Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-12-03
 

Slackline Festiwale

... czyli gdzie warto się wybrać i dlaczego - poleca Jan Gałek.
W 1979 roku na legendarnym Camp 4 w Dolinie Yosemite Heinz Zak po raz pierwszy zapoznał się ze slackline. Po swoim powrocie zapoczątkował balansowanie na jednocalowej taśmie w Europie. Taka jest przynajmniej oficjalna, ogólnie przyjęta wersja (historia slackline jest dosyć zawiła, ale przynajmniej tę wersję znam bezpośrednio od Heinza). W 2006 roku Heinz zorganizował pierwszy w historii festiwal slackline’owy w małej tyrolskiej wiosce – Scharnitz. Na tej pierwszej imprezie określonej jako „Slackline’owy Woodstock” pojawiło się około 250 osób z całego świata. Gościem specjalnym była ciekawa postać – „Chongo” – bezdomny slackliner, wspinacz i fizyk z USA, który był stałym gościem Doliny Yosemite (Chongo był osobą, która wprowadziła w tajniki slackline samego Deana Pottera).

Po dwóch latach mojej slackline-kariery zostałem zaproszony na drugą edycję festiwalu organizowanego przez Zaka. Pozostałych dwóch gości specjalnych (Damian Cooksey, Jon Ritson) poznałem wcześniej na innym festiwalu – „Polish Slackline Open 2007” w Warszawie.
Podczas tego spotkania można było spróbować wszelkich odmian slackline. Rozpiętych zostało parę taśm na trickline’y, longline’y do 100 m długości (co było w tym czasie rekordem długości slackline) oraz dwa highline’y o długościach 20 oraz 28 metrów. Dla wszystkich uczestników przygotowano także atrakcję w postaci warsztatów na temat highlines  prowadzonych przez Damiana, Jona, Heinza oraz mnie.

Patrząc z perspektywy czasu na to, jak wyglądał festiwal, mogę stwierdzić, że był to początek nowej ery festiwalów slackline. Zazwyczaj na następnych imprezach pobijano kolejne rekordy w longline, highline i podnoszono poziom wykonywanych ewolucji na trickline. Festiwale slackline to doskonała okazja, by spotkać znajomych, poznać nowe twarze, porozmawiać i pochodzić po taśmie z „prosami”, wymienić się doświadczeniami oraz dostać dodatkowy zastrzyk motywacji. Tego rodzaju slackline-zloty to także świetna okazja dla średnio zaawansowanych – by podszlifować swoje umiejętności, a dla początkujących – aby stawić swoje pierwsze kroki na taśmie.

Festiwal w Scharnitz zakończył swój żywot na drugiej edycji. Heinz miał zbyt wiele problemów z organizacją i sponsorami. Pałeczkę przejęli inni…


Fot. Wojciech Kozakiewicz / vacaspurpuras.com

POLSKIE FESTIWALE SLACKLINE

W Polsce pierwszym festiwalem slackline była impreza w Sokolikach „Slackline Masters”, która odbyła się 20 maja 2006 roku. W zawodach trickline wystartowały tylko 4 osoby (była to więc bardzo kameralna impreza). Poza tym dla zainteresowanych został przygotowany krótki (6 metrów) highline pomiędzy Dużym i Małym Sokolikiem. Organizatorem „Slackline Masters” był Jan Mieczkowski. Podczas tego spotkania udało mi się przejść mój pierwszy highline w życiu, co zainspirowało mnie, by próbować więcej dłuższych, wyższych i bardziej eksponowanych linii. Jak widać, jest to dla mnie ciągle ciekawe i ciągle udaje mi się znaleźć nowe wyzwania (tego lata mija równo pół dekady, odkąd zajmuję się slacklinem).

