facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-06-17
 

Andreas Bindhammer o St. Anger

Andreas Bindhammer pociągnął jako pierwszy linię, która ma szansę wejść do zestawień największych ekstrem w okolicy włoskiej doliny Sarca - St. Anger.

Rejony włoskiej doliny Sarca nie na darmo nazywa się najlepszym monachijskim megaogródkiem skalnym – liczba wspinających się tam Niemców zwykle znacznie przekracza rzesze autochtonów. Nie może więc dziwić, że niemieccy wspinacze są również odpowiedzialni za drogi zaliczane do miejscowego topu. Z pewnością do najbardziej zasłużonych w tej dziedzinie zaliczają się bracia Bindhammerowie. 5 lat temu młodszy z nich, Christian otworzył drogę Zauberfee 8c+w Eremo di San Paolo, a jego brat dokonał pierwszego powtórzenia tej linii. Tym razem to właśnie Andreas Bindhammer pociągnął jako pierwszy linię, która ma szansę wejść do zestawień największych ekstrem w okolicy. Mowa o sąsiadce wspomnianej Zauberfee – 28-ruchowej St. Anger, która po kilku latach prób padła wreszcie tej wiosny. O szczegółach przejścia opowie sam autor.


Andreas Bindhammer na St. Anger 8c+ / 9a, Eremo do San Paolo, Arco. Fot. Christian Pfanzelt

Gratulacje poprowadzenia St. Anger. Ruchy wyglądają naprawdę zacnie. Powiedz, dlaczego ta droga tak długo czekała na pierwsze przejście. Co jest w niej takiego wyjątkowego?

Jeśli mam być szczery, nie spodziewałem się, że w tym roku przejdę ją już czwartego dnia prób. Poprzednimi laty próbowałem przystawiałem się do tych ruchów kilka razy i byłem zbułowany, jeszcze zanim dochodziłem do miejsca, w którym trzeba wykonać strzał. Nie wyobrażałem więc sobie w ogóle tego strzału robionego w ciągu, a co dopiero wyegzekwowania go w wystarczająco kontrolowany sposób, aby utrzymać następny chwyt. W ubiegłych sezonach ten ruch wychodził mi jeden raz na dziesięć, więc przejście całego pasażu wydawało mi się niemożliwe. Christian próbował rozwiązać problem poprzez wykorzystanie dodatkowego chwytu, aby skrócić ten dynamiczny przechwyt. Jednak zamiast sprawę ułatwić, jego wariant wydawał się generować kolejne trudności. Dlatego postanowiłem trwać przy moim, brutalnym sposobie pokonania tego odcinka. Na trudności St. Anger składają się duże wymagania wytrzymałościowo-siłowe oraz ekstremalne pasaże bulderowe. Na całej drodze trudności nie spadają poniżej 8b, a dwie sekwencje zasługują w moim odczuciu na wycenę ósemkową w bulderowej skali.

Dla drogi zaproponowałeś 8c+/9a, co oznacza, że odczułeś jej trudności jako tylko nieznacznie trudniejsze od Zauberfee 8c+. Czy nie uważasz, że – biorąc pod uwagę lata nieudanych prób kilku mocnych wspinaczy – droga może być oceniana jako trudniejsza?

Zadawano mi już wcześniej do pytanie i  moja odpowiedź brzmi: dla niższych wspinaczy jest to 9a, ale dla wyższych – prawdopodobnie 8c+. Dla mnie i – jak sądzę – dla Christiana, który również intensywnie pracował nad tą drogą w poprzednich sezonach, rzeczywiście jest to 9a. Ale równocześnie jestem sobie w stanie wyobrazić, że te ruchy mogą być łatwiejsze dla wyższej osoby. Dlatego zaproponowałem łamaną wycenę. Decyzję, czy miałem rację, czy też nie, pozostawiam wspinaczom, którzy powtórzą St. Anger.

A zatem w twoim odczuciu droga ma 9a. W takim przypadku, czy może być ona najtrudniejsza w Arco? Jak porównałbyś jej trudności z Underground, który jest wyceniany identycznie?

Myślę, że nie da się porównać Underground i St. Anger. Ale już na przykład w porównaniu z Zauberfee, które uważane jest za mocne 8c+, St. Anger jest bez wątpienia trudniejsza. Underground jest wyjątkową drogą: ma dobre resty i bardzo trudne miejsca bulderowe, a przy tym biegnie niesamowitym dachem. St. Anger należy jednak do gatunku dróg, podobnie jak chociażby Action Direct, które ciężko porównywać do innych.

Mógłbyś podać genezę nazwy drogi?

Nawiązuje ona wprost do zespołu Metallica. Ich muzyka towarzyszyła mi od początku kariery wspinaczkowej. Przez te długie już lata swojej aktywności mieli dobre i złe momenty, ale nigdy nie utracili radości z grania muzyki. Kiedy ich słuchasz, odbierasz tę samą energię, którą dało się wyczuć 20 lat temu. Ja czuję dokładnie to samo, jeśli chodzi o wspinanie. Czerpię z niego taką samą radość jak kiedyś. A sama nazwa naprawdę pasuje do tej drogi: przez lata ta linia tkwiła w moim umyśle i odwiedzałem ją rok po roku niczym pielgrzym. I wreszcie udało mi się ją pokonać za pomocą ogromnego rezerwuaru kontrolowanego gniewu.

Góry, nr 5 (168) maj 2008

(kg)
Goryonline
 
2018-11-14
GÓRY
 

Zmarł Paweł Zadarnowski, ratownik TOPR

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-10-30
GÓRY
 

David Lama zdobywa samotnie Luang Ri w Himalajach!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com