facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-10-14
 

Instrukcja obsługi Frankenjury

Sam jako wspinacz odwiedzałem tutejsze lasy regularnie przez osiem lat i przeszedłem ponad 750 dróg w każdym stopniu trudności, spróbuję więc, korzystając z mojego doświadczenia, kompleksowo przybliżyć Wam trochę nie tak znowu odległą Frankenjurę… Magazyn GÓRY
Tekst i zdjęcia: Mateusz Haładaj

Moi znajomi pytają mnie często o wspinanie we Frankenjurze. Jak tam właściwie jest, gdzie warto się wpinać i jakich dróg próbować, czy skały są faktycznie podobne do polskich, a wyceny bardzo mocne... ? Tworząc po raz kolejny swego rodzaju mini przewodnik, czyli listę z rodzaju top 100, uznałem, że warto rozwinąć ten temat do szerszego materiału, który być może przyczyni się choć trochę do obalenia panujących mitów, a niektórym pomoże w wyborze celów wyjazdowych – zarówno na poziomie sportowym, jak i rekreacyjnym. Sam jako wspinacz odwiedzałem tutejsze lasy regularnie przez osiem lat i przeszedłem ponad 750 dróg w każdym stopniu trudności, spróbuję więc, korzystając z mojego doświadczenia, kompleksowo przybliżyć Wam trochę nie tak znowu odległą Frankenjurę… Zapraszam do lektury.


Mroczny sektor Zwergenchloss

Kilka faktów z historii i małe statystyki

Frankenjura, czyli Szwajcaria Frankońska to rejon położony między trzema niemieckimi miastami: Bayreuth, Bamberg i Norymbergą, ze swoimi dziewięcioma tysiącami dróg jest prawdopodobnie największym rejonem wspinaczkowym na świecie, według wielu wspinaczy również jednym z najlepszych.
Przejeżdżając przez skrajnie wypieszczone, pełne gipsowych krasnali bawarskie miasteczka, trudno uwierzyć, że jest się w sercu jednego z najbardziej ekstremalnych rejonów wspinaczkowych. Ten sielski krajobraz z wyłaniającymi się co jakiś czas niewielkimi, szarymi ostańcami jednych zachwyca, innych może odpychać, ale Frankenjura jest bez wątpienia miejscem, obok którego żaden wspinacz nie może przejść obojętnie. To tutaj kształtowała się współczesna koncepcja wspinania sportowego i miały miejsce najbardziej przełomowe wydarzenia w tym sporcie. Gdy w 1975 roku Kurt Albert zaczął malować na skałach czerwone kropki i wytyczać drogi w ósmym stopniu skali FIAA, konserwatywne środowisko wspinaczkowe sceptycznie podchodziło do rozszerzenia skali, w której szósty stopień wyznaczał końcową granicę. Narodziła się wtedy koncepcja rotpunkt, która dziś jest jednym z podstawowych stylów we wspinaniu.
Kilkanaście lat później zabłysła gwiazda Wolfganga Güllicha, który jako jedyny wspinacz w historii kilkakrotnie przesunął poprzeczkę trudności (zarówno w skałach, jak i w górach), a dwie z jego przełomowych linii znajdują się właśnie we Frankenjurze (Wallstreet i Action Directe obok Punks in the Gym, Riders on the Storm i Eternal Flame). Współcześnie głazy Frankenjury są poligonem doświadczalnym dla innego niemieckiego ekstremalisty – Markusa Bocka, który zdołał wytyczyć tu ostatnimi laty imponujący zestaw linii w jedenastym stopniu trudności (łącznie ponad 50, w tym dwie wycenione na 9a+).
Biorąc pod uwagę sportowe fakty, należałoby uznać Frankenjurę za najtrudniejszy rejon świata jednocześnie o najbogatszej historii. Wertując przewodnik, na który składa się łącznie ponad 1000 stron, łatwo się jednak zorientować, że ekstremalne linie zajmują zaledwie mały odsetek opisanych dróg, a przeważająca ich liczba zawiera się w przedziale do ósmego stopnia skali UIAA.

