facebook
 
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

Wycieczka biegowa w Tatrach Słowackich

Piękna, ale i wymagająca wycieczka biegowa w Tatrach Wysokich na Słowacji, której trasa prowadzi dolinami Białej Wody oraz Jaworową i przekracza cztery wysokie przełęcze.

 

Podejście z Polskiego Grzebienia na Małą Wysoką, w tle Gerlach; fot. Jacek Frąckowiak

 

Choć trasa naszej wycieczki leży bardzo blisko granicy, jest mało popularna. Na jej pokonanie mamy krótki okres lata i jesieni, bowiem szlaki turystyczne w po słowackiej stronie Tatr są zamknięte w od 1 listopada do 15 czerwca. W czerwcu i na początku lipca w wyższych partiach gór zalega jeszcze sporo śniegu, a w październiku pogoda bywa już niepewna i może zacząć padać. Najlepszym okresem jest sierpień, wrzesień i początek października.

 

Trasa jest bardzo wymagająca nie tylko pod względem dystansu i przewyższeń – 33 kilometry z przewyższeniem +2555/–2520 metrów – ale i trudności technicznych, ponieważ prowadzi przez cztery przełęcze leżące powyżej 2200 metrów. Do pokonania mamy między innymi strome wejście z łańcuchami i klamrami na Rohatkę (2288 m), wejście i zejście po klamrach z Czerwonej Ławki (2352 m) oraz wejście stromym żlebem po osypujących się piargach na Lodową Przełęcz (2376 m) – najwyżej położoną przełęcz w Tatrach. Jeśli starczy nam czasu i sił, warto też wejść na Małą Wysoką (2429 m), z której roztacza się jedna z piękniejszych panoram – widać grupę Łomnicy i Kieżmarskiego, Lodowy i Jaworowy Szczyt, Tatry Bielskie, Sławkowski Szczyt i Tatry Polskie. Trasa wiedzie także przez cztery doliny: całą Dolinę Białej Wody, górną część Doliny Staroleśnej, górne piętro Doliny Pięciu Stawów Spiskich i z powrotem przez Dolinę Jaworową.   

 

Wycieczkę zaczynamy na Łysej Polanie, po słowackiej stronie Białki, w Dolinie Białej Wody, a kończymy w Jaworzynie Tatrzańskiej, skąd możemy przebiec cztery kilometry po asfalcie, aby zamknąć pętlę na Łysej Polanie. Samochód zostawiamy po słowackiej stronie na dużym parkingu (w sezonie płatny 20 zł za dobę).

 

1 ODCINEK

Doliną Białej Wody na Małą Wysoką – 14 km, przewyższenie +1538/–79 m.

Z parkingu biegniemy około 50 metrów do wylotu doliny (970 m), gdzie rozpoczyna się niebieski szlak wiodący między innymi do Zbójnickiej Chaty, Starego Smokowca i na Polski Grzebień. Naszym celem jest ten ostatni, czyli przełęcz o wysokości 2200 metrów. Na tym odcinku do pokonania mamy 14 kilometrów i ponad 1500 metrów przewyższenia. Przez pierwsze 9 kilometrów trasa jest prawie płaska, z kilkoma mniejszymi podbiegami i zbiegami (około 350 metrów przewyższenia). Cały czas biegniemy wzdłuż potoku, po drodze mijając strumyki, nie musimy więc zabierać dużych zapasów wody, wystarczą dwa bidony, które będziemy w miarę potrzeby napełniać.

 

Na początku prowadzi nas szeroka, szutrowa droga, bez żadnych spektakularnych widoków, po 3 kilometrach dochodząca do dużej polany z piękną panoramą na Tatry Wysokie (1119 m). Po lewej stronie mijamy stróżówkę TANAP-u i biegniemy dalej szerokim szutrem, który 2 kilometry dalej zamienia się w węższą, ale nadal wygodną leśną drogę. Pojawiają się pierwsze kamienie, nierówności i nieznaczne podbiegi. Odsłaniają się też widoki na kolejne szczyty, z piękną ścianą Młynarza po prawej stronie. W środku lata, gdy nie ma wiatru, bywa tu bardzo gorąco. Na 9 kilometrze wybiegamy na małą polankę z potokiem, zwaną Polaną pod Wysoką (1310 m). Od tego miejsca ścieżka wyraźnie zamienia się w wąski, górski szlak.

