facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-03-19
 

Czytanie Steph

Davis ma wyjątkowy dar do tworzenia fabularnego skrótu, dzięki czemu jej opowieść składa się niemal wyłącznie z anegdotycznych perełek. 

Wiele z górskich opowieści ma to do siebie, że raz przeczytane odkładamy na półkę. Zadowala nas bowiem wiedza o przebiegu wypadków, rozwoju wydarzeń czy szkicowej wiedzy o bohaterach. „Wielkie zauroczenie” nie pozwala na takie traktowanie. Po zakończeniu lektury, albo nawet wcześniej – po przejściu na następną stronę, pragniemy usłyszeć to jeszcze raz. Gdy już nasycimy pierwszy i drugi głód, budujemy listę ulubionych fragmentów. Zapamiętujemy numery stron i kosztujemy je znowu. Innych uczymy się prawie na pamięć: „Trzeciego dnia budzę się z kacem i boli mnie o wiele więcej mięśni niż powinno. Niepewnie przytrzymuje się taśmy portaledge’a i opieram o El Capa. - Russ, teraz twój wyciąg. Być może tak jest naprawdę, a nawet jeśli nie, to mam nadzieję, że on tego nie pamięta. Sądząc z wyglądu, Russ czuje się równie podle jak ja, i na szczęście nie wydaje się być na siłach, by dyskutować, czyja teraz kolej na prowadzenie ani na żaden inny temat”. A powód takiego samopoczucia? „Nieustanny stres i ciągła niepewność co do słuszności moich decyzji bez wątpienia przyczyniły się do tego, że wczoraj wypiłam o jedno piwo za dużo”. Dodajmy, że te poranne rozważania Steph snuje w połowie legendarnego Zodiaca, wspinając się w towarzystwie na wpół sparaliżowanej przyjaciółki. 

Davis ma wyjątkowy dar do tworzenia fabularnego skrótu, dzięki czemu jej opowieść składa się niemal wyłącznie z anegdotycznych perełek. Czytelnicy nie są więc skazani na przedzieranie się przez nużące relacje z noszenia szpeju pod ścianę czy poruszające chyba tylko autora opisy okoliczności przyrody. Mamy tu do czynienia z naprawdę wysokiej próby literaturą, która niezależnie od tematyki górskiej, proponuje nam co najmniej kilka sposobów lektury.

Podpowiedzią odnośnie jednego z nich są otwierające poszczególne rozdziały motta, zaczerpnięte z nauk mistrzów wschodniej duchowości. Relacje z wypraw po obu Amerykach i Azji, opowieść o jej wspinaczkowym rozwoju stają się nagle elementami zupełnie innej układanki. „Wielkie zauroczenie” zmienia się w duchowy dziennik, unaoczniający nam, że warto na to, co dzieje się dookoła spojrzeć z innej perspektywy, traktując jako lekcja udzielana nam przez Najwyższego. I tak oto rozdział Radość z nagłego rozczarowania otwierają słowa wybitnego islamskiego teologa, twórcy zakonu wirujących derwiszy – Rumiego: „Nie rozpaczaj po tym, co nie nadeszło. Pewne rzeczy, nie dziejąc się, nie dopuszczają do katastrofy”. Bezcenna jak się wydaje lekcja, dla tych, którzy nie radzą sobie z przełknięciem gorzkiej pigułki niepowodzenia. Inni przywoływani przez Steph mistrzowie to B.K.S. Iyengar, jeden z najwybitniejszych współczesnych autorytetów w jodze oraz anonimowy autor Bhagawadgity – świętej księgi hinduizmu. 
I
ch słowa stają się kluczem interpretacyjnym dla zrozumienia relacjonowanych wydarzeń. Są podpowiedzią, że pod opisem doświadczeń i przeżyć kryje się jeszcze co najmniej jedna, i jak się wydaje najważniejsza warstwa znaczeniowa. Znowu sięgnijmy po cytat: „Najważniejszą przygodą w życiu człowieka jest podróż powrotna do Stwórcy”. Pamiętając o tych słowach Iyengara, warto także w ten sposób spojrzeć na wspinaczkową ścieżkę Steph.

Jednak jeśli komuś obce są górskie fascynacje (w co być może czytelnicy naszego magazynu nie zechcą uwierzyć), albo niezrozumiałe wydają się duchowe wskazówki (w to już uwierzyć łatwiej), także nie powinien rezygnować z lektury „Wielkiego zauroczenia”.  Może skusi go opowieść o kobiecie, której życiowe wybory czynią ją prawdziwym outsiderem, szukającym samorealizacji z daleka od dobrodziejstw współczesnej cywilizacji. 

A wreszcie, dziewczęta i chłopcy, gdy już odsiejemy te górskie opowieści, usłyszymy niezwykłą pieśń o długiej i skomplikowanej miłości. A jej autorkę stać na takie oto wyznania:
„Dziś są walentynki. Dziewiąty tydzień w Patagonii. Dziewiąty dzień w jamie śnieżnej. Odkąd się obudziliśmy, Dean i ja nie zamieniliśmy ani słowa. To najbardziej beznadziejny, najmniej romantyczny dzień w moim życiu. Cichutko kapią łzy. Nienawidzę Deana. Nienawidzę Patagonii. Wyobrażam sobie, że jestem w miłym czystym domku, z miłym czystym chłopakiem, który właśnie podarował mi ogromny bukiet przepięknych pachnących kwiatów. Jestem pewna, że właśnie w tej chwili każda dziewczyna w zachodnim świecie ma na sobie sukienkę i jest zasypywana prezentami. A ja od miesięcy chodzę w tym samym kombinezonie. Wczoraj zdjęłam zewnętrzne spodnie i zobaczyłam, że membrana wykruszyła się w kroku. A zawsze myślałam, że to tylko tak się mówi”.  

Kamil Kasperek

Steph Davis, Wielkie zauroczenie, czyli o miłości i grawitacji, Galaktyka 2007

Góry, nr 3 (166) marzec 2008

2008-03-19

(kg)
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2018-05-22
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-21
HYDEPARK
 

Wielicki. Jeden dzień z życia

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-04-10
HYDEPARK
 

Górskie wyprawy fotograficzne

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-04-03
HYDEPARK
 

Zwyciężyć znaczy przeżyć. Ćwierć wieku później

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-03-14
HYDEPARK
 

Denis Urubko – „Skazany na góry”

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com