facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-12-16
 

ABC bezpiecznej zimowej turystyki

Rozmawiamy z Tomaszem Koziną, ratownikiem Grupy Beskidzkiej GOPR

CO POWINNA WIEDZIEĆ NA TEMAT ZIMOWEJ TURYSTYKI OSOBA, KTÓRA DO TEJ PORY CHODZIŁA PO GÓRACH TYLKO LATEM?
 
Przede wszystkim powinniśmy sobie zdawać sprawę z tego, iż czasy przejść osiągane zimą znacznie odbiegają od letnich. Musimy więc zakładać pewną rezerwę. Poza tym mamy zwykle większy i cięższy plecak, ponieważ musi się w nim znaleźć zdecydowanie więcej rzeczy – latem z ubrań wystarczy polar, koszulka, kurtka, a zimą to za mało. Do tego dochodzi konieczność orientacji w terenie. 
 
A PROPOS ORIENTACJI – NA CO POWINNIŚMY ZIMĄ ZWRACAĆ UWAGĘ?
 
Latem widzimy, jak przebiega szlak. Zabłądzenia zdarzają się rzadziej. Tymczasem zimą to podstawowy czynnik ryzyka. Szlaki są zawiane i zasypane, co utrudnia orientację. Dodajmy do tego możliwą mgłę lub zamieć. W takich warunkach o zabłądzenie bardzo łatwo.
 
JAK BARDZO CZASY OSIĄGANE LATEM MOGĄ RÓŻNIĆ SIĘ OD ZIMOWYCH?
 
To zależy od warunków, z którymi zawsze powinniśmy się zapoznać przed wyruszeniem w trasę. Należy zakładać, że przy nieprzetartym szlaku, gdy śniegu jest około pół metra, czas przejścia wydłuży się o sto procent. Wyjście na szczyt Babiej Góry klasyczną drogą z Przełęczy Krowiarki zajmie latem około dwóch i pół godziny. Zimą musimy zakładać, że będzie to od czterech do pięciu godzin, zwłaszcza jeśli szlak jest nieprzetarty.
Powinniśmy zatem odpowiednio wcześnie wyjść na trasę. 
 
Trzeba również jasno powiedzieć – zimą nie powinniśmy iść w góry w pojedynkę. Warto zebrać zespół dwu-, trzyosobowy. Pomaga to także przy przecieraniu szlaku,  ponieważ możemy się zmieniać na prowadzeniu.
 
JAKI SPRZĘT POWINNIŚMY ZABRAĆ? 
 
Bardzo pomocne są kije teleskopowe, które – zwłaszcza jeśli mamy ciężki plecak – odciążają kręgosłup. Idealne do przemieszczania się w terenie śnieżnym są narty skiturowe lub rakiety śnieżne. Rakiety nie są bardzo drogie, w dodatku w wielu schroniskach można je wypożyczyć. Dzięki nim możemy znacznie skrócić czas przejścia i oszczędzić siły. Ubranie musi być ciepłe, nieprzewiewne i nieprzemakalne. Warto mieć porządne, ciepłe obuwie powyżej kostki (nie ma mowy o niższym), stuptuty, czyli ochraniacze na buty, a także zapasowe rękawice – czasem wiatr porwie nam jedną rękawicę lub parę. Oczywiście, konieczna jest czapka, bo przez głowę tracimy około dwudziestu procent ciepła. Na wypadek przemoczenia butów dobrze mieć przynajmniej zapasowe skarpety, wtedy będziemy mogli zachować komfort cieplny. 
 
Folia NRC, apteczka to także podstawowy sprzęt. Tyle wystarczy, jeśli chodzi o niskie partie gór. Natomiast zimowa turystyka w wyższych partiach Beskidów, w Tatrach czy innych górach o charakterze alpejskim wymaga dodatkowych umiejętności i sprzętu, takiego jak na przykład raki i czekan. Wiele niedoświadczonych osób jest przekonanych, że na początku zimy lub późną jesienią raki są niepotrzebne. Tymczasem właśnie w tym czasie bywają najbardziej przydatne. Mała ilość śniegu i zalodzone cieki wodne sprawiają, że raki mogą być niezbędne.
 
CORAZ WIĘCEJ OSÓB CHODZI NA RAKIETACH. FAKTYCZNIE SĄ PRZYDATNE CZY TO MOŻE EFEKT MODY?
 
