facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
 
 
2012-07-31
 

Stanisław Motyka - mój przyjaciel granit

Był postacią. W świecie wspinaczy zakopiańskich niekwestionowanym autorytetem. Spośród polskich skoczków i olimpijczyków w narciarstwie wyróżnia się tym, że oprócz sportu narciarskiego uprawiał taternictwo. Granit był jego przyjacielem, niemym, choć pewnie przychylnym świadkiem jego największych sukcesów taternickich.
Chodził po Tatrach zwinnie jak kot, wspinał się szybko, elegancko przechodząc trudne partie skalne lekko, jakby nie sprawiały mu trudności. Był też pierwszym niegóralem, który otrzymał blachę przewodnicką i autorem słynnego w kręgach taternickich lat 30. trawersu w poprzek Zamarłej Turni. Bohaterem mojego tekstu z cyklu „Pisane dla Ciebie i dla siebie” jest Stanisław Motyka – „esteta skały”, który zostawił po sobie około pięćdziesięciu pięknych i trudnych dróg taternickich.

Fot. Ze zbiorów Paryskich

Urodził się 6 maja 1906 r. w Zakopanem. Nie był góralem, jego matka Karolina z domu Golonka, pochodziła z Młynnego z powiatu Limanowa, a ojciec Jan był stelmachem, a później także kierowcą samochodowym i pochodził z Dymitrowa Dużego pow. Tarnobrzeg. Jak podaje towarzysz jego pierwszych wspinaczek i autor „Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej” - Witold Paryski, na pierwszej trudnej wspinaczce Motyka był w roku 1923, miał więc wtedy 17 lat i od tego czasu stale uprawiał taternictwo letnie (zimowe sporadycznie). Jego towarzyszami na linie w tym okresie byli: Witold Henryk Paryski, Jan Sawicki, Bronisław Czech, Jan Gnojek i inni. W tym też okresie swojej działalności górskiej przechodzi: I raz Filarem Leporowskiego na Kozi Wierch i wprost żlebem na Kozią Przełęcz Wyżnią. Witold Paryski tak wspomina:
 
Z Motyką chodziliśmy do jednej klasy w gimnazjum. Był najlepszym uczniem tzw. prymusem. W gimnazjum poszliśmy z Motyką niby na wycieczkę turystyczną na Halę Gąsienicową, to skończyło się na wspinaniu, oczywiście bez liny. Poszliśmy na Granaty od Czarnego Stawu, Staszek szedł dużo szybciej ode mnie i nie mogłem za nim nadążyć, więc co jakiś czas wołałem za nim: Staszek, może chcesz cukierka? a on „łapał” cukierka i znowu „rwał” do przodu. Doszliśmy na Granaty i poszliśmy potem w stronę Koziego Wierchy, Czarne Ściany ładnie obeszliśmy Orlą Percią i doszliśmy na Przełęcz nad Doliną Buczynową, gdzie Orla Perć obchodzi grań, która jest przepaścista. My poszliśmy właśnie granią, bez liny. Pamiętam, że w jednym miejscu był taki koń skalny, ścięty na dwie strony, Staszek przeszedł go „śpiewająco”, na stojąco, bez użycia rąk, a ja siadłem na konia i tak przebyłem ten odcinek grani. To była jedna z pierwszych naszych wspinaczek. Wspinaliśmy się potem dużo na Hali Gąsienicowej, nocowaliśmy w starym schronisku Bustryckich i stamtąd chodziliśmy w góry razem z Jasiem Sawickim. Zrobiliśmy wtedy tak wspaniałe drogi jak: Filar Leporowskiego na Kozi Wierch (I wejście, 1929 rok), przy tym wejściu znaleźliśmy przewodnik taternicki, który wypadł z kieszeni Leporowskiemu w czasie jego ostatniej wspinaczki (Leporowski zginął na Filarze podczas samotnej wspinaczki w dniu 20 lipca 1928 r.). Przewodnik leżał dość wysoko w ścianie, był otwarty. To była piękna i trudna droga i niektórzy mówili, że Filar jest trudniejszy od Zamarłej. Teraz po przejściu południowej ściany Zamarłej myślę. że jednak jest troszkę łatwiejszy. Dwa dni potem zrobiliśmy I wejście na Kozią Przełęcz Wyżnią z Dolinki Koziej - to był problem atakowany kilka razy między innymi przez braci Sokołowskich, ale im nie udało się dojść do najtrudniejszego miejsca. Było tam bardzo krucho i Jaś Sawicki w tym miejscu stał chyba dwie godziny. To było spiętrzenie w żlebie, po skale spływała woda, a skała była tak krucha, że co się wzięło w rękę to wypadało. Wreszcie Sawicki „dobrał” się do czegoś mocniejszego i przeszedł tę drogę. Ale kończyliśmy ją już po ciemku, tak, że własnej ręki nie było widać. Nasze drogi w tym czasie uchodziły za jedne z najlepszych. Potem wspinałem się jeszcze z Motyką, ale nasze drogi się rozeszły, bo on wspinał się coraz więcej na Słowacji”. Raz nawet Motykę Pogotowie ściągało w początkowym okresie jego działalności taternickiej ze ściany Zamarłej Turni, bo się tam „zatkał” (tak samo było ze Stanisławskim), ale nawet ten fakt nie zatrzymał jego „szturmu” na tatrzańskie ściany.