W organizację kolejnego spotkania pod nazwą „Polish Slackline Open 2007” byłem już bezpośrednio zaangażowany. Pomysłodawcą tej imprezy był mój przyjaciel Tomek Grzywiński. Odbyła się ona w centrum handlowym „Blue City” w Warszawie 3-4 marca 2007 roku. Na festiwalu pojawiło się dwóch gości specjalnych – Damian Cooksey z USA oraz Jon Ritson ze Szkocji. Poza nimi obecna była ekipa z Niemiec, Czech oraz silna reprezentacja z Zakopanego pod nazwą „Krowie Oko”. Odbyły się zawody w dwóch różnych konkurencjach – trickline oraz highline, po których zakończeniu Damian Cooksey na Polach Mokotowskich przeszedł longline o długości 124 metrów, podnosząc poprzeczkę o kolejne 24 metry. Dla mnie festiwal był świetną okazją, aby spotkać ludzi z różnych miejsc i nawiązać nowe kontakty (co później bardzo pomogło mi w realizacji planów i marzeń). Udało mi się także podpatrzeć od najlepszych różne patenty na montaż highline, longline oraz slackline (to kolejny powód, żeby wybrać się na festiwal slackline).

W przeciągu kolejnych dwóch lat nie odbyła się żadna większa impreza slackline. Nie oznacza to, że środowisko było w tym czasie zupełnie nieaktywne – można było się bowiem spotkać na mniejszych, nieoficjalnych zlotach (np. w Warszawie na imprezie „Slack Attack”, 12-13 maja 2007 roku).

Kolejną imprezą slackline na polskiej scenie był „Urban Highline Festival”, który odbył się 7-9 sierpnia 2009 roku w Lublinie. Podczas festiwalu można było spróbować swoich sił na 30-metrowej długości tree-highline oraz podjąć próbę wyrównania rekordu świata na 60-metrowej długości highline, pomiędzy dwoma wieżowcami. Imprezę przygotowywali: Rafał Sadownik, Damian Czermak oraz ja. Pojawiło się na niej niewielu uczestników, a tylko trójka zmierzyła się z 60-metrowym highlinem: Damian Czermak, Faith Dickey oraz ja.

Kolejna edycja festiwalu „Urban Highline Festival” ponownie odbyła się w Lublinie, tym razem 19–22 sierpnia 2010 roku. Organizatorami byli: Rafał Sadownik, Faith Dickey, Jordan Tybon oraz ja. Zmieniona została idea, miejsce i formuła zawodów. Przy większym wsparciu ze strony miasta Lublin udało nam się zaprosić 4 gości specjalnych: Jerry’ego Miszewskiego (USA), Bernharda Witza (CH) oraz dwóch Czechów: Jakuba Hanusa oraz Petra Voŕíśeka. Zamiast jednego długiego highline zostały przygotowane 3 taśmy o długościach 21, 28 i 35 metrów (wszystkie pomiędzy budynkami starego miasta). Odbyły się zawody trickline o nowej ciekawej formule oraz zawody longline. Pomimo pewnych niedociągnięć uważam, że festiwal był naprawdę udany i w przyszłym roku powinno być jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że będziemy dysponowali wystarczającą ilością funduszy, aby zorganizować imprezę na najwyższym poziomie. Po więcej szczegółów zapraszam na oficjalną stronę festiwalu: http://www.urbanhighline.pl/ oraz na mojego bloga na stronie GÓR, gdzie już wkrótce pojawi się pełna relacja z tegorocznej edycji.

FESTIWALE SLACKLINE W EUROPIE W MAŁEJ PIGUŁCE :)

Dwoma najbardziej prężnie działającymi krajami – jeśli chodzi o organizację festiwali slackline w Europie – są Czechy oraz Niemcy. Jeśli chcemy się wyluzować i spędzić czas w przyjemnej atmosferze, proponuję wszystkim festiwale w Czechach (waterline, longline, trickline, speedline, zawody w chodzeniu po slackline z rękami w kieszeni, highline). Nie oznacza to oczywiście, że festiwali w Niemczech nie polecam. Po prostu mam najlepsze wspomnienia z imprez slackline u naszych południowych sąsiadów...

Dokończenie artykułu oraz lista festiwali, na które warto się wybrać znajdziecie w GÓRACH, nr 9 (196) wrzesień 2010.
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-11-09
HYDEPARK
 

Ostatnia w koronie. Z archiwum Jerzego Kukuczki

Komentarze
0
 
 
Łukasz Kocewiak
 
2017-09-28
HYDEPARK
 

Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com