facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2012-01-13
 

Sprzęt na Freneya

Sezon letni 2011 w Alpach Francuskich zapisze się w historii polskiej wspinaczki jako jeden z najlepszych na przestrzeni ostatnich lat. Poza przejściem Voie Petit na Grand Capucin powtórzenia doczekały się trzy tutejsze klasyki: słynna Grań Peuterey Intégrale, Filar Freneya oraz Filar Gervasuttiego.
Postanowiliśmy w grudniowych GÓRACH (nr 211) przybliżyć historię związaną z każdą z tych historycznych linii i – dzięki relacjom autorów wymienionych przejść oraz fenomenalnym schematom – dostarczyć dokładnych informacji praktycznych.

Poniżej przedstawiamy listę zalecanego sprzętu na Filar Freneya przez Aleka Barszczewskiego. Bujdałkę z tego przejścia znajdziecie w grudniowych GÓRACH (nr 211).


Sprzęt do skały:

każdy miał zestaw osobisty,
7–8 Camów do żółtego (numer 2 – red.) włącznie,
pomniejszony zestaw kości (cztery większe, cztery mniejsze),
około dwunastu ekspresów, każdy na złożonej na trzy dynemie 60 cm – tak zwanych ekspresów górskich,
dwie taśmy 120 cm,
jedna taśma 4 m – tak zwana Webolette,
sześć wolnych karabinków,
lina połówkowa (dwie żyły) 60 m (8,5 mm),
lekkie kaski (Meteory Petzla),
każdy miał miękkie buty do wspinu.

Sprzęt do mikstu:

dwie śrubki lodowe (jedna krótka, jedna średnia),
po jednym czekanie na głowę (jeden Nomic i jedna samoróbka z młotkiem),
każdy miał raki, jedne aluminiowe (Camp XLC Nanotech – są SUPER), drugie normalne,
jedna para butów Scarpa Phantom Ultra, druga jakaś stara :).

Sprzęt w plecaku:

4 m kevlara,
2–3 haki na wszelki wypadek,
jeden NRC-worek (powinny być dwa),
po czołówce i jedna mała zapasowa,
mała butla gazu i palnik (bez naczynia),
okulary przeciwsłoneczne (nie przydały się).

Ubrania:

na sobie:
czapka :),
bielizna termiczna z merynosów Devold Multi (góra + dół),
spodnie Vaude Alpinian II (super!),
sofshell Marmot Uptrack (mega!),
średniej grubości rękawiczki (North Face, skórzane);

w plecaku:
sweter puchowy North Face Thunder (super),
Gore-tex Paclite na górę i dół (Marmot Nano Jacket + spodnie Arc’teryxa),
kominiarka,
grube rękawiczki North Face,
dwie pary zapasowych skarpetek.

Jedzenie:
Makaron, kiełbasa, croissanty z czekoladą, Mutant Mass, musli, dżem, orzechy, rodzynki, suszone banany, sos pomidorowy, dużo– około dziesięciu – batoników PowerBar, kilka białkowych i kilka innych (polecamy o smaku mango i bananowym, najtaniej do kupienia w aptece w Chamonix).
W ścianę wzięliśmy po 1,5 litra wody (izotonika) na głowę – wyszło na styk, gdyby koleś w Vallocie nie pożyczył nam jetboila, to byłoby niefajnie.

Podsumowanie:
Mi brakowało tylko kubka, który mieliśmy wziąć (zamiast menażki) i drugiej NRC (tego raczej brakowało Biszonowi). Właściwie to dokładnie taki sam zestaw mieliśmy z Adamem na Gervasuttim (z wyjątkiem jedzenia – wtedy wzięliśmy same PowerBary). Wody mieliśmy też dokładnie tyle samo, ale tam wyszło nam jej za mało, dlatego, że robiliśmy drogę non-stop do piątej nad ranem. Jeżeli chodzi o ubrania, to ja używałem opisanego zestawu na każdej drodze w tym roku (Freney, Gervasutti, Grań Kuffnera, Całun) i sprawdzał się IDEALNIE :).
Aha, no i brakowało kocyków w Vallocie – prawie w ogóle tam nie spaliśmy :).

Alek Barszczewski
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2018-05-22
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-21
HYDEPARK
 

Wielicki. Jeden dzień z życia

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-04-10
HYDEPARK
 

Górskie wyprawy fotograficzne

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-04-03
HYDEPARK
 

Zwyciężyć znaczy przeżyć. Ćwierć wieku później

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-03-14
HYDEPARK
 

Denis Urubko – „Skazany na góry”

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com