facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

W najnowszych GÓRACH (267): "Triglav - co tri glavy to nie jedna"

Trasę zaplanowaliśmy tak, aby dotrzeć pod Dom Aljaža we Vratach. Uznaliśmy bowiem, że najlepiej będzie zmierzyć się ze słynną północną ścianą Triglava. Nie wspinaczkowo, ale via ferratą – wchodzić mieliśmy drogą Tominškova pot, wycenioną na B/C, podczas gdy do zejścia zaplanowaliśmy drogę przez Prag, o wycenie B. Czekało nas zatem około 10 godzin solidnej wyrypy, przy przewyższeniu niemal 1850 m – do zrobienia w jeden krótki, już październikowy dzień.

Dom Planika pod Triglavem widziany z podejścia na Triglav od strony Triglavskiegodomu pod Kredarici. Fot. Wojtek Palichleb

 

O 7:30 wyruszyliśmy na szlak. Biorąc pod uwagę specyfikę trasy szacowaliśmy, że na szczycie powinniśmy być około godziny 13:30-14. Przy schronisku Aljažev dom zrobiliśmy jeszcze krótki, przymusowy postój, ale potem już ruszyliśmy ostro do góry. Tak ostro, że zaraz na początku zgubiliśmy szlak i musieliśmy się wrócić do pomnika ofiar gór, przy rozdrożu szlaków przez Prag i Tominškova. Spodziewałem się, że szlak przez Tominškovą sprawnie wyprowadzi nas pod skałę, skąd będziemy już szybko nabierać wysokości na via ferracie. Tak jednak się nie stało. Z wytęsknieniem wypatrywaliśmy „żelaznej drogi”, mozolnie wdrapując się pod górę. Zanim rozpoczęły się pierwsze wspinaczkowe trudności, pokonaliśmy prawie 900 metrów przewyższenia, więc praktycznie połowę deniwelacji. […]

 

Początkowy odcinek ferraty przebyliśmy jeszcze bez założonych uprzęży, lonży i kasków, ale po przejściu krótkiego trawersu uznaliśmy, że to dobry moment na oszpejenie się. Mimo założenia „żelastwa”, nie wszyscy od razu wpięli się do liny, bo ścieżka nie była jeszcze zbyt trudna. Wystarczył psychiczny komfort i łapanie od czasu do czasu stalówki w nieco bardziej eksponowanych miejscach. Po chwili wyprzedził nas zespół dwóch Słoweńców, którzy ostro parli w górę. My jednak zrobiliśmy sobie krótki postój na drugie śniadanie, bo było już dobrze po 10. Trudności ciągnęły się jeszcze przez około półtorej godziny, aż do rozwidlenia, a raczej połączenia naszej drogi z drogą przez Prag. Mieliśmy zatem okazję dobrze przyjrzeć się miejscu, w którym powinniśmy odbić podczas zejścia. Niestety, mniej więcej od tej wysokości skończyły się jakiekolwiek widoki. Weszliśmy w chmury, które tylko od czasu do czasu rozstępowały się na moment i były to jedyne chwile, kiedy można było zrobić zdjęcie. […]

 

 

Początek ferraty Tominskova Pot wiedzie eksponwanym trawersem. Fot. Wojtek Palichleb

 

Wyżej zabezpieczeń już praktycznie nie było - wędrowaliśmy wygodną, szeroką ścieżką, mijając rozwidlenie prowadzące do schroniska Stanicev dom. Skierowaliśmy się do Triglavskiego domu na Kredarici, gdzie planowaliśmy zrobić postój przed atakiem szczytowym. Pod schroniskiem natknęliśmy się jeszcze na krótki, ubezpieczony odcinek, ale i tu używanie lonży nie było konieczne. Po wyjściu na grzbiet ukazało się schronisko, do którego dotarliśmy około 13:15. Stąd czekała nas jeszcze godzina drogi na szczyt, więc z naszych planów nie zostało zbyt wiele - tempo okazało się dalekie od zakładanego. […]

 

Kilka minut przed 14 wyruszyliśmy na atak szczytowy, który przebiegał bez problemów, jeśli nie liczyć dwóch lub trzech krótkich przerw na przepuszczenie wracających ze szczytu. Postoje trochę wyziębiały, ale nie było wyjścia – schodzący mają pierwszeństwo.

 

Grań szczytowa prowadząca na wierzchołek Triglava. Fot. Wojtek Palichleb

 

Po wyjściu na Mały Triglav (2725 m) zaczęło mocno wiać, mimo to nie odsłoniły się widoki. A szkoda, bo podejrzewam, że przy przejściu grani szczytowej przy dobrej pogodzie można doświadczyć niezwykłych wrażeń. W zastanych warunkach nie mogliśmy nawet ocenić, jak daleko można spaść. Oczywiście potencjalnie, ;-) bo odcinek ten jest jednak w całości ubezpieczony stalówką, do której można się wpiąć. Po około kwadransie dotarliśmy do „puszki”, czyli cylindrycznego mikroschronu na wierzchołku Triglava (2864 m) – w tym momencie na szczycie byliśmy zupełnie sami. […]

Więcej o wyprawie na Triglav dowiecie się z lektury najnowszego, 267 numeru GÓR

Tekst: Marek Skowroński

Zdjęcia: Wojtek Palichleb

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2019-09-16
Tylko w GÓRACH
 

Czego spodziewam się po Lądku?

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2019-09-14
Tylko w GÓRACH
 

"Strachu niet" - czyli Jannu wschodnią ścianą

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2019-09-11
Tylko w GÓRACH
 

Bogdanek, czyli opowieść o Bogdanie Jankowskim

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2019-09-10
Tylko w GÓRACH
 

Alex Txikón: "Uważam się za wspinacza z innej epoki"

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2019 Goryonline.com