facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-07-13
 

Śpiwory Yeti na wyprawie "Lody Bajkału 2011"

Termometr pokazuje - 28 stopni, wieje wiatr i nie mam ochoty wychodzić z cieplutkiego śpiwora, by sprawdzić, co dzieje się na dworze. Okoliczne torosy dodatkowo poruszają wyobraźnię… W końcu cisza. Ciepło śpiwora usypia (...).
Anna Grebieniow i Xenia Starzyńska w lutym 2011 uczestniczyły w kobiecej pieszej wyprawie przez zamarznięte jezioro Bajkał, zwane Morzem Syberii. Używały sprzętu marki Yeti.

Z pamiętnika Ani:
„Nigdy nie wolno żartować z Bajkału” – słowa Witali, bajkalskiego rybaka przypomniały mi się, gdy wybudził mnie ze snu wielki łomot. Łuuup i zaraz seria kolejnych trzasków, tak głośnych, że odnoszę wrażenie, że czeluść roztwiera się pod naszym namiotem. Czyżby akurat powstawała wielka szczelina? Akurat tu? Co jest grane... łuuuuuup...!

Patrzę na zegarek, dochodzi 3:00 - to rokuje marne szanse na wyspanie się tej nocy. Łomot staje się nie do wytrzymania. Zupełnie jakby tuż pod nami rozpętała się podwodna wojna z moździerzami i granatami w roli głównej. I z każdym wielkim „buuum” wydaje się, że cała wojna toczy się o nasz malutki, przyśrubowany do lodu namiot. Termometr pokazuje - 28 stopni, wieje wiatr i nie mam ochoty wychodzić z cieplutkiego śpiwora, by sprawdzić, co dzieje się na dworze. Okoliczne torosy dodatkowo poruszają wyobraźnię… W końcu cisza. Ciepło śpiwora usypia (...).”



Wróciłyśmy szczęśliwie.

Wyruszyłyśmy na Syberię z zamiarem zapoznania się z Bajkałem, rozeznania warunków na ewentualny przyszły rajd żaglowozowy, przebycia syberyjskiego morza w poprzek i poznania smaku lodowej wędrówki. Pojechałyśmy bez ścisłego planu, jednakże z ogólnym zarysem trasy, która wiodła z Listwianki, poprzez okolice Bolszych Kotów, Bolszoje Gołoustnoje aż pod Posolskoje, na drugi brzeg i z powrotem. Około 10 dni spędziłyśmy na lodzie. Spodziewałyśmy się temperatur nawet do -42 stopni. Faktycznie było trochę cieplej, najzimniejszego dnia temperatura spadła do około -32, co z lekkim wiatrem odczuwało się jako -37. Szczęśliwie byłyśmy wyposażone w dobry sprzęt - odzież, namiot i śpiwory. Te ostatnie były dla nas zaskoczeniem - spać na lodzie w samej bieliźnie? Okazało się, że to możliwe! Śpiwory firmy Yeti pozwalały na taki komfort i doceniałyśmy to bardzo po każdym dniu lodowej wędrówki. W śpiworze było również dostatecznie dużo miejsca na butle z gazem, wkładki z butów, wszystkie możliwe baterie i drobiazgi wymagające ciepła. Ich bardzo ważną cechą był też wierzchni materiał, który doskonale chronił przed zawilgotnieniem puchu. Nocą bowiem nasze oddechy skraplały się i oszraniały wszystko, co było w środku, przez co rano większość rzeczy była mokra. Ze śpiworów wystarczyło natomiast tylko strzepać szron i materiał pozostawał suchy. Za dnia czasem ogrzewałyśmy w nich gaz, by stopić skruszony czekanem lód w celu ugotowania herbaty na drogę...

Dokończenie artykułu na stronie www.Ceneria.pl.

Żródło: Yeti

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Monika Młodecka
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-06-20
BIZNES
 

Salewa zdobywa dwie nagrody Gold Award 2018

Komentarze
0
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com