facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2012-04-20
 

Związani liną – czyli rzecz o porozumieniu i zaufaniu - Część I

Skąd taki temat w vademecum? Dotychczasowe zagadnienia dotyczyły treningu mentalnego jednej osoby. Wspinaczka jest sportem indywidualnym, ale tak naprawdę, nie licząc solowania i bulderów, zawsze jest obok ktoś, z kim wiążę się do jednej liny, z kim będę współpracować podczas kwadransa własnego wspinu lub wielu dni w ścianie i w górach.
Dlatego ważne są relacje między ludźmi, którzy współpracują. Nie muszą się kochać i przyjaźnić, ale muszą wiedzieć, że mogą na siebie liczyć w każdym momencie. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że niepowodzenie niektórych wypraw mogło mieć swoje źródła w braku wzajemnego zaufania i braku odpowiedniej komunikacji.

To wpływa na ogólną atmosferę, na emocje każdego z uczestników wyprawy – nawet gdyby był najtwardszym z najtwardszych himalaistów i zarzekał się, że nic go nie obchodzi. Bez wzajemnego wsparcia i otwartości trudno się współpracuje. Zasada ta dotyczy praktycznie każdej grupy ludzi, czy to jest firma, drużyna piłki nożnej, czy dwuosobowy zespół wspinaczkowy. Trzeba więc umieć się porozumiewać i budować wzajemne zaufanie.

Przygotowując ten artykuł, pytałam wielu bliższych i dalszych znajomych wspinaczy, czym jest dla nich zaufanie we wspinaniu. I w zasadzie to oni są autorami tego artykułu, za co bardzo im dziękuję. Najczęściej stwierdzali na początku, że zaufanie jest wtedy, gdy człowiek nie musi się przejmować tym, że się glebnie o ziemię w czasie lotu i to nie z powodu słabych punktów, które mogą wypaść.



Michał Król podczas wspinaczki. Fot. Adam Kokot

Czym jest więc zaufanie?
To jest za trudne pytanie, Olu :).
Temat rzeka… Czasem rzeczywiście trudno stwierdzić, czym ono jest. Ale też chyba trochę intuicyjnie czujemy, komu można ufać, a komu nie:
Zaufanie we wspinaniu… Staram się o tym nie myśleć, ale ono tam jest na pewno! Myślę, że wiem, kiedy ktoś mi ufa. To się czuje w danym momencie. I wiem też, kiedy tracę zaufanie w oczach drugiej osoby.
A czasem nie trzeba się po prostu nad tym zastanawiać:
To coś, co pozwala mi nie myśleć o zaufaniu! To jest więź między ludźmi. Jak ufam, to nie muszę o tym myśleć, mogę napierać!. Prosto i dobitnie.

Zaufanie w socjologii czy psychologii ma różne definicje. Jest to wiara, że nasze oczekiwania zostaną spełnione (nie glebnę o ziemię). Zaliczka na poczet powodzenia (ufam temu zespołowi, wierzę, że razem osiągniemy sukces). Ludzie nieprzypadkowo dobierają się w takie, a nie inne składy, dopasowują się pod względem wymaganych umiejętności i osobowości. Zaufanie to przekonanie, że inni zachowają się w określony sposób, a także oparte na tym przekonaniu własne działanie.
Zaufanie do człowieka, z którym się wspinam… Że nie jest debilem i poradzi sobie w każdej sytuacji, że nie będzie robił rzeczy, które zagrażają życiu itp.
 
Według Stephena Coveya (psychologa biznesu) zaufanie to wiara w zdolności i kompetencje innych ludzi. Pod tym względem ludzie dzielą się na dwa typy. Są tacy, którzy podchodzą do innych z bezgranicznym niemal zaufaniem, ale jeśli druga osoba zrobi coś, co je podkopie, to jego odzyskanie jest już prawie niemożliwe. I są tacy, u których trzeba je stopniowo budować… Krok po kroku, ale raz uzyskane, będzie już nie do złamania.



