facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2003-01-09
 

Krótki fragment życia nadmorskiego wspinacza

Jest ich wiele, betonowe, ceglane, granitowe, małe, duże, białe, szare, czerwone, wciąż odkrywane, eksplorowane...


Zaczęło się w 1979. To był początek wszystkiego.
W 1994 miało miejsce pierwsze z nimi zetknięcie. Przez kolejne lata pojawiało się ich coraz więcej.

Pierwszy był Biały, a w zasadzie to Kasandra – kilkumetrowy trawers o wycenie, jak na tamte czasy, VI.1 (dziś już zdezaktualizowanej). Usytuowany z dala od zgiełku miejskiego, w dolinie otoczonej lasem mieszanym i dzikimi łąkami, stwarzał dość przyjazny klimat do stawiania pierwszych kroków (przechwytów) wspinaczkowych. Bywałem tu prawie codziennie. Efekt był nieunikniony – wzrost sprawności wspinaczkowej.

Przeniosłem się więc na Elektryczny, już nie w tak spokojnym miejscu, ale nadal z dala od ludzi. Tu miały miejsce moje pierwsze żywce, w zacięciach strony zachodniej i wschodniej. Było dużo emocji i adrenaliny, przygoda była przednia. Nawet zimą, trenowaliśmy tu przed Tatrami, szlifując hart ducha i siłę woli w warunkach kilkustopniowych mrozów.

Przyszła kolej na Gdyński, najbardziej oblegany przez miejscową gawiedź. Tu można było spotkać wielu mistrzów, jednego lepszego od drugiego, a w całym zamęcie trudno było dostrzec, kto faktycznie był najlepszy. Jednak nie było to istotne. Najbardziej popularny na Gdyńskim jest trawersik piątkowy i jego różne warianty. Wyślizgane od zapoconych rąk klamy do dnia dzisiejszego są dla niektórych pierwszymi w życiu chwytami. Wspaniałe są również urwiska, z wielością wariantów, oferujące syte wspinanie w przewieszeniu przechodzącym w sufit. Wciąż straszy swoją niedostępnością, prawie nie chodzona, stara hakówka, zrobiona domowym sposobem przez starsze pokolenie. Była tu kiedyś barierka i dużo drzew, ale wszystko wycięli. Za to pojawiły się ringi. Teraz jest naprawdę fajnie.

Wiatr znad morza wywiał mnie z czasem aż na poligon. Idąc dalej nasypem, za Białym, do Czerwonego. Tu ukradkiem, bez naocznych świadków, działałem z dłutem i młotkiem, ucząc się kunsztu kucia. Tak powstał Milky Way – łatwy trawers po stronie południowej. Z czasem znudziło mi się, poza tym było za daleko. Pojawiło się coś lepszego...

Odkryliśmy z kumplem Rutki. Te to były daleko. Wyprawa PKSiakiem aż za Żukowo. Jednak nas to nie zrażało. Wspinania jest tam do wyboru, do koloru: Muminki, Młoty, Na bosaka, Metafizyka, Chatka, Próba, Szpony, itd. Czyli potworne wspinanie, do tego obite, więc można i z liną od dołu. Czasami górą przejedzie jakiś skład, robiąc dużo hałasu. Rutki, to lokalna Mekka. Bywają tu wszyscy. Również dlatego, że to cudowne miejsce: przepięknie usytuowane, zwieszone nad rzeką (Radunią), w otoczeniu lasów. Zostawaliśmy na weekendy na cyplu, paląc ognisko, spijając browarka, marzyliśmy o skałach, górach, toczyliśmy dysputy i rozprawy aż do późnej nocy. To były czasy!!!

Przyszedł czas na Przewieszki – ten mały, parchaty i pomazany kredą murek zna każdy łojant – jak napisał w 1997 roku w Klamecjuszu Dariusz Plichta. Miejsce posiada specyficzny, mroczny klimat, a usytuowanie w pobliżu zakładu psychiatrycznego, potęguje wszystkie, występujące tu zagrożenia w postaci nagłego ataku ślimaków, pająków, komarów i pensjonariuszy z wkłutymi w przedramiona igłami od kroplówek. Tu swoją moc w pocie czoła szlifowali najbardziej wytrwali – zostało im to po stokroć wynagrodzone. Tu istnieje największa sieć bulderów i wariantów. Niski, lekko przewieszony, zawalony skłon żyje własnym życiem, czekając na kolejne pokolenia zapaleńców.

Są jeszcze inne, jest ich wiele, betonowe, ceglane, granitowe, małe, duże, białe, szare, czerwone, wciąż odkrywane, eksplorowane i wykorzystywane do realizowania własnej pasji.

Kończąc tę krótka historię, muszę wspomnieć słów kilka o Największym. Leży daleko, hen, hen za lasami, za wzniesieniami, za jeziorami, gdzieś na Kaszubach. Jest granitowy, ogromny, wysoki i ...
Ale o nim opowie Wam już ktoś inny.

„BP”

Zdjęcia: Marek Ladziński

"GÓRY", nr 1-2 (104-105), styczeń-luty 2003 

(kg)

 

Goryonline
 
2018-11-07
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”. Góry, wolność i niepodległość

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-19
HYDEPARK
 

Film „No Trace Tatra” na jesiennych festiwalach

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-16
HYDEPARK
 

Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com