facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
 
 
2012-07-31
 

Relacja z UP World Volcanic Arcs And Hotspots Expedition 2012

Przeczytaj relację uczestników wyjazdu UP World Volcanic Arcs And Hotspots Expedition 2012 pod patronatem GoryOnline.
Pierwsza nasza wyprawa w 2012 roku miała na celu dotarcie do obszarów wulkanicznych zachodniej części USA oraz Hawajów. Naukowo-wspinaczkową ekspedycję „UP World Volcanic Arcs And Hotspots Expedition 2012” oficjalnie rozpoczęliśmy na lotnisku w Seattle, do którego dotarliśmy po 9-godzinnym locie z Frankfurtu. Tam odebraliśmy nasz środek transportu na następne 2 tygodnie, które spędziliśmy w Stanie Waszyngton oraz Oregon.

Naszym pierwszym celem był zaliczany do wulkanów dekady, szczyt Mount Rainier (4392 m n.p.m.). Najpierw jednak musieliśmy dotrzeć do osady Longmire położonej po południowej stronie masywu, aby dokonać rejestracji w Parku Narodowym Mount Rainier oraz odebrać zezwolenie na działalność wspinaczkową. Po dopełnieniu wszystkich formalności dotarliśmy do skupiska kilku budynków zwanego Paradise, gdzie znajduje się duży parking, będący miejscem startowym większości alpinistów wychodzących na szczyt.
 

W Parku Narodowym Mount Rainier, fot. Bury P.
 
Dojazd z Seattle zajął nam cały dzień, więc postanowiliśmy rozbić naszego Marabuta w odległości około 30 minut od Paradise. Będąc na terenie parku narodowego nie mamy ograniczeń dotyczących wyboru miejsca pod namiot, musimy tylko pamiętać, że można go rozbić wyłącznie na śniegu (warto też wcześniej sprawdzić zagrożenie lawinowe). Następnego dnia doszliśmy do miejsca naszej bazy głównej, punktu Camp Muir, gdzie znajduje się schron wraz z kilkoma innymi zabudowaniami (trzeba mieć na uwadze, iż w sezonie schron jest zawsze pełny, więc zabranie namiotu jest konieczne). Koniec kwietnia w tym miejscu dopiero rozpoczyna sezon wspinaczkowy, więc większość osób przebywających w obozie była zainteresowana wyłącznie trekkingiem lub narciarstwem wysokogórskim. Sam wierzchołek był celem tylko kilku ekip alpinistów.

W drodze na Mount Rainier, fot. Apollo M.

Po ustabilizowaniu się warunków pogodowych, kilka zespołów w tym również nasz, postanowiło wspólnie wyruszyć w kierunku szczytu, aby na przemian torować drogę w głębokim śniegu. Dodatkowo od kilku miesięcy nikt nie dotarł na wierzchołek trasą, którą mieliśmy podchodzić. Po przeanalizowaniu wszystkich „za” oraz „przeciw” wspólnie wybraliśmy drogę Gibraltar Ledge, jako najlepszą alternatywę na trudne warunki śniegowe. Po wyjściu z Camp Muir o godzinie 1 w nocy szybko zdobywaliśmy wysokość śnieżno-lodowym kuluarem. Niestety siła wiatru wzrastała wraz ze wzrostem wysokości. Po dotarciu do 3680 m n.p.m. cała grupa złożona m.in. ze wspinaczy amerykańskich, włoskich oraz hiszpańskich postanowiła zawrócić. Również my pomimo dobrego przygotowania nie byliśmy w stanie zwyciężyć z huraganowym wiatrem oraz powodowanymi przez niego pyłówkami.

Michał Apollo w drodze do Camp Muir, Mount Rainier, fot. Zoladek M.

Po powrocie do Muir postanowiliśmy poczekać jeszcze kilka dni na poprawę warunków. Prędkość wiatru w rejonie wierzchołka nie zmniejszała się, wiec podjęliśmy decyzję o zejściu na parking w Paradise. Do wylotu z Seattle zostało nam kilka dni, które wykorzystaliśmy na eksploracje wokół jednego z najciekawszych wulkanów na Ziemi – Góry Świętej Heleny, położonej na południe od Mount Rainier. Szczyt ten po olbrzymiej erupcji 18 maja 1980 roku zmniejszył swoją wysokość z 2950 m n.p.m. do 2550 m n.p.m. Towarzyszyło temu m. in. zapadnięcie północnej części masywu.

Północne zbocza Góry Świętej Heleny, fot. Żołądek M.

Kolejnym punktem naszej wyprawy było Jezioro Kraterowe w Oregonie, do którego dojechaliśmy mijając zaspy śnieżne o wysokości ponad 4-ech metrów. Ostatnie dni w kontynentalnej części USA spędziliśmy na wybrzeżu Oceanu Spokojnego, gdzie obserwowaliśmy wybrzeże klifowe oraz interesujące nadmorskie formacje skalne. Po powrocie do Seattle zostaliśmy zaproszeni do wygłoszenia prelekcji pt. „W drodze po Koronę Ziemi” w Domu Polskim, skupiającym Polonię w północno-zachodniej części USA. Spotkanie było okazją do poznania głównych cech oraz problemów tej części świata, widzianej oczami stałych mieszkańców tych rejonów. Nie mogliśmy również nie zobaczyć największego (pod względem powierzchni) na świecie budynku – olbrzymiej hali fabryki Boeinga w Everet. Dzięki ponad dwugodzinnej wycieczce mogliśmy przyjrzeć się jak powstają najnowocześniejsze produkty Boeinga, modele 787 Dreamliner oraz 747-8I, czyli nowa wersja popularnego jumbojeta.