"To jest więź między ludźmi. Jak ufam, to nie muszę o tym myśleć, mogę napierać!" Fot. Piotr Drożdż

Dla mnie jest to powierzenie mojego życia/zdrowia partnerowi wspinaczkowemu. Dlatego mam zawsze parę stadiów „zaufania”.
1) Jeśli kogoś nie znam i wiem, że ma średnie doświadczenie – wtedy nie ufam za bardzo i wolę iść na wędkę albo na drodze, na której nie odpadnę.
2) Jeśli kogoś znam, ale mu do końca nie ufam – to też wolę nie odpadać.
3) Jeśli wiem, że ktoś jest doświadczony i dobrze go znam – mam bardzo duże zaufanie, nie boję się odpadać i mogę iść z taką osobą na wspinanie górskie, bo wiem, że nie spanikuje, na przykład gdy nie będzie mnie słyszała albo kiedy załamie się pogoda.


Ale zaufanie w ścianie to nie tylko nadzieja lub pewność, że asekurant dobrze wyłapie lot. To też wszystkie okołowspinaczkowe działania i zachowania. W wywiadzie z Bogdanem Krauze można było przeczytać, że jego zdaniem w górach najważniejszy jest partner.
Chodzi również o umiejętności i niektóre cechy psychiczne:
Kiedy wchodzę w nowe towarzystwo wspinaczkowe, lubię wiedzieć, czy mój partner ma doświadczenie, tak zwane jaja, i „zimną” głowę. Jeśli mam zaufanie do takiego człowieka, mogę się wspinać mocniej i jestem skłonny do większego ryzyka.

A także odpowiednie kanony zachowania związane z cechami charakteru:
Zaufanie do człowieka, z którym się wspinam, stawiam na pierwszym miejscu. W trakcie wspinania chcę odczuwać komfort i koncentrować się wyłącznie na samym aspekcie wspinania, bez obaw o to, że mój partner skupia się na czymś innym. Muszę być pewna, że osoba asekurująca posiada ten zmysł, który służy do przewidywania konsekwencji potencjalnego lotu. Partnera wspinaczkowego darzę silnym zaufaniem, powierzając mu swoje zdrowie, co więcej – życie! Być może zabrzmi to „starodawnie”, ale nie ufam ludziom sprawiającym wrażenie zbyt „wyluzowanych”, trzymających przyrząd niedbale, siedzących lub nawet leżących w trakcie asekuracji.

Ale w większości przypadków, w szczególności na dłuższych wyprawach, chodzi o relacje:
Szczęśliwie, dość szybko nauczyłem się, że ważniejsze niż to, gdzie się jedzie, jest to, z kim się jedzie. Wspinanie mimo wszystko jest zajęciem grupowym, a relacje, jakie łączą mnie z partnerem są zawsze częścią drogi, którą pokonuję. Bez dobrego zrozumienia się, podobnego pojmowania wspinania nawet najpiękniejsza droga może być jedynie kolejną cyfrą w notatniku. Kluczowym składnikiem każdej przygody jest właśnie partnerstwo. Takie, w którym ufa się drugiej osobie, i wie, że ta nie będzie się skupiać wyłącznie na swoich potrzebach.
 
Dużą rolę odgrywa oczywiście kwestia ryzyka. Im trudniej, im wyżej, tym człowiek potrzebuje więcej oparcia w drugim człowieku i wiary w to, że mu pomoże i że będzie umiał poruszać się w trudnym terenie. Doświadczenie i wiara w jego umiejętności będą tu podstawą do zaufania:
Zaufanie we wspinaniu to przekonanie i wiara, że „możesz iść”, skupiając się wyłącznie na drodze, a nie na tym, co robi twój partner. Ufasz, że robi to, co właśnie powinien. I nie musi być to twój wieloletni przyjaciel. Aczkolwiek ta kwestia odgrywa tym większą rolę, w im wyższe góry idziesz, im dłuższa i bardziej wymagająca jest droga. Czym innym jest wspin w skałach, a czym innym wielowyciągówka w górach.

Całość artykułu znajdziecie w GÓRACH, nr 3 (214) marzec 2012.

Tekst: Ola Piechnik
Goryonline
 
2018-11-07
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”. Góry, wolność i niepodległość

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-19
HYDEPARK
 

Film „No Trace Tatra” na jesiennych festiwalach

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-16
HYDEPARK
 

Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com