Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2007-08-16
 

Memento – A Boulder Life Line

„Memento – A Boulder Life Line”, film Geralda Salmina, Planet Watch 2006 - recenzja A. Mirka

Wstyd się przyznać, ale to mój pierwszy kontakt z oryginalnym filmem DVD o tematyce wspinaczkowej. Pierwszy i od razu bardzo miły, bo już ładnie zaprojektowana okładka zapowiada interesującą zawartość. Jakość obrazu jest bez zarzutu, nie tylko w porównaniu ze znanymi mi wcześniej rozmazanymi filmami na VHS. Menu filmu jest proste i bardzo czytelne, daje możliwość wyboru wysłuchania komentarza po angielsku lub po niemiecku.
Film prezentuje Bernda Zanglera oraz jego dziewczynę Barbarę, bulderujących w urokliwym Ticino, kultowym Magic Wood i górach Silvretty. Sporadycznie pojawiają się inne postaci. Niestety, nie poznamy trudności pokonywanych bulderów, bo zgodnie z obowiązującym ostatnio trendem nie podaje się wycen. Można się domyślić, że te, z których Zangler spada kilka razy muszą być bardzo trudne, a te które robi od razu, są tylko trudne. Przypominam przy tej okazji, że wywiad z Berndem Zanglerem znalazł się w GÓRACH 2004/12. 

Najważniejszą zaletą filmu jest jakość zdjęć, nie do uzyskania w amatorskich projektach. Za tą realizacją stał sztab profesjonalistów i duże pieniądze. To widać, słychać i czuć. Operator nie bawi się kamerą, którą dostał do dyspozycji parę dni temu, tylko traktuje ją jako narzędzie do wykonania konkretnej pracy. W jednej ze scen pojawia się nawet profesjonalny wysięgnik do kamery, jakie spotyka się na koncertach rockowych czy popowych. Więcej kulis powstawania tego obrazu nie odsłonięto, może za jakiś czas powstanie film „Jak kręcono Memento?”.

Dużo, może nawet za trochę za dużo w filmie wystudiowanych, bardzo estetycznych ujęć, np. prezentujących dłonie Zanglera. Montaż na szczęście nie przypomina wideoklipu, narracja jest  spowolniona, czasami nawet za bardzo. Muzyka nie narzuca się, jest raczej tłem. Dla młodszej części miłośników tego typu filmów może to stanowić jego wadę, dla mnie to jego ewidentna zaleta. Takie połączenie stanowi miły kontrast dla obowiązującej w światku filmu bulderowego montażowej sieczki, wspieranej przez agresywną muzykę. Reżyser świadomie operuje (a nie bawi się) światłem, kolorem, ostrością i jej głębią, ale w żadnym miejscu nie chodzi o popisywanie się wszystkimi znanymi mu możliwościami kamery, bo wszystko jest podporządkowane narracji.
Zdarza się, że dla czytelności kadru rezygnuje się ze spoterów kosztem bezpieczeństwa bulderującego! Wszystko po to, żebyśmy mogli podziwiać Bernda Zanglera w pełnej krasie. Trudno traktować jako zarzut to, że podczas bulerowania Bernda zawsze jest ładna pogoda i korzystne światło, co byłoby trudne do uzyskania w Zimnym Dole. Świetnie pokazana jest wielkość chwytów, których używają Bernd Zangler i jego znajomi. A może raczej ich małość?

Mimo wszystkich zalet film jest trudny do oglądnięcia „w ciągu” dla osoby, która nie jest maniakiem bulderingu. Na szczęście poszczególne jego części stanowią autonomiczne całości i nie trzeba ich oglądać po kolei. Teksty Bernda jak dla mnie są nieco naiwne i wydają się skierowane raczej do osób nie wspinających się. Być może po tych właśnie komentarzach ktoś zostanie zainfekowany pasją bulderingu,  my zaś po raz kolejny usłyszymy o „wspinaniu jako sztuce i moim życiu”.
Oznaki tego, że bohater tego filmu jest sponsorowany pojawiają się umiarkowanie namolnie i jeśli to ma być cena za wysoką jakość produktu, to ja to rozumiem i nie protestuję.

Wydaje mi się, że główna siła tego filmu leży w tym, że zrobili go ludzie nie do końca związani ze wspinaniem. Świadczy o tym kilka ujęć, w których Bernd w czasie bulderowania wychodzi z kadru. Zdarza się też, że przez jakiś czas pokazywane są tylko jego ręce. Zestawienie profesjonalnego rzemiosła filmowego z pasją Zanglera to mieszanka dająca świetny efekt końcowy.

Gdyby rozdziały filmu układały się w jakąś fabularną całość, gdyby łączyło je coś poza bulderującym bohaterem, to musiałbym uznać ten film za wybitny. Pozostanę jednak przy opinii, że „Memento” to produkt bardzo dobry i wart swojej ceny.

Więcej o filmie w Górach z października 2006 r, nr 10 (149) 2006.




(kg)
      
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Mateusz Mazur
 
2017-11-20
FOTO-VIDEO
 

Drytooling - poradnik filmowy część 3

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-16
FOTO-VIDEO
 

The Bugeleisen - opowiada Paul Robinson

Komentarze
0
 
Mateusz Mazur
 
2017-11-08
FOTO-VIDEO
 

Drytooling - poradnik filmowy część 2

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-07
FOTO-VIDEO
 

Wspinanie nad lodowatą wodą

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-06
FOTO-VIDEO
 

Angy Eiter i Planta de Shiva 9b na filmie

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com