 

Po prawej stronie mijamy tabor, legalne miejsce do biwakowania, z podestami na namioty i zadaszonym miejscem na ognisko. Tutaj (albo na Polanie pod Wysoką) możemy zrobić pierwszy odpoczynek. Za taborem ścieżka jeszcze przez moment wznosi się łagodnie, by w końcu zacząć stromo piąć się zakosami. Po wyjściu ponad granicę lasu ukazują się wielkie ściany Tatr Wysokich. Na wprost widać piętra Doliny Kaczej, nad nimi po lewej góruje Ganek. Biegniemy lub maszerujemy otoczeni ze wszystkich stron górskimi szczytami, co chwilę przekraczając strumyki. Pokonując kolejne piętra, docieramy do Doliny Kaczej (1576 m), którą mijamy po prawej stronie.

 

Wspinamy się dalej dość wygodnymi skalnymi stopniami. Naszym oczom ukazuje się wodospad spadający ze znajdującego się za progiem Litworowego Stawu (1860 m). Jesteśmy w górnym piętrze Doliny Białej Wody, w Dolinie Litworowej. Nad stawem warto przystanąć na dłuższą chwilę, by podziwiać główną Grań Tatr. 

 

Powyżej stawu czeka nas krótkie, ale strome podejście na kolejny próg doliny. Za nim lekko w dole kryje się Zmarzły Staw (2047 m), który nawet w lecie bywa częściowo pokryty lodem. W tym miejscu możemy jeszcze nabrać wodę – dalsza części trasy, aż do Zbójnickiej Chaty, będzie już tej możliwości pozbawiona. Nad stawem góruje Mała Wysoka – jeden z celów naszej wycieczki. Po lewej stronie widzimy Rohatkę, a po prawej Polski Grzebień. Pod przełęczą jest rozwidlenie szlaków – niebieski prowadzi w lewo na Rohatkę, a zielony w prawo i stromo do góry na Polski Grzebień, gdzie się kierujemy. Zniszczony szlak prowadzi żlebem po osypujących się piargach, widać stare zabezpieczenia. Wyżej jest już odnowiona ścieżka, zabezpieczona drewnianymi palami. Podchodzimy nią na przełęcz, gdzie czekają nowe widoki – po prawej stronie Gerlach, po lewej Mała Wysoka. Wbiegnięcie na Polski Grzebień bez przystanków zajmuje wytrenowanemu biegaczowi około 2 godzin i 15–20 minut.

 

Przed nami wejście na Małą Wysoką. Oznaczenie pokazuje czas przejścia 45 minut, ale jeśli się postaramy, zajmie to około kwadrans. Ścieżka jest miejscami stroma, zmusza do częstego używania rąk, ale nie ma ekspozycji – jest na tyle łatwo, że szczyt ten zdobył mój pies Forest, owczarek niemiecki. Na górze znajdują się trzy tablice z panoramami, można więc łatwo zidentyfikować okalające nas szczyty. 

 

 

mapa-turystyczna.pl / OpenStreetMap

 

2 ODCINEK

Z Małej Wysokiej przez Rohatkę na Czerwoną Ławkę – 6,6 km, przewyższenie: +692/–770 m, czas: 1 godzina i 45 minut.

Powrót ze szczytu Małej Wysokiej na Polski Grzebień wprawnej osobie zajmie około 5 minut. Z przełęczy zbiegamy dalej do rozstaju szlaków. Jest to bardzo ciekawy, wysokogórski odcinek trasy, na którym w połowie października odbywają się zawody –  Memoriał Józefa Psotki – o nietypowej formule, ponieważ czas mierzony jest tylko na podejściach: na Polski Grzebień, Rohatkę i Czerwoną Ławkę.

 

Z rozstaju szlaków pod Polskim Grzebieniem kierujemy się za niebieskimi znakami na kolejną przełęcz – Rohatkę (2290 m), co zajmie około 20 minut. Najpierw biegniemy po głazach (w lipcu często jeszcze pokrytych śnieżnymi płatami), a następnie pniemy się po osypujących się piargach, by pod samą Rohatką wspinać się już za pomocą łańcuchów i klamer. Mogą tu spadać z góry kamienie, często więc widuję na tym fragmencie turystów w kaskach. W czerwcu i lipcu ostatnie odcinki podejścia pokonujemy po śniegu. Z Rohatki sprowadza równie strome zejście do skalistej Doliny Staroleśniej. Dalej zbiegamy już łagodnie do schroniska – Zbójnickiej Chaty (1960 m). To jedyne miejsce na trasie, gdzie możemy zjeść obiad. Na tym odcinku jest też znacznie więcej turystów, zazwyczaj podchodzących od słowackiej strony. Nie powinna dziwić obecność kozic, które są bardzo oswojone i podchodzą do samego szlaku.

