facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-08-23
 

Pico Cristóbal Colón - najwyższy szczyt Kolumbii

Pico Cristóbal Colon (pol. Szczyt Krzysztof Kolumb), wraz z sąsiadującym z nim Pico Bolivar 5773 m (nie mylić z najwyższym szczytem Wenezueli noszącym tę samą nazwę), wznosi się na północy Kolumbii w Sierra Nevada de Santa Marta.
Tekst: Wojciech Lewandowski
Zdjęcia: Joanna i Wojciech Lewandowscy


To dziwny i wyjątkowy masyw całkowicie odizolowany od Andów i innych gór Ameryki Południowej obszarami o wysokości poniżej 200 m n.p.m. (przez co niektórzy geografowie poddają w wątpliwość jego przynależność do Andów). Słusznie uchodzi za jeden z najwyższych przybrzeżnych masywów górskich na świecie! Blisko 20 wierzchołków przekracza 5000 m. Obydwa zaśnieżone szczyty znajdują się zaledwie około 40 km od brzegów Morza Karaibskiego, a występująca tu deniwelacja porównywana bywa z południowymi stokami Himalajów. Pod względem budowy geologicznej cały masyw należy do Kordyliery Wschodniej Andów. Sierra Nevada de Santa Marta jest wielkim granitowym batolitem o skomplikowanej budowie geologicznej. Masyw zbudowany jest z mocno dyslokowanych skał paleozoicznych (głównie łupki i gnejsy), mezozoicznych wapieni i piaskowców oraz trzeciorzędowych intruzji wulkanicznych. W górach Santa Marta znajdziemy kilka stref klimatycznych, od klimatu tropikalnego przy brzegu morza do zimnego klimatu alpejskiego.
Linia wiecznego śniegu znajduje się na wysokości ponad 4800 m. Sierra Nevada znaczy „Góry Ośnieżone” wiąże się to z występującymi tu nadal niewielkimi lodowcami, których powierzchnia w ciągu ostatnich lat jednak bardzo się skurczyła. Lodowce zajmują aktualnie ok. 13 km² (w latach czterdziestych ubiegłego wieku – ok. 40 km²) i nadal podlegają intensywnej deglacjacji. Z Santa Marta wypływa około 36 rzek i dużych potoków. Teren masywu jest rezerwatem biosfery, a jego część (o powierzchni 3830 km²) objęto ochroną, tworząc Park Narodowy Sierra Nevada de Santa Marta. Mieszkańcami tych gór są Indianie Arhuaco, Koguis, Wiwa i inni. Mieszkają oni obecnie w rezerwatach w środkowych partiach masywu.


Nabusimaqu

Początek większej ekspansywnej działalności człowieka na terenie Sierra Nevada de Santa Marta datuje się dopiero na koniec XIX wieku. Zaczęto wtedy wycinać lasy u podnóża masywu i zakładać w ich miejsce m.in. plantacje bananów. W latach czterdziestych XX wieku rozpoczęło się masowe osadnictwo i wypychanie tubylców do wyższych partii masywu. W latach 1975-1980 nastąpił kolejny napływ osadników, przetrzebienie lasów w środkowych i wyższych partiach dolin górskich i masowe zakładanie plantacji marihuany. Koka była tu od zawsze. W celu odzyskania kontroli nad obszarem władze zarządziły wypalanie terenu herbicydami, co spowodowało w niektórych rejonach nieodwracalne szkody w faunie i florze. W 1985 roku, po uporaniu się z problemem upraw marihuany, rozpoczęto przywracanie wartości przyrodniczych zdewastowanym terenom poprzez zakładanie plantacji kawowca i plantacji upraw przejściowych. Przez ostatnie kilkanaście lat dostęp do najwyższych szczytów Kolumbii był niemożliwy, a przynajmniej bardzo trudny. Obecnie sytuacja nadal jest bardzo niejasna i skomplikowana. Dlatego też nie ma żadnych udokumentowanych informacji o ostatnich wspinaczkach. Powodem tego stanu rzeczy jest to, że tereny Sierra Nevada de Santa Marta nadal są pod wpływami wielu zwalczających się nawzajem sił politycznych: partyzantki lewicowej Rewolucyjne Kolumbijskie Siły Zbrojne FARC (Fuerzas Armadas Revolucionarias Columbianas), Armii Wyzwolenia Narodowego ELN (Ejército de Liberación Nacional), organizacji zbrojnych powiązanych z narkobiznesem, tzw. narkotraficantes, organizacji paramilitarnych oraz regularnego wojska (Batalion Wysokogórski Armii Kolumbijskiej), a więc przybysze są niemile widziani i łatwo można narazić się którejkolwiek ze stron. Partyzanci mogą porwać turystów, narkotraficantes i paramilitares mogą ich posądzać o agenturę DEA (Drug Enforcement Agency – Amerykańska Agencja Antynarkotykowa), wojskowi o przynależność
do jakiejkolwiek z wymienionych grup, a ponieważ Indianie ucierpieli od wszystkich, nie ufają już nikomu i nie są skłonni do kontaktów i ustępstw. Dodajmy, że w niższych partiach gór znajdują się jeszcze ponoć pola minowe, których zasięgu nikt nie zna. Problemem jest także zwykła przestępczość kryminalna. Reasumując: masyw Santa Marta nadal nie jest bezpieczny dla nikogo!


Pico Colon. Fot. Andrzej Sokołowski

Pierwszego wejścia na szczyt Colon dokonali członkowie amerykańskiej ekspedycji T.D. Cabota w 1939 roku – W. Wood, A. Bakerswell i E. Praolini. Drugą wyprawą alpinistyczną w historii eksploracji tego regionu była wyprawa Polskiego Klubu Górskiego w 1980 r. (23.03.), która dokonała między innymi drugiego wejścia na Pico Bolivar (A. Sobolewski, M. Malatyński i A. Pietraszek). Pierwszego i jak dotąd jedynego polskiego wejścia na Pico Colon dokonał wraz z towarzyszami mieszkający na stałe w Kolumbii Krzysztof Szafrański 2 lutego1988 roku.

