facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2005-12-05
 

Steph Davis powtarza klasycznie SALATHÉ WALL

Dwa lata po klasycznym przejściu Freeridera STEPH DAVIS pokusiła się o powtórzenie Salathé Wall.


Dwa lata po klasycznym przejściu Freeridera STEPH DAVIS pokusiła się o powtórzenie Salathé Wall. Po wykonaniu tego planu stała się pierwszą kobietą, mającą na koncie klasyczne przejście dwóch linii na El Capie (choć należy pamiętać, że Freerider jest niejako wariantem do Salathé Wall).

Trochę historii

Do przejścia Steph z pewnością wrócimy w niedalekiej przyszłości i wówczas szczegółowo opiszemy historię klasycznego podboju tej drogi. Notabene historię mało u nas znaną (zresztą nie tylko u nas), a pełną zagadek, niedomówień i „skandali”. Teraz przedstawimy tylko jej zarys.
Pierwszego przejścia klasycznego drogi dokonali w 1988 roku Todd Skinner i Paul Piana. Po kilku miesiącach przygotowań wspinaczom z Wyoming udało się poprowadzić Salathé, zmieniając się prowadzeniem na kolejnych wyciągach. Z powodu stylu (długi czas patentowania, prowadzenie niektórych wyciągów w stylu pink-point) przejście było wielokrotnie krytykowane przez przedstawicieli konserwatywnego środowiska amerykańskiego. Co ciekawe, wówczas nikt nie deprecjonował faktu, który za kilka lat miał stać się koronnym argumentem przeciwko przejściu Skinnera i Piany – naprzemiennego prowadzenia kolejnych wyciągów przez członków zespołu. Sytuacja zmieniła się w 1995 roku, kiedy Alex Huber poprowadził samodzielnie całe Salathé. Niemiec powiedział wprost, że skoro poprzednicy poprowadzili tylko połowę drogi, to tak naprawdę całość Salathé nie była klasyczna. W dodatku Huber połączył dwa pierwsze wyciągi Headwalla, eliminując  dodatkowe stanowisko zrobione przez Skinnera i Pianę oraz poprowadził wszystkie wyciągi w czystym stylu RP (bez wcześniejszego zakładania punktów). Poprawa stylu przejścia była oczywista. Jednak wielu komentatorów, w tym sam Alex, zapominało, a raczej nie chciało pamiętać, o dość istotnym fakcie – Huber nie powtórzył tej samej linii, która otrzymała klasyczne przejście w 1988 roku. Pominął bowiem kluczowy 19 wyciąg wyceniony w 1988 roku na 5.13b (za pomocą wytrawersowania do linii Bermuda Dunes) oraz wyciąg 24 – Teflon Corner. W ten sposób przeszedł nieco inną linię, którą Skinner i Piana ochrzcili jako Salathé Light.  Warto pamiętać, że prawie wszystkie kolejne powtórzenia Salathé zostały dokonane wariantami Hubera, omijającymi wyciąg 19 (jedynym wyjątkiem było przejście Jima Hersona w 2003 roku)! 
Rok po Alexie z Salathé zmierzył jego brat, Thomas. Starszy Huber postawił sobie za cel pokonanie kontrowersyjnego wyciągu dziewiętnastego oraz przejście drogi w ciągu dnia. Pierwsza część planu została wykonana. Niestety, pokonanie oryginalnego wariantu drogi kosztowało Hubera tak wiele wysiłku, że nie tylko nie zdołał on pokonać drogi w ciągu doby, ale nie udało mu się przejść jej czysto klasycznie. Drugi wyciąg Headwalla Huber zrobił w stylu RK (nie wyciągnął linii z przelotów po locie i ponownie wystartował z no hand resta). Co ciekawe, pomimo ewidentnej „niedoskonałości” stylu przejścia Niemca, w znakomitej większości wykazów zalicza się do klasycznych (podczas gdy część tych zestawień neguje przejście Skinnera i Piany!). Czyżby przyczyn takiego stanu rzeczy należałoby szukać w fakcie, że Huberowie stali się w latach dziewięćdziesiątych modnymi gwiazdami, których potrzebowały kolorowe magazyny wspinaczkowe, a duet z Wyoming zszedł już z piedestału?
W 1997 roku Yuji Hirayama dokonał pierwszego klasycznego przejścia Salathé od dołu (bez patentowania drogi). Cel, jaki postawił sobie Japończyk, był zgoła kosmiczny. Otóż planował on przejść całą drogę on-sightem. Ostatecznie nie udało mu się zaonsajcić dwóch wyciągów (doprowadzającego do The Block oraz drugiego wyciągu Headwalla za 5.13b), ale i tak poprawa stylu w stosunku do oblężniczych metod stosowanych przez poprzedników była ogromna. Yuji korzystał z 70-metrowej liny i pokonał drogę w 24 wyciągach (zamiast 34).
Dwa lata później Amerykanie doczekali się pierwszego klasycznego przejścia przez rodaka. W ciągu trzech dni Salathé pokonał Tommy Caldwell, zaliczając podczas przejścia tylko jeden lot (na Teflon Corner).
Caldwell powrócił na drogę w maju 2002 roku, aby dokonać pierwszego przejścia w ciągu jednego dnia. Wspinając się z żoną, Beth Rodden, Amerykanin pokonał wszystkie wyciągi drogi bez odpadnięcia w czasie 19 godzin. Cztery miesiące później na drogę powrócił Yuji Hirayama i poprawił rekord Caldwella o 6 godzin. Yuji zrealizował również pomysł pokonania drogi „od półki do półki” – bez wiszących stanowisk. Aby tego dokonać połączył trzy wyciągi od półki Sous le Toit do stanowiska ponad Salathe Roof (oryginalnie trzy wyciągi: 5.11b, 5.12b, 5.12a) oraz dwa wyciągi Headwalla (pięćdziesięciometrowe 5.13a i dwudziestometrowe 5.13b!).
Kolejnych powtórzeń drogi dokonali: Jim Herson w 1993 roku oraz Justen Sjong i Adam Stack w 2004 roku.