 
Między mgłą a zielonością. Fot. Wojciech Szatkowski

Witold Paryski mówił, że Motyka wspinał się niezwykle elegancko: Motyka znany był z tego, że wspinał się bardzo lekko i można powiedzieć, że elegancko. Jak przechodził odcinek bardzo trudny, to nie było widać po nim, że to jest takie trudne. Bo byli tacy taternicy, którzy wspinali się w trudnych miejscach z wysiłkiem, który było po nich widać, a Motyka nie, leciutko, elegancko.

Narciarskie pasje Stanisława Motyki


Sukcesy odnosił także w narciarstwie. Był olimpijczykiem i wziął udział w Zimowych Igrzyskach w Saint Moritz (1928) w kombinacji norweskiej i w biegu do kombinacji norweskiej, w którym zwyciężył wyśmienity Norweg – Johan Groettumsbraaten, Motyka był 25., w konkursie skoków był, a ostatecznie w kombinacji zajął 24. miejsce. Potem miał ciężki upadek na Wielkiej Krokwi i przy upadku nartą skaleczył się w głowę, miał potem puste miejsce wśród włosów i od tego, że to była jakby tonsura, koledzy przezwali go „Klerykiem”. Po tym upadku porzucił narciarstwo wyczynowe. – Uprawiał za to narciarstwo turystyczne, miał na koncie długie rajdy narciarskie w świetnym tempie – wspomina Witold H. Paryski. Rzeczywiście Motyka był świetnym narciarzem turystą i między innymi przeszedł w ciągu 16-godzinną trasę: Pięć Stawów Polskich – Opalone – Morskie Oko – Wrota Chałubińskiego – Ciemne Smreczyny – Wielka Kopa Koprowa – Cicha Dolina – Tomanowa Przełęcz – Czerwone Wierchy - Zakopane. Tę „wycieczkę”, a raczej „wyrypę” narciarską odbył z bratem Julianem w dniu 7 kwietnia 1926 r. Jak wspominał Jan Sawicki, Motyka miał też na koncie trudny zjazd narciarski z Przełęczy Waga do Doliny Ciężkiej – był więc prekursorem popularnego w Tatrach i Alpach ski-alpinizmu. Pisał też świetne aforyzmy górskie, kilka poświęconych narciarzom, w tym jeden... narciarskim patałachom (...)


Czytaj dalej tutaj >>

Źródło: www.nieznanetatry.pl

Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-20
GÓRY
 

Manaslu: Monika Witkowska dotarła pod C3!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com