Kwestia historii i rozwoju opisywanego rejonu to temat na zupełnie inny materiał, postaram się więc skupić jedynie na stronie praktycznej, a tekst podzielę na dwie części: pierwszą adresowaną do większości wspinaczy oraz drugą poświęconą tym, którzy szukają ekstremalnych wyzwań. W przyjętej koncepcji spróbuję hasłowo opisać kilkadziesiąt najlepszych miejsc do wspinania, wzbogacając całość o kilka zdjęć i schematów.

Zważając na to, że rejon rozciąga się na rozległym obszarze, a krańcowe skały oddalone
są od siebie o ponad 100 km, dostępne przewodniki wspinaczkowe zostały podzielone na dwa
tomy, a każdy z nich na rozdziały opisujące poszczególne doliny ze skałkami. W tak niewielkim
artykule trudno byłoby dokonać podobnej systematyzacji, zatem odnalezienie sektorów i wybór przewodnika pozostawiam Wam.

Charakter wspinania i patenty logistyczne

Frankenjurajskie skały zbudowane są z wapienia, który przybiera różne kolory, fakturę i formę, ale z pewnością nie jest podobny do polskiego. Jedyna cecha, która zdaje się wyróżniać wszystkie skały na Franken, to mało imponujący wygląd (w przeciwieństwie do polskich ostańców). Większość skał nie przekracza kilkunastu metrów wysokości, a ich szarawozielony odcień przyprawia niektórych o mdłości. Na szczęście ten obraz znika, gdy zaczynamy się wpinać, a urozmaicona rzeźba (głębokie dziurki, płytkie dziurki, obłe dziurki, dziurki na jeden palec, ser szwajcarski, a także krawądki i oblaki) oraz ciekawe przechwyty, rekompensują pierwsze niekorzystne wrażenie. Prawdą jest, że podobnie jak w Polsce trudno się tu wspinać bez znajomości, zwłaszcza na drogach, na których skomplikowane sekwencje wymagają wcześniejszej praktyki. Prawdą jest również to, że większość tutejszych dróg ma charakter bulderowy, co nie oznacza, że są mniej estetyczne.
Przechadzając się po lesie, można często trafić na kilkumetrowe zielone głazy z ekstremalnymi liniami (zazwyczaj Markusa Bocka), z drugiej strony miłośnicy wielkich ścian też mają duże pole do popisu. Na szczęście (przynajmniej dla mnie) większość tutejszych skał przewiesza się w większym lub mniejszym stopniu, ale miłośnicy subtelnego wspinania po połogich płytkach (zwanego buciarstwem) też nie będą rozczarowani. Przewieszenia mają tutaj tę przewagę nad pionami, że podczas lub po deszczu zazwyczaj da się po nich wspinać. Jest to o tyle ważne, że Frankenjura znana jest z bardzo kapryśnej pogody (głównie wiosną). Pocieszające jest to, że większość skał ma znakomite tarcie i wyślizgane stopnie zdarzają się naprawdę rzadko (wyjątkiem są łatwiejsze klasyki oraz skałka Klagemauer). Asekuracja na większości dróg pozostaje bez zarzutu, chociaż niektóre starsze linie (zazwyczaj ubezpieczone ringami z ruchomym koluchem) posiadają nieodnowioną protekcję. Ekiperzy często kierują się tu zasadą, że w łatwym terenie nie ma potrzeby asekuracji, tak więc warto uważać na pierwszych metrach, zwłaszcza po deszczu. Nie obawiajcie się także, jeśli na stanowisku zjazdowym znajdziecie małego ringa z cienkiej stali. Niemiecka myśl techniczna nie zawodzi… Z racji niewielkich rozmiarów skał na większości z nich znajdziecie raptem kilka dróg obok siebie, zdarzają się oczywiście także skałki z jedną drogą… Jedynie kilka sektorów oferuje duży wybór dróg w jednym miejscu, toteż warto ze względów praktycznych wybrać się w ciągu jednego dnia w kilka różnych miejsc. Kluczową sprawą przy wyborze sektorów jest zwracanie uwagi na ilość gwiazdek (lub piwek), które przy nazwach premiują w skali od jednego do trzech najładniejsze drogi. Teoretycznie gwarantują one, że nie będziemy rozczarowani. Wszystko zależy oczywiście od upodobań. Warto wspomnieć, że Frankenjura preferuje zawodników o bardziej rozwiniętej górnej części ciała – pod większość skał podchodzi się około 3 minuty, chociaż jeśli już ktoś lubi chodzić, z pewnością uda mu się wyhaczyć jakiś odległy sektor w lesie. Podczas takich spacerów mniej doświadczonym zawodnikom (lub tym z mniejszą znajomością niemieckiego) nierzadko zdarza się zabłądzić. Pomocą mogą się tu okazać jedynie namiary GPS, które na szczęście znajdziecie w przewodniku (Schwertnera). Jednym słowem Frankenjura to bardzo osobliwe miejsce, które nie każdemu przypadnie do gustu, lecz pod względem wspinania stoi na najwyższym poziomie.