Powtórzenie Steph

Po jednodniowym przejściu Freeridera w 2003 roku Steph zainteresowała się słynnym Headwallem na Salathé. Upalne lato minęło Steph na samotnej pracy nad drogą. W porannych ciemnościach nocy Amerykanka wchodziła na szczyt El Capa, po czym zjeżdżała i z autoasekuracją  patentowała kluczowe wyciągi. We wrześniu zabrała się za logistyczne opracowywanie przejścia. Aby uniknąć holowania zbyt dużych ciężarów, Steph zostawiała składy picia i jedzenia na półkach stanowiskowych. Było to o tyle istotne, że Davis jak zwykle nie miała stałego partnera wspinaczkowego i brała pod uwagę namówienie na wspinaczkę zupełnie obcą osobę. Tak też się stało – partnerką Amerykanki podczas klasycznego przejścia Salathé została spotkana na szczycie El Capa Cybele Blood, która właśnie zaliczyła pierwszą drogę na ścianie (!).
Steph szacowała, że przejście zajmie jej pięć dni: trzy wspinaczkowe i dwa odpoczynkowe. Niestety, ambitne plany wzięły w łeb już w drugim dniu, podczas którego tempo wspinaczki spowolnił zespół, pokonujący ścianę hakowo oraz deszcz ze śniegiem i silny wiatr. Pod koniec dnia Steph odpadła na ostatnim ruchu Salathé Roof, niwecząc tym samym szanse na realizację dokładnego rozkładu czasowego (pokonanie tego wyciągu było o tyle ważne, że pozwalało na zaatakowanie dzień później Headwalla w porannym cieniu). Następnego dnia Davis musiała powtórzyć prowadzenie pechowego wyciągu, po czym poległa podczas próby na pierwszym wyciągu Headwalla. Jak się okazało, właśnie ten pięćdziesięciometrowy wyciąg wyceniany na 5.13 miał się stać największą przeszkodą na drodze do pierwszego klasycznego przejścia kobiecego Salathé Wall. Oczywiście Steph zapatentowała ten odcinek podczas samotnych prób, ale okazało się, że różnica między przejściem na wędkę a prowadzeniem była znacznie większa, niż się spodziewała. Mimo używania liny o średnicy 8,8 mm, Amerykanka nie była w stanie wpinać się do przelotów pod koniec wyciągu, co zmuszało ją do trzymania liny w zębach. Kolejna próba prowadzenia morderczego wyciągu po dniu restu zakończyła się lotem z ostatniego ruchu, już po wpięciu się do stanowiska. Sytuacja powtórzyła się dzień później. Kończące się zapasy jedzenia zmusiły Cybele do wymałpowania na szczyt El Capa i powrotu w ścianę z nowymi zapasami. W ciągu następnych dwóch dni rankiem pojawiały się zespoły, robiące drogę hakowo, uniemożliwiając Steph próby zacienionym Headwallu (do godziny 11 rano). Na przeczekiwaniu minęły więc ósmy i dziesiąty dzień w ścianie. Dziesiątego dnia padł wreszcie pechowy 50-metrowy wyciąg. Niestety, kiedy Steph była gotowa do rozpoczęcia drugiego kluczowego wyciągu, wybiła godzina 11 i ścianę rozświetliło słońce. To zmusiło zespół do oczekiwania na kolejny ranek. Wówczas, jedenastego dnia, wspinaczki Steph Davis stanęła na szczycie El Capa, stając się pierwszą klasyczną pogromczynią Salathé Wall.

 

Bartek Pasiowiec
 
2018-09-18
GÓRY
 

Manaslu: Polki już w obozie 2!

Komentarze
0
 
Wojtek Szatkowski
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-05
GÓRY
 

Kobieca wyprawa „Manaslu 2018 Awilux Discover”

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com