facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2005-02-17
 

Kozica jaka jest...

TPN wydaje sporo materiałów na temat tego, co na jego terenie można spotkać i zobaczyć, nie sądzę jednak, by pozycje te rozchodziły się jak świeże bułeczki, a to z tego powodu, że tak naprawdę niewiele osób obchodzi to, na co patrzą i gdzie są....


Nic nie stoi na przeszkodzie, by szerszy ogół taterników i turystów zaznajomił się bliżej z lasem górskim i w ciągu wycieczek zwrócił nań baczniejszą uwagę. Zaobserwowane w nim zjawiska i obrazy wzbogacają wrażenia i zwiększają zadowolenie z wycieczki - tak pisał przed wojną Marian Sokołowski i słowa te można jak najbardziej odnieść do tatrzańskiej fauny. Wszak spotkanie oko w oko z kozicą na dojściu pod ścianę prawie zawsze jest tematem opowieści i powodem ekscytacji.

TPN wydaje sporo materiałów na temat tego, co na jego terenie można spotkać i zobaczyć, nie sądzę jednak, by pozycje te rozchodziły się jak świeże bułeczki, a to z tego powodu, że tak naprawdę niewiele osób obchodzi to, na co patrzą i gdzie są. Książka, o której piszę poniżej, zasługuje na uwagę z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt, że wydrukowana jest na dobrym papierze, starannie opracowana graficznie, a zdjęcia są pod każdym względem doskonałe. Ponadto pozycja Capy, kozy i koźlęta czyli prawie wszystko o kozicach została wyróżniona na XIII Ogólnopolskim Przeglądzie Książki Turystycznej i Krajoznawczej w Poznaniu za "przystępnie opracowaną monografię (...) oraz bogactwo i wysoki poziom materiału ilustracyjnego" i na to wyróżnienie w pełni zasługuje. W formie nienudnej, przystępnej, a przede wszystkim klarownej i inteligentnej autorzy, pracownicy TPN, Filip Zięba i Tomasz Zwijacz-Kozica, przedstawiają nam to może nie tajemnicze niczym ryś, ale jednak ciekawe zwierzę. Mam nadzieję, że dzięki tej publikacji nie będę już nigdy musiała słuchać głupot wygadywanych na temat rzekomej zarazy dziesiątkującej "polskie" kozice (bo "słowackie" są oczywiście lepsze) czy niemożności założenia wszystkim kozom (co do jednej) obróżek telemetrycznych...
Wierzę też, że ski-alpiniści po lekturze tej książki zastanowią się dwa razy, zanim pojadą tam, gdzie im się podoba.

Książka ma jednak pewne wady, bo zawsze coś można zrobić lepiej... Kiedy czyta się artykuły czy książki poświęcone faunie i florze tatrzańskiej pióra Zofii Radwańskiej-Paryskiej lub panów Sokołowskich zwraca uwagę piękny język, potoczysta fraza, a dygresje i metafory czynią z naukowego opisu tekst porywający, po lekturze którego mamy ochotę rzucić się ku lasom i wyniosłym szczytom w celu czynienia ciekawych obserwacji. To po prostu kawałki dobrej literatury, pisane z pasją i miłością. Tekst Capów... jest zwarty i komunikatywny, jednak po męsku i żołniersku zwięzły, suchy. "Rozłazi" się też pod koniec, kiedy autorzy, zmuszeni wychynąć zza naukowych faktów i tabelek, przerzucają się na kwestie bardziej efemeryczne, jak na przykład, występowanie kozicy w sztukach pięknych. W tej materii warto by może było skorzystać z pomocy kogoś wyspecjalizowanego i z większym polotem.
Dotknęła też tę książkę przypadłość, jaka dotyka w dzisiejszych czasach prawie wszystkie książki, a mianowicie brak redakcji i korekty. W gronie przecinków panuje anarchia, w stylu zaś dowolność i pomyłki ("Największy zjadacz ziół wśród turni" - czy turnie zjadają zioła, a kozica najwięcej?), zdarzają się też błędy ortograficzne (komputer nie podkreślił). Szkoda, bo pozycja tak wartościowa i ciekawa prosi się o troskliwsze potraktowanie.

Mimo tego namawiam do kupna tej książki. Ma tylko siedemdziesiąt dwie strony, a jej lektura trwa mniej więcej tyle, co wjazd kolejką na Kasprowy. Kiedy wysiądziemy z wagonika, schodząc na Halę, czy to "normalnie" czy przez Liliowe, przyłapujemy się na tym, że wśród płowych traw zaczynamy wypatrywać ciemnych plamek, mając nadzieję, że, a nuż, uda nam się dostrzec bohaterki właśnie przeczytanej książki. Teraz bliższe, sympatyczniejsze i trochę lepiej znane...

Filip Zięba, Tomasz Zwijacz-Kozica,
Capy, kozy i koźlęta czyli prawie wszystko o kozicach,
Tatrzański Park Narodowy, Zakopane 2004, cena 8 zł.

Książkę tę można kupić w punkcie informacji przy siedzibie dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego, Zakopane, ul. Chałubińskiego 42a, czyli przy tak zwanym rondzie w Kuźnicach oraz w budkach biletowych przy wejściu na teren TPN.

Tekst: Beata Słama

"Góry", 1-2 (128-129), styczeń-luty 2005

(kb)

Goryonline
 
2018-11-07
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”. Góry, wolność i niepodległość

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-19
HYDEPARK
 

Film „No Trace Tatra” na jesiennych festiwalach

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-16
HYDEPARK
 

Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com