Wyprawa na Colona zajmuje od 7 do 10 dni. Punktem startowym jest Valledupar, skąd należy się udać do – Pueblo Bello i dalej jeepem do Nabusimaque. Zarówno przed laty, jak i dziś (co ze względu na problemy opisane wyżej jest o wiele bardziej skomplikowane czy wręcz niemożliwe) potrzebne jest specjalne zezwolenie od gubernatora prowincji i ze strony społeczności Indian (po drodze pod szczyt są miejsca sakralne Indian, których niedostępności bardzo strzegą. O pozwolenie Indian można się starać w Casa Indigena (Dom Indian) w Valledupar lub w Nabusimaque. Wszyscy zalecają, żeby uważać i wynająć dobrze sprawdzonych miejscowych przewodników (pozostaje tylko problem, jak ich znaleźć). Nas nawet nie wpuścili do Casa Indigena, informując przez kraty, że i tak dojście pod szczyt jest niemożliwe. Z Nabusimaque trzeba dalej już iść karawaną do wioski Durameina (2500 m). Kilka godzin powyżej niej zakładano obóz bazowy nad jeziorem Nababo (4450 m), skąd trzeba posuwać się na północ, mijając kolejne dwa małe jeziorka, gdzie zakłada się obóz szturmowy na granicy śniegu (5000 m). Klasyczna droga na szczyt prowadzi lodowcem blisko wschodniej ściany Pico Bolivar na przełęcz La Horqueta (5500 m) pomiędzy Bolivarem a Colonem, dalej łatwe dojście na szczyt granią. Z obozu szturmowego ok. 5 godz.

Niektóre informacje praktyczne:


Stolica: Bogota
Waluta: peso kolumbijskie (COP), 1 COP = 100 centavo; 1 USD = ok. 2200 (luty 2008)
Język urzędowy: hiszpański

Kiedy jechać?

Najlepiej w porze suchej, która w większości kraju występuje od grudnia do marca.

Przepisy prawne
W Kolumbii obowiązują wysokie kary za przestępstwa związane z przemytem narkotyków. Obecnie za przemyt kokainy w ilości od 100 g do 2000 g grozi kara pozbawienia wolności od 8 do 12 lat oraz grzywna w wysokości ponad 50 tys. USD. Więzienia kolumbijskie mają bardzo złą opinię.

Meldunek

Turyści korzystający z usług hoteli mają obowiązek wypełnienia formularza meldunkowego oraz okazania paszportu.

Szczepienia, służba zdrowia
Szczepienia ochronne nie są obowiązkowe przy wjeździe do Kolumbii, jednakże wymaga się szczepień przeciw żółtej febrze przed lotniczymi podróżami do stref tropikalnych tego kraju.

Podróżowanie po kraju
Kolumbia ma bardzo dobrze rozwinięty system transportu publicznego i praktycznie do wszystkich dużych i średniej wielkości miast można dotrzeć autobusami dalekobieżnymi. Usługi te są na stosunkowo dobrym poziomie, a ceny przystępne.

Bezpieczeństwo

Dzięki wysiłkom rządu na rzecz stabilizacji sytuacji wewnętrznej trwający od 40 lat konflikt zbrojny powoli wygasa. Mimo wszystko nadal istnieją zagrożenia, również dla cudzoziemców. Szczególne środki ostrożności należy zachować, udając się na teren departamentów: Antioąuia (rejon Urabá), Norte de Santander (rejon La Gabarra), Putumayo, Magdalena Medio, Arauca, Vichada, Vaupés, Chocó i rejon Sierra Nevada de Santa Marta. Na obszarach tych przebywają członkowie nielegalnych ugrupowań zbrojnych. Chociaż coraz rzadziej, to jednak istnieje potencjalne zagrożenie zamachami terrorystycznymi w różnych częściach kraju, z reguły w miejscach użyteczności publicznej. Na szlakach komunikacyjnych kraju zdarzają się porwania. Należy korzystać z pewnych i godnych zaufania środków transportu/firm transportowych. W związku z możliwością zagrożenia aktami terroru służby policyjne stosują na szeroką skalę różnego typu działania prewencyjne, w tym kontrole pojazdów oraz rewizje osób i bagażu przy wchodzeniu na teren centrów handlowych, restauracji, lotnisk, dworców autobusowych itp. Utrzymuje się stosunkowo wysokie zagrożenie przestępczością pospolitą.

Przydatne informacje

• Praktycznie nie istnieje baza kempingowa.
• Waluty można wymieniać w kantorach, które znajdują się w centralnych częściach miast, w centrach handlowych oraz na lotniskach.
Dokonując wymiany, należy przedstawić paszport (nie akceptuje się kopii), bywa też, że należy złożyć odcisk palca. Sieć bankomatów jest bardzo rozbudowana. Akceptowane są praktycznie wszystkie międzynarodowe karty płatnicze i kredytowe. W małych miastach wymiana gotówki jest bardzo niekorzystna.
• Różnica czasu pomiędzy Polską a Kolumbią wynosi zimą minus 6, a latem – minus 7 godzin.

Pełna wersja artykułu wraz z relacją z pobytu w Kolumbii dostępna jest w GÓRACH, nr 5 (180) maj 2009.
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-06-05
HYDEPARK
 

Hajzer. Droga Słonia.

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-22
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-21
HYDEPARK
 

Wielicki. Jeden dzień z życia

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com