facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-09-10
 

Walentkowy Wierch (Valentková) 2156 m

Szczyt w zachodniej części grani głównej Tatr Wysokich na granicy polsko-słowackiej. Jest oddzielony Walentkową Przełęczą od Świnicy (od północnego zachodu) i Gładką Przełęczą od Gładkiego Wierchu (od południowego wschodu).
Tekst i zdjęcia: Leszek Jaćkiewicz

Wznosi się nad Doliną Pięciu Stawów Polskich (od północy) oraz Doliną Wierchcichą i Doliną Walentkową, które są górnymi odnogami Doliny Cichej (od południa). Grań łącząca Walentkowy Wierch ze Świnicą jest zwana Walentkową Granią. Natomiast ku zachodowi z Walentkowego Wierchu odchodzi krótka boczna grań, oddzielająca Dolinę Walentkową od Doliny Wierchcichej.

Walentkowy Wierch jest kopulastym wierzchołkiem przypominającym raczej szczyty Tatr Zachodnich. Ładnie wygląda zarówno z Doliny Pięciu Stawów Polskich, jak i z Doliny Cichej. Z góry może się podobać, gdy patrzymy na niego ze Świnicy lub Koziego Wierchu. Widok ze szczytu jest piękny i rozległy. Ładniejszy niż z sąsiednich dostępnych szlakiem przełęczy Zawory lub Gładkiej Przełęczy. Podziwiamy zarówno łagodne Kopy Liptowskie, jak i granitowe szczyty Orlej Perci. Uroku dodają śliczne i wielkie stawy leżące u podnóża Wierchu.

Nazwa Walentkowy Wierch pochodzi podobno od niejakiego Walka, który miał wypasać woły na zboczach tego szczytu. Już w 1858 r. odnotowała ją M. Steczkowska.

Pierwsze wejście: Teodor Eichenwald, Ferdynand Rabowski oraz przewodnicy: Jan Bachleda Tajber i Wojciech Tylka, 05.08.1902 r.
Pierwsze wejście zimą: S. Bujwid, K. Piotrowski i M. Trzebicki, 01.01.1914 r.

Na wierzchołek Walentkowego Wierchu nie prowadzą żadne szlaki turystyczne, toteż – wedle obowiązującego prawa – można nań wejść tylko w towarzystwie uprawnionego przewodnika tatrzańskiego.


Walentkowy Wierch i Świnica z Liptowskich Murów

Wariant A
Prowadzi granią od Gładkiej Przełęczy. Skala trudności „0-” – „bez trudności”. Czas przejścia ok. 30 min.
Na Gładką Przełęcz wchodzimy znakowanym na czerwono szlakiem od strony Zaworów lub bez znaków z Doliny Pięciu Stawów Polskich. Idziemy od schroniska w stronę Zawratu za szlakiem ok. 45 minut aż do potoczka płynącego z Dolinki Pustej. Przekraczamy go i po kilku minutach skręcamy w lewo na nieznakowaną, ale wyraźną perć prowadzącą na południowy zachód, a potem na zachód po piargach i upłazkach na taras u podnóża Gładkiej Przełęczy. Wyżej już bardziej stromo zakosami wchodzimy na przełęcz. Z przełęczy idziemy w kierunku zachodnim dość łagodną granią, zbaczając tam, gdzie wygodniej nieco na lewo (po prawej są urwiste zbocza) aż na  wierzchołek Walentkowego Wierchu. Jest on trawiasty i zachęca do odpoczynku, a widoki są bajeczne – zwłaszcza na stawy wypełniające prawie całe dno Doliny Pięciu Stawów Polskich.

Wariant B
Prowadzi na szczyt z Przełęczy Liliowe. Skala trudności „0” – „bardzo łatwo”. Czas przejścia ok. 1 godz. 30 min.
Z przełęczy Liliowe idziemy tylko kilka minut w kierunku Świnicy i skręcamy w prawo na południowy wschód wyraźną, dawniej znakowaną na zielono ścieżką. Prowadzi ona lekko w dół południowo-zachodnimi zboczami Skrajnej i Pośredniej Turni na dno Doliny Walentkowej. Wkrótce mijamy położony nieco w dole po prawej uroczy, malutki Walentkowy Stawek. Trawersujemy chwilę poziomo, a potem poprzez złomy i upłazki wznosimy się ukosem w górę przez usypisty żleb, by następnie małymi zakosami wiodącymi stromym zboczem dostać się na zachodnią grań Walentkowego Wierchu. Pod nami na prawo jest skalista część tej grani, natomiast w lewo do góry grań jest dość stroma, ale trawiasta. Jeśli chcemy iść na Zawory, to czeka nas ok. 30 minut drogi. Idziemy nadal wyraźną ścieżką najpierw poziomo w poprzek kilku trawiastych koryt, a potem stromo w dół na płaski, najwyższy taras Doliny Wierchcichej. Przekraczamy potoczek i lekko ukosem w prawo podchodzimy na przełęcz Zawory. Jeśli idziemy bezpośrednio na szczyt, to kierujemy się w lewo i dość stromo podchodzimy mozolnie zboczem grani pokrytym stromymi upłazami. Po 30 minutach osiągamy wierzchołek Walentkowego Wierchu.

Więcej w GÓRACH, nr 6 (181) czerwiec 2009.
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-12-18
HYDEPARK
 

Kurtyka. Sztuka wolności

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-09
HYDEPARK
 

Ostatnia w koronie. Z archiwum Jerzego Kukuczki

Komentarze
0
 
 
Łukasz Kocewiak
 
2017-09-28
HYDEPARK
 

Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com