facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2006-01-26
 

Najświeższe wieści spod Cerro Torre - Compressor Route w 18 godzin!

Heja, pozdrowienia dla wszystkich polskich łojantow z kapryśnej Patagonii!


Po czterech tygodniach oczekiwania na chociażby dwa dni dobrej pogody w ciągu (były trzy, ale po jednym dniu w tygodniu) w końcu udało nam się wykorzystać wielkie patagońskie okno pogodowe (2,7 dnia) i zrobiliśmy Compressor Route (VI 5.10c A2 70°, 900m) na Cerro Torre (3102 m, Patagonia, Argentyna).

Początkowo naszym celem było wytyczenie nowej drogi na Cerro Torre lub Torre Egger. Jednak po dotarciu na miejsce okazało się, że niestety jedyną dostępną od naszej strony możliwością poprowadzenia logicznej linii jest dokończenie nieukończonej dotąd drogi Phila Burke i Toma Proctora East Diedre (6c/A4, 1100 m) z 1981 roku na wschodniej ścianie Cerro Torre.
Ze względu na długi okres bardzo złej pogody i stopniowo kurczący się czas (ale sprzęt i tak wytargaliśmy pod ścianę 130 kg) zostaliśmy zmuszeni odstawić ten pomysł na przyszłość i skoncetrować się na czymś szybszym i lżejszym. Wybraliśmy zatem Compressor Route.
O tym, że nadchodzą dwa dni pogody dowiedzieliśmy się rano w miasteczku Chalten. Podejście do bazy norweskiej na morenie lodowca zajęło nam 6 godzin. Po szybkim przepakowaniu i jedzeniu zapadliśmy w 2 godziną drzemkę, by o 01.00 wystartować w kierunku szczeliny brzeżnej.
Drogę zrobiliśmy w stylu alpejskim. Sama droga zajęła nam ok. 18 godzin, a cała akcja 33 godziny (z bazy od bazy). Na szczycie spotkało nas najgorsze, co może przytrafić się w Patagonii, załamanie pogody i burza. Całonocne zjazdy były trudnym egzaminem wytrzymałości. Ciągłe klinowanie liny, oszronienie ściany, miotanie zimnym wiatrem na stanowiskach... Generalnie wszystko, co może zniechęcić do życia lub przeciwnie zmusić do maksymalnej walki o nie. Wspinaliśmy się na lekko softshelle, goretexy, 2 litry wody na głowę i płachta NRC, której sam nie wiem, jak byśmy użyli na tym wietrze...
Krotka refleksja z naszego wyjazdu. Bigwall jest dla twardzieli, styl alpejski dla tych, którzy nie znoszą ciężkich plecaków, mozołu i lubią szybko zejść po drodze na piwo i slacka. W przyszłości zdecydowanie stawiamy na to drugie bardziej ryzykowne, lecz jednak wygodniejsze rozwiązanie.
W tym samym oknie pogodowym Compressor Route przeszedł w ponad 40 godzin niemiecki zespół, niestety nie znamy nazwisk (znajomi Stefana Glowacza). Zaś zespół złożony z Deana Pottera, Marka Prezelja oraz Stephena Kocha prawdopodobnie pokonał kombinację ściany El Mocho (500 metrów) i Compressor Route. Wiadomość jeszcze nie potwierdzona, ale mijaliśmy ich jak zjeżdżali ze ściany - zdążyli przed burzą.
Wraz z naszym były to ze względu na pogodę, jak dotąd, jedyne przejścia w sezonie 2005/2006 w grupie Cerro. Takie warunki utrzymywały się wyłącznie w okolicy Cerro Torre, Fitz Roy przez większość czasu był w słońcu!

Pozdrowienia z Chalten

Marcin "Yeti" Tomaszewski (Marmot Team, KW Szczecin)
Krzychu " Krzykacz" Belczynski (Marmot Team, KW Toruń)
 
Serdecznie dziekujemy za wsparcie PZA, firmie EPA oraz oczywiście  firmie MARMOT (zajęła się naszym wyposażeniem) oraz wszystkim tym, którzy przez cały czas wspierali nas mailami.

Źródło: KW Toruń

(dg)

2006-01-26
 

Bartek Pasiowiec
 
Bartek Pasiowiec
 
Goryonline
 
2018-09-20
GÓRY
 

TPN walczy ze śmieciami na górskich szlakach

Komentarze
0
 
 
Piotr Michalski
 
2018-09-20
GÓRY
 

Słowacy pod Mont Blanc - powstały dwie nowe drogi!

Komentarze
0
 
Bartek Pasiowiec
 
2018-09-20
GÓRY
 

Manaslu: Monika Witkowska dotarła pod C3!

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com