być konieczne do przeżycia, chociaż wybór jest ubogi, a ceny mogą być wyższe niż na przykład w Puerto Montt. Na pewno w Cochamo warto zaopatrywać się w warzywa oraz pieczywo. Stąd możemy podjechać autem do mostu – około 5 km od centrum Cochamo. A od tego miejsca kolejne 8 do „fina publica ruta”, jednak zwykły samochód osobowy raczej tu nie dotrze, można natomiast liczyć na to, że zabierze nas jakieś terenowe auto. Jeżeli jednak będziecie chcieli dojechać do tego miejsca z samego Cochamo, to należy pytać o „La Junta”, czyli boczną dolinę, a ściślej mówiąc właśnie o koniec drogi publicznej. Cochamo w rozumieniu miejscowych to cała okolica, a przede wszystkim niesamowita wieś położona nad zatoką Estuario de Reloncavi. Zarówno ze wsi jak i z końca drogi publicznej, do campu można dostać się konno, kosztuje to około 25-30 $ od jednego konia.

 

Jurek z Michaelem

Jurek z Michaelem – przesympatycznym wspinaczem z Puerto Montt

fot. www.boguslawkowalski.com


Droga publiczna kończy się przed drewnianym mostem, za którym znajduje się prywatna posiadłość, należy przez nią przejść (!) ścieżką. Po dwóch kilometrach dotrzemy do potoku Las Piedras. Przeprawa przez niego może być kłopotliwa przy wysokim stanie wód, przejście umożliwia zaimprowizowany most. Stąd do campu czeka nas niespełna dziesięciokilometrowy marsz, głównie lasem. W kilku miejscach może okazać się, że trzeba będzie zdjąć buty i spodnie, żeby przedostać się przez dopływy Rio Cochamo. Poza tym gleba w tej okolicy jest bardzo miękka i ścieżka jest zniszczona przez ludzi i konie. Czasem droga wiedzie wydeptanymi wąskimi wąwozami, których głębokość sięga trzech metrów. Dotarcie do campu z „fina publica ruta” zależnie od zawartości plecaka może zająć od czterech do sześciu godzin.

 

Baza

Camp Cochamo położony jest w sercu cudownej doliny, stąd rozpościera się widok na największe ściany w okolicy: Trinidad, La Junta, Capicua, Arco Iris oraz na Amfiteatr – bardzo słabo wyeksplorowaną boczną dolinkę. Życie ogniskuje się tu wokół schroniska oraz Fogonu. W schronisku można kupić doskonałe, wypiekane na miejscu pieczywo oraz piwo i wino. Ponadto można od Daniela uzyskać informacje o drogach i ścianach oraz przerysować schematy dróg. Poza tym można skorzystać z prysznica, my z tej opcji nie skorzystaliśmy, gdyż woda w Rio Cochamo była czysta, choć bardzo zimna. Na polanie znajduje się bieżąca woda oraz sanitariaty, natomiast nocleg w namiocie kosztuje półtora dolara za dobę od osoby.

 

 Camp Cochamo

Camp Cochamo


Oprócz przyrody największym atutem tego miejsca jest wspaniała atmosfera, będąca zasługą Daniela, jego żony Sylviny oraz ich argentyńskich przyjaciół. Dlatego równie dobrze czują się tam turyści, jak i wspinacze. Jurek, człowiek bywały w świecie, stwierdził, że w Cochamo jest jak w Yosemite, tylko fajniej – więcej dużych ścian i nie ma tam Disneylandu.

 

Jak zacząć wspinanie w Cochamo?

 

W odległości piętnastu minut od schroniska Cochamo znajduje się ogródek skalny Pared Seca. Jest to granitowa ściana, którą wieńczy potężny okap, dzięki temu wspinanie w tym miejscu możliwe jest nawet przy największych opadach deszczu. Dosłowne tłumaczenie terminu Pared Seca oznacza suchą ścianę. Znajdują się tu drogi ubezpieczone, ale także linie wymagające własnej asekuracji o trudnościach od 6b do 7c. Pared Seca to doskonałe miejsce do rozruszania kości po długiej podróży z Polski. Można tu rozwspinać się oraz zaznajomić z charakterem wspinania w Dolinie.
Równie blisko znajduje się nowoodkryta ściana Zebra. W sezonie, w którym odwiedziliśmy Dolinę, rozpoczęły się prace nad pierwszą drogą w tym ogródku. Bardzo popularną drogą, a właściwie wariantem jest siedmiowyciągowy Camp Form na ścianie La Junta. To najkrótsza i najłatwiej dostępna droga, dzięki czemu jest ona doskonałym pierwszym celem w Cochamo. Trinidad, najbardziej popularna ściana w okolicy, oddalona jest od campu o dwie godziny marszu. Dlatego dobrym celem na rozwspinanie może być turnica, przyklejona do północnej ściany Świętej Trójcy. Pięć pierwszych wyciągów to początek dwóch dróg: The Ides of March oraz Sundance.

