facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2012-03-19
 

Nie tylko dla roślinożerców

Stwierdzenie, że wszyscy, a w szczególności fani sportu, potrzebują więcej białka wciąż budzi spore kontrowersje. Za każdym razem wymaga konkretnych wyjaśnień opartych na solidnej wiedzy naukowej. Jednak za sprawą nauki oraz praktyki specjalistów zajmujących się żywieniem osób aktywnych, zawsze wychodzi obronną ręką.
Z opinią, że wszyscy potrzebujemy więcej warzyw i owoców, nie ma już najmniejszego problemu. Tutaj niemal wszystkie autorytety stoją po jednej stronie.

Jedz warzywa

Gdy byliśmy dziećmi, wszyscy nas przekonywali, że jarzyny są zdrowe, zawierają dużo witamin i minerałów. Cokolwiek to miało oznaczać w praktyce i tak brzmiało dość abstrakcyjnie. Nieudane próby wykształcenia odpowiednich nawyków żywieniowych poskutkowały w dorosłym już życiu łojanta ograniczaniem repertuaru do pomidora, ogórka i banana.
 


Fot. Michalina Bończa-Tomaszewska

Choć warzywa są istotne zarówno dla sportowca, jak i reszty populacji, obserwuje się tendencję do postrzegania pożywienia wyłącznie jako paliwo (węglowodany) i budulec (białko). O reszcie z łatwością zapominamy. Od czasu do czasu daje o sobie znać moda na wegetarianizm i sezonowe zrzucanie wagi. Wtedy to zielenina wkracza z ogromnym impetem do naszego wspinaczkowego menu, by za chwilę znów wyparły ją kanapki, makaron i muesli.
Za niezbędne minimum uznaje się 5 porcji warzyw i owoców dziennie. Ile z nas zjada przynajmniej taką ich ilość? Statystyki mówią same za siebie (patrz tabelka).

Wiek

Kobiety

Mężczyźni

18-24

4%

1%

25-34

9%

6%

35-49

16%

14%

50-64

22%

24%



A jak wygląda praktyka realnego życia? Poranek pod znakiem plastra pomidora na kanapce albo jabłka w drodze do pracy. Obiadowym standardem bywa porcja sałatki, wieczorem łaskawie sięgniemy po ogórki. Porcja sałaty w trakcie sobotniego wypadu do knajpy, warzywa w kebabie, buraczki na niedzielnym obiedzie u mamy… Czy naprawdę musimy omijać warzywa szerokim łukiem?



Fot. Michalina Bończa-Tomaszewska

Niektórzy sportowcy zmieniają się wraz z nadchodzącym sezonem wspinaczkowym w dorywczych roślinożerców. Żywią się owocami i warzywami, a żeby uchronić resztki mięśni i mieć siłę na podejście pod drogę, ‘zapodają’ w międzyczasie garść aminokwasów ;). Oto nasza sportowo-wspinaczkowa rzeczywistość.

Oprócz okresów wzmożonej konsumpcji zieleniny, mało kto sięga po odpowiednią jej ilość. Dla przykładu przedstawiam wyjściowy jadłospis wspinacza na poziomie zaawansowanym, posiadającego poniżej 10% tkanki tłuszczowej, w trakcie ciężkiego cyklu wspinaczkowego, którego celem była poprawa wytrzymałości siłowej.

Dzień treningowy

Po przebudzeniu

3 tabletki aminokwasów

Śniadanie

Ser biały chudy 250g

Jogurt

Muesli (kilka łyżek)

2 śniadanie

Kawa z mlekiem

Lunch

Pierś z kurczaka

200g sałatki (pomidor, kukurydza, oliwki)

Kawa

Przed treningiem

3 tabletki aminokwasów

Po treningu

3 tabletki BCAA

2 tabletki glutaminy

Kolacja

Pomarańcza

Rozpuszczalne wapno i magnez



Nie wchodząc zbytnio w detale, oprócz ewidentnego braku białka, którego skutki ledwo ratuje garść aminokwasów, warzywa i owoce (nie mówiąc o innych składnikach) prawie nie występują. Co ciekawe, ten przykładowy dzień był jednym z lepszych. Zdarzało się, że sałatkę wypierało ciasto.

Jak obrazują statystyki i praktyka, w wieku największej aktywności (18-34 lat), kiedy potrzebujemy super regeneracji, to, co działa na nas jak „dopalacz” jest skrzętnie pomijane. Jak tylko poczujemy na karku oddech zbliżającej się pięćdziesiątki (gdy powinniśmy spokojnie podbudowywać i utrzymywać formę), zaczynamy rozglądać się za tym „zielskiem”.

Po co tyle zachodu o zwykłe rośliny? Przecież większość z nas nie może narzekać na zdrowie i sprawność. Sęk w tym, że składniki zawarte w szpinaku, brukselce czy aronii powinny stanowić podstawę suplementacyjnego zestawu na siłę, moc i wytrzymałość. Choć nie wykazują natychmiastowego działania, w dłuższej perspektywie niezwykle pozytywnie wpływają na wiele systemów w naszym organizmie.



Fot. Michalina Bończa-Tomaszewska

Czas nadać naszym bohaterom nieco naukowej powagi i wyjaśnić, dlaczego są tak ważne. Badania wykazały, że ich wysokie spożycie w znacznym stopni chroni przed takimi dolegliwościami jak: choroby układu krążenia, nowotwory, podwyższony poziom cholesterolu, otyłość, nadciśnienie, cukrzyca typu 2, udar, astma, przewlekła zaporowa choroba płuc, osteoporoza i wiele innych.

Jeśli jesteś młodym łojatem, pewnie nie straszne ci wyżej wymienione choroby. Marzysz, by wieku 40 lat nadal być w formie i łoić takie drogi jak teraz? To może przekona cię mniejsza liczba kontuzji? Przyspieszenie regeneracji między treningami? Przyspieszenie rekonwalescencji po chorobie i kontuzji? Więcej intensywnego wspinania i treningu w ciągu całego roku jak i całej kariery wspinaczkowej? Lepsza kompozycja ciała, więcej mięśni, mniej tłuszczu? Brak potrzeby przechodzenia na diety głodówkowe? Czego chcieć więcej ;)?

Całość artykułu znajdziecie w GÓRACH, nr 10 (197) Październik 2010
Goryonline
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-10
HYDEPARK
 

Burka w Nepalu nazywa się sari

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-31
HYDEPARK
 

Revelations

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-30
HYDEPARK
 

Magazyn TATRY (nr 65)

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com