facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2012-01-13
 

Z Jurkiem Faratem "Bularzem" o Kaskaderach, solówkach, wspinaniu w adidaskach

Po wspinaczkowym dniu spędzonym na Raptawickiej Turni, na której Bularz patentował Okap Wolfa (pierwsze VIII- w Tatrach), leżeliśmy w narciarni schroniska Ornak. Od jakiejś pół godziny panowała cisza, bo większość zmęczona przysypiała już, w tej ciszy i kompletnej ciemności nagle odezwał się Bularz: a może by tam przechwycić się drugą ręką?
Piotr Korczak

Zacznijmy od tego, czemu zawdzięczasz swój przydomek?

Zanim zacząłem się wspinać uprawiałem kulturystykę u Wiesława Wnęka. Ważyłem 85 kilo, co sprawiało, że przy mojej posturze w oczach szczupłych wspinaczy byłem bysiorem.

Możesz powiedzieć, jak na podstawie twoich doświadczeń kulturystyka przekłada się na wspinanie?

Tak, na przykład Andrzej Marcisz ćwiczył pod kątem typowo skałkowym i zrobił rewelacyjny wynik w krótkim czasie, a inny kolega ćwiczył już typowo kulturystycznie i po roku tych ćwiczeń cofnął się o dwa stopnie. U mnie się przełożyło pozytywnie, ale ja ćwiczyłem zanim zacząłem się wspinać.



Po przejściu Direttissimy Piussi-Radelli na Torre Trieste. Od lewej: Riko Malczyk, Włodek Sierpowski i Jerzy Farat. Fot. arch. Jerzy Farat.

Nazwa drogi Rozpacz płytozwisa to złośliwy przytyk, pod czyim adresem?


Pod adresem Ryśka Benduskiego, który na wszystkie płyty mówił „pikuś”, a przewieszki były dla niego nie do przejścia. Ze mną było dokładnie odwrotnie.

Teraz czas na odrobinę historii wspinaczki sportowej. Poproszę o parę słów wspomnień o Kaskaderach, których pamiętasz, i takimi, jakich ich pamiętasz. Na początek Riko Malczyk. Był niekwestionowanym liderem?

Jeżeli weźmiemy pod uwagę rok 1978, to wtedy już po roku mojego wspinania wiedziałem, że dwóch jest najlepszych – Wojtek Kurtyka i Riko Malczyk. Różnica jednak była taka, że Rysiu podchodził do wszystkiego luźno, w ogóle nie trenował, za to drinkował, a Kurtyka się katował i obydwaj byli na tym samym poziomie.
Wojtka Kurtyki prawie się już wtedy nie widywało w skałach, bo angażował się w górach. Myślę też, iż Wojtek wkładał w to tak dużo pracy ze względu na bezpieczeństwo w górach i poznanie kresu możliwości swego organizmu, co – jak widać po 30 latach jego działalności – na pewno zaprocentowało.

Czy oni rywalizowali ze sobą?
Raczej tak, nie widywało się ich razem, bo byli rywalami. Kurtyka to gość bardzo rzetelny. Jak kiedyś go asekurowałem i cofnął się pół metra, a lina go przytrzymała, to mnie opieprzył, a Tomek Opozda i Rysiu lubili wręcz odwrotnie. Także wiele dróg, które wtedy zakwalifikowano jako klasyczne, teraz nie byłyby za takie uznane. Inna sprawa, że Rysiu przeszedłby je czyściutko, bo miał tyłek lekki jak ziarnko kawy.



Na przesolowanym przez siebie Obelisku. Fot arch. Jerzy Farat

Czy Malczyk był odpowiedzialny za wprowadzenie do wspinania stylu żulersko-menelskiego?
Rysiu został wyrzucony z Klubu, bo podobno Kostek Miodowicz spadł z jego balkonu. Nie wiem, czy to plotka, ale podobno zjeżdżał z taśmy magnetofonowej, uzasadniając to tym, że jest podwójna i się nie urwie. Imprezowali już wcześniej, bo Rysiu miał osobiste powody, żeby pić. Jednak ja konkretnie „nawalonego” go nie widziałem.

Czasy Kaskaderów kojarzą mi się z różnego rodzaju wybrykami, wygłupami i wypuszczaniem, podasz jakieś przykłady?
Tak było, na przykład na Kuli ktoś wypuścił Malczyka, utrzymując, że Kant Kuli jest zrobiony i Rysiek wtedy go przeszedł, a była to bardzo konkretna droga na te czasy. Nie wszystkie zabawy były mądre i bezpieczne, na Zakrzówku wspinali się na zasadzie „wiara w partnera”, co polegało na tym, że jeden gościu zakładał sobie pętlę, ale nie w pasie tylko na szyję, a drugi się wspinał i gdyby tamten odpadł to powiesiłby asekuranta. Oczywiście nie było to robione na trzeźwo.

