
W te wakacje zdrowie nie jest naszą mocną stroną. Już 3-ciego dnia wyjazdu poprzez zablokowanie ręki w chwycie Antoin´owi pękła kość w palcu i od trzech tygodni może jedynie patrzeć na skały z nadzieją, że choć 2 ostatnie tygodnie będzie mógł się wspinać. Mnie od początku męczyło naciągnięte ścięgno, ale wspinanie okazało się najlepszym lekarstwem. Gdy kontuzje wspinaczkowe przestały mnie nękać, złapało mnie zapalenie zatok i na parę dni musiałam zrezygnować z ruchu na rzecz leżenia z wysoką temperaturą i odurzania się antybiotykiem. Nadszedł ostatni dzień wspinu w Tarnie i, choć byłam osłabiona, wybrałam się na 8a "Planet groove", które zrobiłam OS dołączając ją do innych będących moim najlepszym wynikiem on sightowym.

Na naszej mapie nie mogło zabraknąć Rodellar, gdzie wpadamy tym razem na chwilę dla klimatu tego miejsca i wspinania po kaloryferach. Próbując wyczuć odmienny styl wspinania niż w Tarnie przez 2 pierwsze dni udało mi się pokonać:
7b OS Monica
7b+ OS Cafe solo
7c OS L´any que ve tambe
7c+ OS Les vielles glories
Niestety hiszpański upał utrudnia wspinanie i może za niedługo będziemy musieli uciec w inny rejon.
Pozdrawiam
Kinga