Przemierzając kręte frankońskie drogi, warto się zastanowić, gdzie będzie nasz punkt docelowy. W samym środku Frankenjury, w dolinie Trubach znajduje się kemping Eichler, który jest doskonałym miejscem strategicznym. Po pierwsze jest stąd względnie blisko na większość skał (20-30 km), po drugie to baza wspinaczy z całego świata, którzy przyjeżdżają tu co roku, a więc umożliwia wymianę doświadczeń, po trzecie właścicielką kempingu jest szalenie miła Martha Eichler, zwana przez stałych bywalców Omą (z niem. babcią). Polacy upodobali sobie w dużej mierze leśne wiatki, które z drugiej strony gwarantują ciszę i bliski kontakt z naturą (z wyjątkiem weekendów, gdy Czesi masowo zaludniają wszystkie miejscówki). Spanie w krzonie teoretycznie nie jest zakazane, ale należy zachować kulturę osobistą (Niemcy to naród bardzo uporządkowany, który nie toleruje żadnych ekscesów)…

Spoglądając na wspinaczkową mapę, łatwo można wyróżnić obszary o dużym zagęszczeniu sektorów – centra wspinaczkowe: najważniejszym z nich jest okolica miejscowości Pottenstein, gdzie w promieniu 2 km możemy się wspinać przez wiele tygodni. Z drugiej strony najbliżej Polski (70 km na północ od kempingu u Omy Eichler) położona jest dolina Kleinziegenfelder, z imponującą Holzgauer Wand i wieloma wspaniałymi drogami. W okolicy samego kempu w Untertrubach również znajdziemy sporo ciekawego wspinania. Niezmienny jest jednak fakt, że aby lepiej poznać leśne zakątki, niezbędny jest samochód. Wybór należy do Was.


Fot. Dawid Wołosiuk

Frankenjura dla każdego, czyli top 100

W pierwszej części znajdziecie pobieżną charakterystykę najlepszych skał z łatwiejszymi i średnio trudnymi drogami (do 8 włącznie), jednak zwykle są na nich także trudniejsze propozycje. Druga część artykułu przybliży najlepsze miejsca z drogami powyżej 9 stopnia, ale tu również trafią się doskonałe rozgrzewki. Ze względu na sporą ilość propozycji, którą zdecydowałem się Wam przedstawić, ograniczę się tu do hasłowego opisu miejsc poprzeplatanego gdzieniegdzie anegdotami z życia rejonu…

Dokończenie artykułu oraz więcej informacji nt. Frankenjury znajdziecie w GÓRACH, nr 9 (196) wrzesień 2010.
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-06-05
HYDEPARK
 

Hajzer. Droga Słonia.

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-22
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-21
HYDEPARK
 

Wielicki. Jeden dzień z życia

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com