facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

W najnowszych GÓRACH (275): Główny Szlak Beskidzki na różne sposoby

GSB to prawie 500-kilometrowy górski szlak turystyczny pomiędzy Ustroniem-Zdrojem w Beskidzie Śląskim i Wołosatym w Bieszczadach. Nie ma początku ani końca. Każdy sam ustala, czy zaczyna się on na wschodzie, czy na zachodzie polskich Karpat. Każdy też sam decyduje, czy pokona trasę na spokojnie, na szybko, czy może tam i z powrotem. W najnowszych GÓRACH przedstawiamy wszystkie opcje.

 fot. Tomasz Habdas

 

NA SPOKOJNIE


Ile dni przeznaczyć na całość? To nurtujące zagadnienie, na które warto odpowiedzieć przed startem. Niestety, większość piechurów jest z góry ograniczona ilością wolnego czasu i musi planować poszczególne etapy GSB właśnie pod tym kątem. Jeżeli zależy nam na uzyskaniu diamentowej odznaki Szlaku, musimy całość pokonać w maksymalnie 21 dni. Mnie zajęło to 20 dni, z czego jeden przesiedziałem w Smreku, ze względu na deszczową pogodę (wolałem na połoniny udać się w pięknym słońcu). Myślę, że właśnie trzy tygodnie są najbardziej optymalnym czasem – oznacza to pokonywanie średnio 25 kilometrów dziennie, a jeżeli uwzględnimy w planie odcinki ponad 30-kilometrowe, będzie można dwa, trzy dni poświęcić na odpoczynek, regenerację i pranie.

[…]

 

Główny Szlak Beskidzki można przejść na lekko lub na ciężko. Oczywiście określenie, że plecak „dużo waży”, jest bardzo subiektywne. Co więcej, podejrzewam, że po kilku godzinach marszu każdy plecak staje się ciężki, dlatego też przed startem warto zastanowić się kilka razy, co chcemy zabrać, a bez czego możemy się obejść. Mój ekwipunek w chwili startu ważył 14 kilogramów, uwzględniając wodę na ten dzień oraz jedzenie na najbliższe dwa dni. Już gdy odpoczywałem wieczorem w Stecówce, wiedziałem, że przesadziłem i spokojnie mogłem obniżyć go o ponad dwa kilogramy. Miałem bowiem rzeczy, których nie użyłem ani razu: dodatkowe spodenki, koszulkę, baterię słoneczną, dodatkowy powerbank, czy też śpiwór i kurtkę puchową (ale z nich akurat bym nie rezygnował).

[…]

 

Więcej o trekkingu na Głównym Szlaku Beskidzkim przeczytacie w artykule Tomka Habdasa w najnowszych GÓRACH (275).

 

 fot. Łukasz Malinowski

 

NA SZYBKO


Ile z rekordowych 107 godzin i 25 minut poświęciłeś na sen?

Roman Ficek: Zrobiłem pięć przerw, podczas których spałem po 2,5 godziny, co w sumie daje mniej więcej 12,5 godziny snu… Orientacyjnie, ponieważ ciężko się zasypiało. Zazwyczaj miałem z godzinkę więcej, czyli przerwy trwały od 3 do 3,5 godzin, lecz pierwsza upływała na kręceniu się z boku na bok. Trudno było zasnąć, nogi bolały, pulsowały. Nie wiedziałem już, jak je trzymać – prosto, skulone czy w górze. Różnie się układałem.

[…]

 

Biegłeś latem, gdy w górach częste są burze. Ciebie też nie ominęły intensywne opady. Co było wtedy największym problemem?

Zdecydowanie błoto w Beskidzie Niskim – zwolniło mnie i przede wszystkim zniszczyło stopy przed kolejnymi 300 kilometrami. Błoto z brudną wodą dostało się do butów, co sprawiło, że pojawiły się liczne pęcherze, a stopy spuchły. Nie miałem czasu na czyszczenie, musiałem biec dalej. Poza tym nie wiem, czy coś by to pomogło, bo Beskid Śląski też był mocno błotnisty. Zresztą buty miałem mokre przez całe 500 kilometrów. Burzy się boję, udało mi się prawie wszystkie ominąć, ale ostania dorwała mnie na Stożku w Beskidzie Śląskim, w środku lasu, na samym szczycie – oj, nie było wesoło. Poza tym w ostatnie dwa dni brak snu dawał się już we znaki, szczególnie rano, gdy wstawało słońce. Zazwyczaj wtedy też miałem kryzysy. W dzień już było lepiej.

[…]

 

Więcej o rekordowym pokonaniu GSB, w niecałe 4,5 dnia, w wywiadzie z Romanem Fickiem. Oczywiście w najnowszych GORACH.

 

fot. Jan Koza

 

TAM I Z POWROTEM


Skąd pomysł na podwójną porcję GSB?

Dorota Szparaga: Stąd, że w ogóle lubię szlaki długodystansowe – wędrowanie przynajmniej przez trzy tygodnie. To dla mnie optymalny czas, żeby zatopić się w górach. Jeśli mam jechać na długą wędrówkę, wybieram trasę na minimum 800–850 kilometrów. W Polsce nie ma takich szlaków. Dlatego mój pierwszy plan zakładał, żeby zrobić w ciągu Główny Szlak Beskidzki i Główny Szlak Sudecki. Jednak na tym drugim jest bardzo dużo asfaltu, dlatego zrezygnowałam z tej opcji. Stwierdziłam że zrobię GSB w obie strony.

 

Jaki dystans i przewyższenie pokonałaś?

Posiłkując się przewodnikiem Leszka Piekło Główny Szlak Beskidzki, założyłam, że dystans w jedną stronę wynosi 500 kilometrów. Z kolei Wikipedia podaje 496 kilometrów i przewyższenie 23 000 metrów. Jak policzyłam, dystans w dwie strony wyniósł 1003 kilometry, a jeśli chodzi o przewyższenie, to pewnie dwa razy więcej niż sugeruje Wikipedia, czyli 46 000 metrów. Pokonanie go zajęło mi 25 dób i 7 godzin.

[…]

 

Cały wywiad z Dorotą Szparagą, która po przejściu trasy z Wołosatego do Ustronia ruszyła od razu w powrotną drogę, znajdziecie w najnowszych GÓRACH. Zapraszamy!

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
Goryonline
 
2020-10-15
Tylko w GÓRACH
 

W najnowszych GÓRACH (275): „Adamello w trzech aktach”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2020-10-07
Tylko w GÓRACH
 

W najnowszych GÓRACH (275): „Ararat – vademecum zdobywcy”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2020-09-28
Tylko w GÓRACH
 

W najnowszych GÓRACH (275): „Baru – czworonożna himalaistka”

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2020 Goryonline.com