 

Ze Zbójnickiej Chaty żółty szlak wiedzie dość wygodnym, kamiennym chodnikiem, omijając po lewej stronie Zbójnickie Stawy, i wspina się pod górę – im bliżej przełęczy, tym bardziej stromo. Podejście na samą przełęcz prowadzi trawersem i jest dość łatwe technicznie. Na górze odsłania się widok na Łomnicę, Lodowy Szczyt i pozostałe szczyty okalające Dolinę Pięciu Stawów Spiskich.

 

Zejście z Małej Wysokiej; fot. Jacek Frąckowiak

 

3 ODCINEK

Z Czerwonej Ławki przez Lodową Przełęcz do Jaworzyny Tatrzańskiej – 12,5 km, przewyższenie: +315/–1665 m.

Z przełęczy czeka nas strome zejście, ubezpieczone klamrami i łańcuchami, a dalej zbieg szlakiem trawersującym zbocze zakosami. Docieramy do kolejnego rozstaju szlaków. Na prawo w dół wiedzie ścieżka do Chaty Téryego, a nasza trasa prowadzi znowu w górę, zielonym szlakiem na Lodową Przełęcz. To ostatnie podejście i ostatni punkt widokowy. Wspinamy się stromo żlebem po osypujących się piargach, w górnej części podejścia pomagają nam w tym łańcuchy. Szlak jest zabezpieczony drewnianymi podporami, które są dość zniszczone. Tutaj również trzeba uważać na zlatujące kamienie. W czerwcu i lipcu w żlebie możemy natrafić na połacie śniegu. Widoki z najwyższej przełęczy Tatr (2376 m) zapierają w dech w piersiach.

 

Z Lodowej Przełęczy zbiegamy początkowo zakosami, trawersującymi strome zbocze po piargach i skałach, by po około 15 minutach trafić na skaliste wypłaszczenie, a następnie stromy odcinek w dół po dużych skalnych stopniach. Tutaj często można liczyć na towarzystwo kozic. Jesteśmy w Dolinie Jaworowej, która, podobnie jak Dolina Białej Wody, jest bardzo rzadko uczęszczana przez turystów. Po lewej stronie mijamy Żabi Staw Jaworowy (1886 m), za którym szlak łagodnieje – ze skalnego terenu wbiegamy na wydeptaną, ziemną ścieżkę. Na wypłaszczeniu przekraczamy strumień, w którym można uzupełnić wodę, i do końca doliny biegniemy już wzdłuż Jaworowego Potoku. Zostawiamy za sobą kolejne piętra górskiej roślinności. Im bliżej wylotu doliny, tym bardziej widać działalność człowieka. Szeroka leśna droga miejscami rozjeżdżona jest przez zwożące drewno traktory, a teren robi się coraz mniej ciekawy. Wprawdzie do pokonania w tym otoczeniu mamy jeszcze parę kilometrów, lecz nagrodą jest to, że możemy wreszcie luźno wyciągnąć nogi, bo teren nie kryje już żadnych przeszkód. Na ostatnim odcinku mijamy po prawej stronie służbówkę TANAP-u, skąd szeroką, szutrową drogą docieramy do Tatrzańskiej Jaworzyny. Tu łapiemy stopa, który zawiezie nas do Łysej Polany lub – jeśli mamy jeszcze siłę – truchtamy 4 kilometry asfaltem do parkingu.

 

POTRZEBNY SPRZĘT

Buty trailowe z dobrą przyczepnością do skały.

Plecak lub kamizelka biegowa.

Kije trekkingowe – przydadzą się na pierwszym długim podejściu pod Polski Grzebień.

Bidony – wystarczą dwa, ponieważ wodę można nabierać ze strumieni.

Wiatrówka – nawet gdy jest bardzo ciepło i słonecznie, na przełęczach i szczytach może mocno wiać.

Ubranie – w zależności od warunków. W czerwcu i jesienią warto wziąć coś cieplejszego.

Żele, batony – według upodobań, pamiętając, że to długa wycieczka.

Gotówka – najlepiej w euro, może się przydać w Zbójnickiej Chacie.

Czołówka – trasa jest długa i wymagająca, więc istnieje ryzyko kończenia jej po zmierzchu.

Folia NRC, bandaż, opatrunek.

Telefon komórkowy – naładowany i z włączonym roamingiem.             

 

Tekst: Olga Łyjak

Zdjęcia: Jacek Frąckowiak

Artykuł publikowany w GÓRACH 257 (2017)



Więcej nowości i ciekawych artykułów znajdziesz na naszym nowym serwisie: www.magazyngory.pl
 
Kinga
 
2024-07-24
BIEGI GÓRSKIE
 

Nowy rekord na Spaghetti Tour

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
2024-06-21
BIEGI GÓRSKIE
 

11. Ultramaraton Babia Góra przeszedł do historii!

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
 
Kinga
 
 
Kinga
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2024 Goryonline.com