Michał Apollo przed siedzibą Domu Polskiego w Seattle, fot. Żołądek M.

Wejście na pokład małego odrzutowca linii United oznaczało zakończenie pierwszego etapu wyprawy. Po przesiadce w Los Angeles i ponad 5-godzinnym locie wylądowaliśmy na małym lotnisku w Hilo na Big Island, czyli największej wyspie w archipelagu Hawajów. Podczas drugiego etapu wyprawy naszym głównym celem były obszary wulkaniczne tej części świata.

Najpierw prowadziliśmy obserwacje krateru Kilauea, gdzie znajduje się jedno z pięciu stałych jezior lawowych na Ziemi. To niezwykłe miejsce bardzo łatwo zlokalizować. W dzień z krateru wydobywają się kłęby dymu oraz pary wodnej, natomiast w nocy aktywność lawy wywołuje łunę świetlną widoczną z kilku kilometrów.

Krater Kilauea, fot. Apollo M.

Następnie udaliśmy się w rejon olbrzymich pól lawowych wulkanu Pu’u O’o. Na jego obszarze można obecnie obserwować przyrost powierzchni lądowej Hawajów, który powstaje po dotarciu płynnej lawy do wód Oceanu Spokojnego. Po ochłodzeniu skały wulkaniczne tworzą nowy obszar lądowy, który w przeważającej części tworzy pionowy klif opadający do wód Pacyfiku. Ważnym miejscem na naszej trasie były wulkany Mauna Loa (4169 m n.p.m.) oraz Mauna Kea (4205 m n.p.m.).

Michał Apollo w dżungli hawajskiej, Big Island, fot. Żołądek M.

Pierwszy zaliczany do „wulkanów dekady” jest największym masywem górskim na Ziemi, licząc od podnóża (w tym wypadku poniżej dna Oceanu Spokojnego) do szczytu. Jego wysokość określona w ten sposób wynosi ponad 17,000 metrów. Drugi stanowi ważne miejsce dla naukowców z całego świata, gdyż w obszarze wierzchołkowym znajduje się kompleks budynków obserwatorium astronomicznego, zaliczanego do jednego z najważniejszych na świecie. Podczas ponad tygodniowego pobytu na Hawajach odwiedziliśmy również obszary wulkaniczne w pozostałej części wyspy, a także miejsce symboliczną dla każdego podróżnika – osadę Captain Cook, gdzie kilkaset lat wcześniej zginął w walce z autochtonami jeden z najwybitniejszych odkrywców w historii – James Cook. Na koniec całej wyprawy odwiedziliśmy wyspę Oahu, gdzie obserwowaliśmy krajobraz wulkaniczny przekształcony przez naturalne oraz antropogeniczne procesy.

Wyprawę oficjalnie zakończyliśmy na terminalu Hilo toastem z lokalnego piwa. W drodze powrotnej korzystając z zaproszenia Polonijnego Klubu Podróżnika wygłosiliśmy w Instytucie Piłsudskiego w Nowym Jorku prelekcję „Na krańcach świata”.

Michał Apollo & Marek Żołądek na szczycie wulkanu Mauna Kea, fot. Apollo (www.MasalaPeak.com)

Podczas całej wyprawy prowadziliśmy badania naukowe i obserwacje z zakresu glacjologii oraz antropopresji obszarów górskich (opiekunem naukowym jest prof. Roman Malarz, IG UP Kraków).

Autorzy pragną serdecznie podziękować za pomoc merytoryczną i finansową: Rektorowi Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie JM prof. Michałowi Śliwie, Prorektorowi ds. Studenckich i Współpracy z Oświatą prof. Romanowi Malarzowi, prof. Janowi Lachowi z Instytutu Geografii UP, a także: Samorządowi Doktorantów UP, Samorządowi Studentów UP, Jerzemu Natkańskiemu (Fundacja Kukuczki), Jerzemu Wałędze (wójtowi Gminy Moszczenica), Robertowi i Michałowi Pieczara (Dana Air Travel) oraz wielu firmom i instytucjom, bez pomocy których wyprawa nie doszłaby do skutku.

Na ręce Pana Prezesa Janusza Gołubiec (Dom Polski Seattle) oraz Pana Prezesa Jerzego Majcherczyka (Polonijny Klub Podróżnika) składamy serdecznie podziękowania za zaproszenie i gościnę.
                                               
                                                   
Michał Apollo
Marek Żołądek
Goryonline
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-10
HYDEPARK
 

Burka w Nepalu nazywa się sari

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-31
HYDEPARK
 

Revelations

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-30
HYDEPARK
 

Magazyn TATRY (nr 65)

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com