Rzeczywiście, rakiety są coraz bardziej popularne. Czasem widuje się ludzi, którzy wędrują w nich, mimo że na szlaku jest dziesięć centymetrów śniegu. W takich warunkach mogą one trochę przeszkadzać, ale w przypadku, gdy opad jest dosyć duży – na przyprzykład pokrywa świeżego śniegu ma grubość pół metra – wycieczka bez rakiet będzie nas kosztowała znacznie więcej czasu i sił. W rakietach zapadamy się najwyżej po kostki, a nie po kolana czy głębiej. Można je łatwo dopasować do butów. 
 
 
JAK POSTĘPOWAĆ, GDY NA TRASIE WYCHŁODZIMY SIĘ LUB GDY ZAUWAŻYMY OBJAWY HIPOTERMII U NASZEGO PARTNERA?
 
Hipotermia, czyli stan, w którym temperatura ciała spada poniżej 35°C, może być bardzo niebezpieczna. I nie jest wcale aż tak trudna do osiągnięcia. Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, są dreszcze. Musimy wtedy reagować szybko – póki jeszcze możemy samodzielnie działać, podejmować decyzje, jesteśmy w pełni świadomi. Zmuszając się do ruchu poprzez kurczenie mięśni, organizm próbuje utrzymać odpowiednią temperaturę ciała. Powinniśmy wówczas zadbać o to, by dalej się nie wychładzać, ogrzać się, ewentualnie skończyć wycieczkę. Dreszcze, zimne stopy, dłonie, sine usta – to objawy pierwszego stopnia hipotermii. 
 
Kolejna faza jest już groźniejsza. Pojawiają się w niej gwałtowne, niekontrolowane dreszcze, puls jest słabiej wyczuwalny, następuje „splątanie mowy” – trudno nam się porozumieć, a jeśli dzwonimy na telefon alarmowy – to trudno nawet przekazać wiadomość. Potrzebna jest wówczas pomoc osób trzecich, ratowników. Jeśli nasz partner znajdzie się w takiej sytuacji, bardzo ważne jest szybkie działanie. Należy wezwać pomoc oraz ogrzać go, szczególnie tułów: przemoczone ubranie najlepiej zamienić na suche, ubrać jak najwięcej warstw odzieży. Wychłodzona osoba nie powinna wykonywać gwałtownych ruchów, ponieważ zimna krew z kończyn dotrze wtedy do serca i mózgu. Może się to fatalnie skończyć.
 
JAKIE SĄ NAJCZĘSTSZE PRZYCZYNY ZIMOWYCH AKCJI RATOWNICZYCH GOPR?
 
Zabłądzenia. W zimie szlaki są często nieprzetarte, nie znamy ich przebiegu, dodatkowym utrudnieniem może być mgła czy załamanie pogody. Wówczas człowiekowi nieprzygotowanemu do takich warunków nie pozostaje nic innego, jak dzwonić po ratowników. Dobrze, jeśli zrobi to, zanim zdąży odejść daleko od szlaku, gdyż czas oczekiwania na pomoc nie będzie tak długi.
 
POZA TATRAMI TEŻ MOŻE WYSTĘPOWAĆ ZAGROŻENIE LAWINOWE. CZY NA SZLAKACH W REJONIE BABIEJ GÓRY LUB W INNYCH GÓRACH POLSKI JEST ONO REALNE? 
 
Najpoważniejsze ryzyko lawinowe występuje w Tatrach. Następne są Karkonosze – największa tragedia spowodowana zejściem lawiny, jaka wydarzyła się do tej pory w Polsce, miała miejsce właśnie w tych górach. Regularnie lawiny występują także w masywie Babiej Góry oraz Bieszczadach. To ryzyko jest realne – na Babiej Górze schodzi od kilku do kilkunastu lawin rocznie. Prowadzimy badania pokrywy śnieżnej, robimy przekopy, testy lawinowe i ogłaszamy stopień zagrożenia. Ta informacja jest dostępna dla turystów, między innymi na stronach internetowych GOPR-u i Babiogórskiego Parku Narodowego. Zagrożenie w rejonie Babiej Góry jest dosyć duże, natomiast jeśli poruszamy się po udostępnionych szlakach, ryzyko jest niewielkie. Z kolei zejście ze szlaku powoduje, iż łatwo możemy znaleźć się w terenie zagrożonym.
 
DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.
 
Rozmawiała: Agnieszka Szymaszek

GÓRY nr 211 (grudzień, 2011)
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-07-12
GÓRY
 

Sukces azjatyckiego zespołu na Nandze Parbat!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com