facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2006-10-08
 

Prostowanie zwojów w rozmowie z Tomaszem Hreczuchem

Tomasz Hreczuch – ur. w 1973 r. we Wrocławiu. Inżynier, alpinista, pasjonat fotografii i debiutujący pisarz. Na początku  2006 roku opublikował bardzo dobrze przyjętą książkę o tematyce wspinaczkowej „Prostowanie zwojów”


Tomasz Hreczuch – ur. w 1973 r. we Wrocławiu. Inżynier, alpinista, pasjonat fotografii i debiutujący pisarz. Na początku  2006 roku opublikował bardzo dobrze przyjętą książkę o tematyce wspinaczkowej „Prostowanie zwojów” [zob. recenzja w GÓRACH 139-140, s. 77]. Zawodowo zajmuje się kierowaniem budową linii produkcyjnych w różnych miejscach na świecie. Aktualnie mieszka w Warszawie. Wspina się od 16 lat, ostatnio niezbyt często.

Skąd się wziął pomysł na napisanie książki o twoich doświadczeniach wspinaczkowych? Czy pisałeś już coś wcześniej? Czy może były to twoje pierwsze próby?

Wcześniej popełniłem jedynie kilka recenzji, które ukazały się w serwisach internetowych. Jednak recenzje te, poza jedną, nie dotyczyły literatury górskiej. Tym niemniej można by to pisanie nazwać wprawkami przed czymś większym. Pomysł na „Prostowanie zwojów” wziął się stąd, że po prostu chciałem napisać książkę! A jako że miałem pewne tradycje rodzinne, bo mój ojciec pisywał felietony do miesięcznika literackiego „ODRA”, a nawet udało mu się spłodzić sztukę, która potem była wystawiana na scenie – to wszystko chyba spowodowało, że było mi łatwiej niż innym chwycić za pióro. Natomiast sama inspiracja, jeżeli chodzi o literaturę górską, była dość prosta. Przeczytałem „Zew ciszy”, książkę, w której bohater nie ma siły, ciągle się żali, nie ma formy, nie odnosi sukcesów, autor w ten sposób zaczernia 300 stron! Pomyślałem sobie, że jakbym pozbierał wszystkie niedobre historie i porażki, które mi się przytrafiły podczas wspinania, to też mógłbym coś wyprodukować!

Powiedź coś więcej o Twoich fascynacjach literaturą górską?

Orientuję się w niej może wyrywkowo, ale mogę powiedzieć, co lubię. Zdecydowanie „Lato w Szamoniksie” Tumidajewicza. To jest dość hermetyczna, specyficzna książka i nie każdemu może się podobać. Jest bardzo górska, pojawia się tam dużo pojęć wspinaczkowych, więc jest przeznaczona właściwie tylko dla ludzi, którzy mają lub mieli do czynienia z górami. Jednak książka jest świetna i gorąco ją polecam. Co jeszcze? Oczywiście „Dotknięcie pustki” i „Zew ciszy”. Obie bardzo mi się podobały.

Czy pisząc książkę miałeś jakąś wizję całości?

Zdecydowanie miałem plan i wizję całości. Miałem pomysł. Z tego co wiem, niektórzy siadają i piszą, i jakoś im to samo wychodzi. Ja natomiast wolałem zacząć od przygotowania planu. Ale potem po prostu usiadłem, napisałem i wysłałem do wydawnictwa. Gdy zapadła decyzja o druku, namówiono mnie jeszcze na poszerzenie epilogu i dopisanie jednego rozdziału. Ten rozdział wyklepałem zresztą na telefonie komórkowym w trakcie codziennych dojazdów do fabryki pod Kairem, gdzie byłem akurat na projekcie. Korekta redaktorska oczywiście była, ale pani redaktor, która ją przeprowadzała, żaliła mi się, że nie ma wiele do roboty.

Czy masz obecnie jakieś pomysły na nowe książki?

Próbuję napisać powieść, aczkolwiek nie poświęconą górom.

Zdaje się, że twoi fani będą rozczarowani?

Ale ja o górach już wszystko, co wiem, powiedziałem!

Czy nie czujesz przypadkiem obawy przed napisaniem kolejnej książki. „Prostowanie zwojów” zbiera fantastyczne recenzje, podoba się czytelnikom i krytykom. Trudno będzie napisać coś lepszego czy równie dobrego...

Nie mam żadnych oporów. Pisanie jest dla mnie czynnością hobbystyczną. Napiszę coś, a jak ktoś to będzie chciał wydać, to wyda, jak nie, to nie.

Czy dużo czasu zajęło ci napisanie tej książki?

Nie tak wiele. Tylko pierwszy rozdział miał bodaj siedem wersji...

Zapraszamy do lektury całego wywiadu w październikowych GÓRACH 10 (149) 2006

Rozmawiała: Kamila Gruszka

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com