facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

Filip Babicz w GÓRACH (277): „Natura jest uczciwym rywalem”

O rekordowych, solowych przejściach alpejskich grani – Integralissima de Peuterey (31.07.2020 r., 8000 m, 17 h akcji) i południowej Aiguille Noire de Peuterey (27.08.2020 r., 1400 m, 1 h 30' 14") z FILIPEM BABICZEM rozmawia ILONA ŁĘCKA.

 Trawers Dam Angielskich; fot. Filip Babicz

 

Czym Integralissima de Peuterey różni się od popularnego wariantu Intégrale?


Zacznijmy od tego, czym jest sama Grań Peuterey. To najbardziej oczywista i niezwykle widowiskowa grań wiodąca na Mont Blanc. Będąc w Courmayeur, po prostu nie da się jej nie zauważyć! Z kolei wariant Integralissima oznacza przejście jej w całości: od miejsca, w którym powstaje, na dnie doliny Veny, aż po szczyt.

 

Kiedy zacząłeś myśleć o pokonaniu całej grani?


Marzyłem o niej od 2003 roku, ani nie podejmowałem prób, ani nie czyniłem przygotowań ku temu. Właśnie Integralissima rzuciła mi się w oczy, gdy zobaczyłem Grań Peuterey po raz pierwszy. Jest to najbardziej logiczna i naturalna linia przejścia. Inne możliwości, w tym popularna Integrale, są sztucznym skracaniem tej grani przez człowieka.

 

 Widok od południa na Mont Blanc i przebieg Integralissima de Peuterey; fot. arch. Filip Babicz

 

Skąd to skracanie?


Sądzę, że może tutaj chodzić o wydolność większości alpinistów, kolokwialnie mówiąc o ludzkie możliwości. Integralissima to wariant najdłuższy i najtrudniejszy. W sumie jest sześć sposobów przejścia Grani Peuterey. Im krótszy, tym łatwiejszy pod względem wytrzymałościowym i technicznym. Najkrótszy został zrobiony w XIX wieku, a Integralissima jako ostatnia, w 1973 roku. Moje przejście było pierwszym powtórzeniem tego wariantu oraz pierwszym przejściem solowym.

 

W jaki sposób przygotowywałeś się do tego wyczynu?


Pięć lat temu zacząłem zajmować się alpinizmem light & fast, więc można powiedzieć, że od tego czasu trenuję pod kątem takich osiągnięć. Ponadto mam wrodzone predyspozycje do długotrwałego wysiłku, które wzmacniam przez treningi o charakterze wytrzymałościowym. Dodatkowo na tę wspinaczkę solo przygotowały mnie różnego rodzaju wyzwania, które podejmuję przez ostatnie lata, a z którymi wiąże się wysoki poziom ryzyka i odporność psychiczna na stres, w tym także pokonywanie poważnych highballi.

 

Zatem chyba najważniejsza była właściwa taktyka?


Taktyka była ostatnim etapem przygotowań. Wcześniej przez prawie miesiąc zrobiłem kilka wyjść poznawczych na pierwszy odcinek grani, do wierzchołka Aiguille Noire. Grań południową Aiguille Noire, najtrudniejszy fragment Grani Peuterey, znałem z jednego przejścia w 2017 roku. Potem, w tym samym roku podjąłem jeszcze samotną próbę, ale wycofałem się po pierwszych trzech  wyciągach – przerosła mnie wtedy logistyka. 4 lipca 2020 roku ponownie wybrałem się na grań południową solo. Choć wziąłem sprzęt do autoasekuracji, nie użyłem go, z czego byłem bardzo zadowolony. Droga zajęła mi wtedy jakieś siedem godzin.

 

Na moment przed startem na południową grań Aiguille Noire; fot. Antonio Rosano

 

Jednak Grań Południowa Aiguille Noire to tylko 1400 metrów, a Integralissima mierzy aż osiem kilometrów. Nie wolałeś zrobić jej z mocnym partnerem?


Przez dwa lata szukałem partnera. Uważałem, że nie powinienem iść na nią od razu samotnie, bo to wymagająca grań. Wiele razy byłem na szczycie Aiguille Noire i spoglądałem na jej dalszy przebieg. Tam rozpoczyna się 17 sławnych zjazdów w totalnej lufie, które uniemożliwiają powrót. Dalszej części grani nie da się konsumować po trochu. Jeśli po pierwszym zjeździe ściągniesz linę, po prostu musisz iść na szczyt Blanca. Ewentualne wycofy przez lodowiec Frêney są niebezpieczne dla zespołu, a w pojedynkę praktycznie nie wchodzą w grę. Zawsze mnie to psychicznie powstrzymywało. Ale po przejściu grani południowej bez asekuracji poczułem, że jestem gotowy. Szybko podniosłem poprzeczkę: skoro i tak planowałem iść non stop z dna doliny Veny, mogłem równie dobrze przejść przez Mont Rouge de Peuterey, czyli zaatakować Grań Peuterey od samego początku, bez żadnych skrótów. Tak się zrodził plan, żeby od razu zrobić Integralissimę. Uznałem, że nie będzie to dużo więcej niż Integrale. (...)

 

Więcej o wyjątkowych, łączących wspinanie ze skyrunningiem osiągnięciach Filipa przeczytacie w GÓRACH 277.

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2021-04-19
Tylko w GÓRACH
 

Zmarł Marek Konecki – rysownik i karykaturzysta

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2021-04-13
Tylko w GÓRACH
 

„Obrazki z Makalu” (2002)

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2021-04-12
Tylko w GÓRACH
 

W najnowszych GÓRACH (278): „Uciekając przed zimą”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2021 Goryonline.com