A ławka na Freneyu? Kto ją zainstalował?
Wiciu Sierpowski „Drzewus” założył ławkę i było to takie „małe” ułatwienie, bo można było odpocząć w połowie. On był specjalistą od Zakrzówka, mistrzem trawersu „Problemówki” i zrobił zimowy trawers całego Zakrzówka na wysokości połowy ściany. Zajęło mu to trzy dni, tyle że wracał do domu. Z biwakami chciał to robić Krzysztof Cimer, ale chyba tego nie realizował.


Przypomnijmy młodzieży, jak wyglądał sprzęt, w którym wspinaliście się.
Wspinaliśmy się w adidaskach aż do 1981 roku, a kiedy pierwszy z Kaskaderów sprawił sobie korkotrampki to był wypas. Kurtyka długo jeszcze potem wspinał się w adidaskach i jak ubrał korkotrampki, powiedział: to zdrada, jest o stopień łatwiej.

Wiązaliście się w pasie?

Kurtyka wiązał się liną w pasie, Kostek wiązał się w pasie do taśmy, a my wspinaliśmy się w pasach piersiowych plecionych z liny. Potem pojawiły się uprzęże „samoróby” z taśm. Używaliśmy ciężkich karabinków strażackich, lekkie były rarytasem. Pod koniec lat 70. nastąpił przełom w tej dziedzinie, ale jeszcze przez wiele lat asekurowaliśmy się z półwyblinki albo z robionych z drutu ósemek .

Kostek Miodowicz.
To on wprowadził korkotrampki na mikrogumie lub gumie z taśmociągu z kamieniołomu. Dużo żywcował, najsłynniejsza jego solówka to Ryski Kaskaderów, przesolował też Cygaro, Funiówkę na Zjazdowej Turni.
Słynął z tego, że płynął po skale, szedł tak ładnie i lekko, że nie odczuwało się trudności. Miał bardzo silne palce. Kiedy chciałem go naśladować, to mnie pokarało. Spróbowałem przejść Rysę Zegarmistrzów w jego stylu, ale zapas siły okazał się za mały.



Powrót na Zakrzówek po latach. Fot. Andrzej Mirek


Wojtek Szymendera.
To talent, do tej pory się wspina, jest instruktorem. Nie trenował za dużo, ale miał wielki talent. Gdyby się wtedy bardziej przyłożył, byłby lepszy od nich wszystkich. Jak się wspinał, nie było widać śladu walki. Jego droga na Wroniej (Płyta Szymendery) jest ładna i techniczna. Widziałem go również w akcji podczas skałkowej hakówki i muszę przyznać, że nie znałem nikogo, kto wówczas robiłby to tak ładnie. Może z wyjątkiem Marcisza.

Tomek Opozda ma na swoim koncie wiele znaczących dla Kaskaderów przejść.

Zanim zaczął się wspinać, biegał maratony. Bardzo dużo trenował. Pseudonim „Odwłok” zawdzięczał specyficznej budowie jak na skałołaza. Wraz z Krzyśkiem Baranem był twórcą przewodników wspinaczkowych po Dolinkach Podkrakowskich.

Jacek Jasiński.

Bardzo dobrze się wspinał i asekurował, nie miał na koncie żadnych upadków. Nie miał też żadnych przykrych przygód, gdyż zawsze przed wyjściem w drogę był przygotowany pod każdym względem. Miał fenomenalną pamięć, potrafił przejść drogę na Civetcie i dokładnie powtórzyć cały przebieg, nawet po jakimś czasie.

Na czym twoim zdaniem polegał przełom Kaskaderów?
Chyba na tym, że Kaskaderzy wędkowali bardzo dużo, traktowali skałki jako miejsce do wspinania, a nie treningu pod wspinanie w górach, jak ich poprzednicy. Pewna grupka prowadziła drogi, ale nie przywiązywano do tego aż tak dużej wagi jak dziś. Wręcz bardziej liczyła się wędka niż prowadzenie.

Całość wywiadu znajdziecie w GÓRACH, nr 10 (197) październik 2010.

Bartek Pasiowiec
 
2018-09-24
GÓRY
 

Złote Czekany 2018 przyznane w Lądku-Zdroju!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com