Proszę czekać...
facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-02-12
 

Mariamoba - u stóp Cminda Sameba

Mariamoba to religijne święto (odpowiednik katolickiego Wniebowzięcia NMP). Z tej okazji Gruzini pod koniec sierpnia zjeżdżają się do kilku świętych miejsc, gdzie ceremonialnie składają w ofierze baranka. A jak wiadomo święte są góry.
Obudził nas rumor. Nocowaliśmy rzec by można na standardowym miejscu pierwszego biwaku, gdy planuje się wspiąć na Kazbeka - na płaskowyżu pod monastyrem Cminda Sameba (ok 2200 m n.p.m.). Otóż ów monastyr jest właśnie takim świętym miejscem dla Gruzinów. Jeszcze dobrze nie zdążyliśmy się wygramolić ze śpiworów, a na zewnątrz już panował gwar niczym na Rustaveli - głównej ulicy Tbilisi. Procesja ministrantów górską ścieżką wspinała się niosąc na ramionach rażącą zaspane oczy złotą ikonę, za nimi podążał sznur babuszek, bardziej niesforni młodzieńcy spieniali konie ścigając się w większości na oklep na pobliski pagórek, wszechobecne łady na przemian z rav czwórkami, padżerami itp. wzbijały wstęgi brunatnego kurzu.
Poszedłem po wodę. Wracając dopadła mnie przerażona Maja.
- Oni chcą... przed chwilą zaa...zabili krowę, a teraz chcą zabić baranka. Pięć metrów od naszego namiotu. Choć szybko!
Pięć metrów okazało się dziesięcioma, ale niemniej jednak blisko. Biorąc pod uwagę, iż było jeszcze wcześnie i na płaskowyżu było tylko kilka "obozowisk", mogli rozbić się gdziekolwiek, nie naruszając naszej, na tak ogromnej płaskiej przestrzeni niemal intymnej strefy.
Zdążyliśmy na cały ceremoniał. Najpierw zapalili świeczki włożone barankowi w uszy, później dorośli zaczęli w swym gardłowym języku tłumaczyć coś dzieciom, po czym część z nich rozbiegła się, a część stała podniecona przestępując z nogi na nogę obserwując jak składają zwierze w ofierze.
Poszło sprawnie.
Następnie kobiety udały się do cerkwi, gdzie błogosławieństwa udzielał ichszy Papież. Zasuszona, zdałoby się drewniana, postać patriarchy obleczona w białą szatę z puklem siwej brody uderzała spokojem i mistycyzmem.
Słońce wdrapało się już wysoko nad horyzont, zaczęło przyjemnie ogrzewać wychłodzony po nocy namiot. I wtedy się zaczęło. Niewinnym poslańcem okazał się Georgi. Chłopiec wysłany przez rodziców miał nas sprowadzić na poczęstunek. Wizja chodzącego i zajadającego jeszcze godzinę temu baranka nieco wzdrygała, ale ciekawość wygrała.
Zaczęło się niewinnie, chaczapuri, lobiani..., w końcu przeszliśmy do baranka zagryzanego przez większość... arbuzem. Polała się kolejna butelka słodkiego wina domowej roboty. Zaczęły się słynne gruzińskie toasty. Sacrum przeplatało się z profanum. Chociaż byłem trzeci w kolejce do wygłaszania toastu i tym samym miałem jakieś 15 minut na wymyślenie czegoś na wzór poprzednich i poskładanie tego w łamany rosyjski monolog, czułem, że wypadłem blado. A na pewno nie tak dobrze jak pozostali mężczyźni (bo toasty wygłaszają tylko mężczyźni). Niemniej jednak poczułem, że pękł kolejny krąg, kolejna bariera prywatności, że zostaliśmy zaakceptowani i nie jesteśmy już obcymi ludźmi. Piliśmy za naszych przodków do kilku pokoleń wstecz, za zdrowie, miłość, za nasze dzieci i dzieci naszych przyszłych dzieci, za nasze samochody, przyszłe samochody, mieszkania, namioty...
Chociaż było koło 16 poszliśmy spać, oni tam, gdzie siedzieliśmy, na trawie pośród kości baranka, nam jakoś udało się na czworakach dojść, rozpiąć poły namiotu i wpaść do środka.
Parę godzin później obudzili nas, mówiąc, że muszą już jechać. 150 km gruzińską drogą wojenną do Tbilisi.
Następnego ranka wstałem o 5. Po resztkach kilkudziesięcu baranków złożonych zeszłego dnia w ofierze prawie nie było śladu. Po setkach porzuconych skórek po arbuzach także. Lisy i krowy zaczynały swe święto.
 Kazbek o wschodzie
 Mariamoba
 Wyścigi
 Przygotowanie baranka
 Mariamoba
 
 Georgi
 Przygotowanie baranka
 Przygotowanie baranka
 Ablucja
 
 Poranek
 Koniec
 
 
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-11-24
FOTO-VIDEO
 

Adam Ondra i Patxi Usobiaga pokazują jak trenować

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-21
FOTO-VIDEO
 

Alex Honnold, Renan Ozturk i piękne wspinanie na Alasce

Komentarze
0
 
Mateusz Mazur
 
2017-11-20
FOTO-VIDEO
 

Drytooling - poradnik filmowy część 3

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-11-16
FOTO-VIDEO
 

The Bugeleisen - opowiada Paul Robinson

Komentarze
0
 
Mateusz Mazur
 
2017-11-08
FOTO-VIDEO
 

Drytooling - poradnik filmowy część 2

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com