facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-04-03
 

Alex Huber o wspinaniu bez asekuracji

Spożytkowanie kilku dni więcej na pracę nad solówką nie jest problemem, ponieważ każdy dzień, który na to poświęcam, być może przyczynia się do tego, że będę żył...
Wywiad przeprowadził: Piotr Drożdż

Zanim porozmawiamy o wspinaczce solowej, wspomnijmy twoje inne, może mniej znane przygody w masywie Mont Blanc. Wiem, że dokonałeś tam także przejść zimowych takich, jak np. Ostroga Frendo solo czy Supercouloir na Mont Blanc du Tacul. Którą z tych przygód zapamiętałeś jako najlepszą?
Oj, ciężko powiedzieć.... Kiedy robiłem północną ścianę Les Droites, byłem bardzo młody, więc była to wielka przygoda, podobnie było z Frendo Spur zimą. Trudno mi więc wskazać tę jedyną. Po prostu lubię się wspinać w masywie Mont Blanc i to jest powód, dla którego zawsze tam wracam. To wszystko.


Fot. Heinz Zak



W 2005 roku odhaczyłeś Drogę Petita na Grand Capucin i jest to obecnie najtrudniejsza linia na ścianie. Wiem, że miałeś także okazję zapoznać się z Flagrant Délire 6b+ A3, która wciąż czeka na pierwsze przejście klasyczne. Myślałeś, aby ją odhaczyć?
Tak, myślałem o tym, ale w końcu na nią nie wróciłem. Robiąc ją w – o ile dobrze pamiętam – zimą 1997 roku, uznałem, że cruxa nie da się przejść klasycznie. Ryska na kluczowym wyciągu jest naprawdę wąska. Może będzie to możliwe za 20 lat, gdy droga doczeka się większej liczby przejść, po których zostaną hakodziury. Kiedy na niej byłem, miałem już doświadczenie zdobyte w Yosemite, więc wydaje mi się, że byłem w stanie właściwie ocenić, co jest do przejścia, a co nie...

Myślisz, że wschodnia ściana Capucina wciąż ma potencjał, aby zrobić na niej nowe drogi klasyczne w dobrym stylu?
Oczywiście jest tam jeszcze pewien potencjał, ale wszystko jest już w zasadzie rozpoznane. W przypadku mojego odhaczenia, wykorzystałem zaproszenie autora drogi, Arnauda Petita. Natomiast nie byłbym zainteresowany wytyczeniem nowej linii na tej ścianie, bo jest tam już gęsta siatka dróg.

Przejdźmy do głównego tematu rozmowy, czyli wspinania bez asekuracji. Czy uznałbyś swoje przejście Grand Capucina za „kolejny logiczny krok” zrobiony po przesolowaniu Hasse – Brandlera i Dent du Geant?
Hm, nie powiedziałbym, że był to „logiczny krok”, to był po prostu kolejny krok na mojej drodze. Mógłbym na przykład przejść Drogę Szwajcarską na Cima Ovest, ale dla mnie większą przygodą było zrobienie wymagającej solówki w innym środowisku i znalazłem je właśnie w masywie Mont Blanc – na bez wątpienia najlepszej wysoko położonej ścianie skalnej w Europie.


Fot. Heinz Zak


Do roku 2008 z pewnością twoją najtrudniejszą solówką było przejście bez asekuracji Hasse – Brandler. Czy zmieniło się to po zrobieniu w tym stylu Grand Capucina, czy też żywiec na Cima Grande wciąż jest dla ciebie „solowym topem”?
To były dwie bardzo różne wspinaczki. Wprawdzie ściana Grand Capucina jest niższa, a droga technicznie łatwiejsza, ale z kolei musiałem nią zejść. Ponadto w grę wchodziły takie czynniki, jak woda płynąca ścianą z powodu roztapiania się śniegu. Z jednej strony powiedziałbym, że pod względem ogólnych trudności było to przedsięwzięcie podobnej klasy, a z drugiej te drogi tak bardzo różnią się od siebie, że ciężko je porównywać. Po prostu to nie są już Dolomity, lecz wspinanie alpejskie w Chamonix.

Zawsze powtarzałeś, że w czasie twoich solówek, nie ma miejsca na improwizację, że masz wszystko – na tyle na ile to możliwe podczas przejść bez asekuracji – pod kontrolą. Podczas pracy nad przejściem Hasse – Brandler przeszedłeś tę drogę wiele razy, używałeś poręczówki do zapatentowania drogi...
Przepraszam, czego używałem?

Używałeś poręczówki do patentowania...
[przerywa] Nie, są tacy, którzy szerzą taką opinię i ludziom wszystko się miesza. Wymieniałem stare przeloty na Hasse –Brandler. Podczas obijania zostawiłem na drodze poręczówkę, ale tylko na jeden dzień. Wymieniłem tylko spity, o których wiedziałem od autorów, że były osadzone podczas pierwszego przejścia w 1958 roku – w ich miejsce osadziłem nowe przeloty. Resztę boltów usunąłem. Wtedy widziano mnie, jak używałem poręczówki.

Ok, ja miałem na myśli tylko i wyłącznie to, że używałeś jej do patentowania drogi – tak jak to robiła chociażby Ines Papert podczas przejścia Camilotto-Pelessier.
Oczywiście nie miałbym nic przeciwko takiemu jej użyciu, ale tego nie robiłem, zawsze byłem na tej drodze z partnerem. Ludzie, którzy widzieli mnie, jak używałem poręczówki podczas retroboltingu, szerzą opinię, że używałem jej do przejścia bez asekuracji, aby zdyskredytować moje przejście. Ale, jak sobie możesz wyobrazić, nie potrzebowałem takiej pomocy, wspinając się na tej drodze z partnerem.

A jak przygotowywałeś się do solówki na Grand Capucin? Również zrobiłeś ją kilka razy z partnerem?
Tak – byłem w Chamonix trzy razy z różnymi partnerami. Tak naprawdę to przejście nie wymagało aż tak wielu przygotowań, ale byłem zmuszony do wyczekiwania na właściwy moment, ponieważ poprzedniej wiosny w Chamonix było dużo śniegu i musiałem być pewien, że kluczowe miejsce nie będzie mokre. W rezultacie spędziłem na tej drodze dość dużo czasu. Jednak zawsze powtarzam, że spożytkowanie kilku dni więcej na pracę nad solówką nie jest problemem, ponieważ każdy dzień, który na to poświęcam, być może przyczynia się do tego, że będę żył...

Ciąg dalszy wywiadu w: GÓRY, nr 3 (178) marzec 2009


Bartek Pasiowiec
 
2018-09-18
GÓRY
 

Manaslu: Polki już w obozie 2!

Komentarze
0
 
Wojtek Szatkowski
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-05
GÓRY
 

Kobieca wyprawa „Manaslu 2018 Awilux Discover”

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com