 

Tobogan – dar niebios

 

Tobogan – dar niebios

fot. www.boguslawkowalski.com

 

 

Należy pamiętać, że na drogach klasycznych funkcjonują dwie skale: francuska i amerykańska. Jednak bezkrytyczne przeliczanie cyferek na skalę francuską na niewiele się zdaje. Zwłaszcza wtedy, gdy nasze doświadczenie opiera się na sportowym wspinaniu w wapieniu. Przed wyjazdem do Cochamo gorąco polecam trening w Sokolikach lub Hejszowinie. Umiejętność poruszania się w rysach, kominach i w rajbungach jest tu po prostu nieoceniona.

 

Trening przed wspinaczka Pared Seca

Pared Seca to doskonałe miejsce do rozruszania kości

fot. www.boguslawkowalski.com

 

Kiedy jechać

Do Cochamo najlepiej wybrać się w środku naszej zimy. Przez większą część roku padają tam obfite deszcze – stąd rośnie tu bujna roślinność. Od Daniela dowiedzieliśmy się, że pod końcu stycznia znikają jedyne drapieżniki zamieszkujące dolinę - tabanos – końskie muchy i można się wtedy spokojnie opalać. Reguła jest taka, że gdy jest chłodno albo słońce schowa się za chmurami, to tabanos zapominają o nas. Rozpisywanie się o tych natrętnych owadach może wydać się dziwne, ale w trakcie wspinania, w trudnym miejscu kilka atakujących much to naprawdę nic przyjemnego. Mnie zdarzyło się, że na jednym z biwaków w ścianie śniło mi się, że oganiam się od tych latających intruzów. Na pewno warto zaopatrzyć się w środek typu Off. Daniel utrzymywał, że najlepszy czas do wspinania w Cochamo zaczyna się w połowie stycznia, a kończy w połowie marca. Moje obserwacje mniej więcej to potwierdzają – w lutym mieliśmy dwadzieścia dni słońca, natomiast w marcu ochłodziło się i zaczęły padać jesienne deszcze...

 

 

Słowniczek
Alerce – drzewa, które osiągają wiek do 6 tysięcy lat, pięć godzin od schroniska Cochamo w okolicy Arco rosną najstarsze egzemplarze


Artesanias – tak określa się „cepelię” w Ameryce Południowej


Bombilla – rurka służąca do picia yerby, zakończona jest sitkiem, dzięki któremu nie połyka się fusów


Cristal – wyrób chilijskich browarów


Dulce de lecce – słodkie mleko karmelowe smakiem przypominające krówkę, bomba kaloryczna!!!


Empanada – coś „pomiędzy” hamburgerem a dużym pierogiem z różnym farszem, dostępne w piekarniach i supermarketach, mnie udało się kupić w Cochamo empanady z marisco. Rewelacja!


Flake – określenie rodem z Yosemite, odstrzelona płyta z rysą, na ogół wyśmienitą i pod kątem asekuracji i do wspinania


Fogon – rodzaj naszego, morskoocznego relaksu, stoi na campie Cochamo, różnica jest taka, że w środku znajduje się palenisko


Yerba mate – rodzaj zielonej herbaty, zwyczajowy napój w całej Patagonii, którą pije się w tykwach „mate”, najlepsze rodzaje pochodzą z Argentyny


Marisco – owoce morza, najlepsze na świecie

 

Pisco – ryżowa wódka, specjalność Chilijczyków


Salmon – łosoś, w Chile bardzo tani i smaczny


Tabanos – muchy końskie, zmora w Dolinie Cochamo, znikają na początku lutego


Tobogan – sanki, wodospad, który z powodzeniem służy za miejscowy akwapark

1 | 2 | 3 |
Goryonline
 
Mateusz Mazur
 
2018-10-09
Tylko w GÓRACH
 

Pierwszy górski półmaraton. Trening i strategia na zawody

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-09
Tylko w GÓRACH
 

Manaslu - podarunek

Komentarze
0
 
Mateusz Mazur
 
2018-10-02
Tylko w GÓRACH
 

Jak się ubrać w góry - kolekcja Devolda z wełny merino

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-02
Tylko w GÓRACH
 

W najnowszych GÓRACH (263): "Aconcagua - prosta droga na szczyt"

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com