facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2005-07-05
 

Ola bez precedensu

Fakt, że Ola Taistra zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiej wspinaczki skałkowej był bezsporny już w ubiegłym sezonie...


Ola Taistra na Nie Dla Psa Kiełabasa VI.7, Pochylec, Dolina PrądnikaFakt, że Ola Taistra (HiMountain, Beal, AMC, Evolve, Rapa Nui) zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiej wspinaczki skałkowej był bezsporny już w ubiegłym sezonie, kiedy na dobre zaczęła podbój Pochylca i poszła o krok dalej niż dekadę wcześniej zrobiła to Iwona Gronkiewicz-Marcisz.
Jednak to, co dzieje się w tym sezonie przeszło chyba oczekiwania wszystkich, łącznie z samą Olą. Seria rewelacyjnych (i rewolucyjnych) przejść, jaką w czasie wiosny 2005 zapisała na swoje konto katowiczanka jest absolutnie bezprecedensowa. Aż ciśnie się na usta porównanie z rolą, jaką na scenie światowej gra Josune Bereziartu, której dokonania można wymieniać jednym tchem z najlepszymi wynikami mężczyzn. Tak samo – na tle naszego podwórka – ocenić można wspomnianą serię Oli, której kolejne odcinki opisujemy systematycznie. Ostatnie, jak dotąd, akcenty tej serii są jeszcze bardziej imponujące niż te, o których donosiliśmy w poprzednich rozdziałach „Taistra show”. Ola nie tylko legitymuje się najbogatszym wykazem przejść w tym sezonie (oczywiście biorąc pod uwagę dokonania brzydkiej płci), ale podobną ilością przejść zgromadzonych w ciągu 2-3 miesięcy jednego sezonu może się pochwalić zaledwie kilku aktywnych w ostatnim dziesięcioleciu wspinaczy (np. Grzegorz Grochal, Adam Pustelnik, Marcin Wszołek).

Przejdźmy jednak do rzeczy. Najpierw Ola poprowadziła drogę, z którą zaczęła walczyć już w ubiegłym sezonie, czyli Nie dla Psa Kiełbasa VI.7 na Pochylcu. Było to oczywiście pierwsze kobiece przejście tej drogi, a siódme w ogóle. Później Ola zakończyła swoją przygodę z Pochylcem, robiąc I Ty Możesz Zostać Orłem VI.6/6+, czyli filar Pochylca. Tylko te dwa przejścia wystarczyłyby, żeby bić Oli pokłony. Miało się jednak okazać, że równie  imponujące (a może bardziej, bo absolutnie niespodziewane) wydarzenia miały nastąpić już dwa tygodnie później. Otóż Ola kończąc podbój Pochylca, zaczęła konkwistę... Jaskini Mamutowej. Zapewne było wielu takich, którzy mówili: „OK, jest świetna, ale w formacjach, jakie jej leżą, zapatentowała tego Pochylca na śmierć i są efekty”. Ola zadała kłam takim opiniom, prowadząc kolejno trzy ekstremy Mamutowej. Najpierw padł Chomeini VI.6, którego trudności zostały zrobione... statycznie, później Deklaracja Nieśmiertelności VI.6+/7, aż wreszcie legendarna Nieznośna Lekkość Bytu VI.7. Tym samym Ola pokonała jedną z najtrudniejszych dróg w Polsce, biegnącą formacją, która teoretycznie jej nie leży!

Gratulujemy i aż boimy się pomyśleć, co dalej (oczywiście życząc, żeby „dalej” było równie imponujące)!

6 (133) 2005

(kb)

 

Bartek Pasiowiec
 
2018-10-30
GÓRY
 

David Lama zdobywa samotnie Luang Ri w Himalajach!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com