facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2011-03-18
 

KOLOSY 2010 - Post Scriptum w Warszawie

Dla wszystkich, którzy do Gdyni nie mogli dotrzeć, a także dla tych, którzy chcieliby kolosowe emocje przeżyć raz jeszcze, przygotowana została specjalna propozycja: warszawskie post scriptum Kolosów.
Kolosy to prestiżowe nagrody za podróżnicze dokonania roku. W niedzielę, 13 marca, zostały przyznane już po raz dwunasty. Ceremonia ich wręczenia miała miejsce jak zwykle w Gdyni, w ostatni dzień Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów.

W ciągu trzech dni trwania imprezy przez gdyńską Halę Sportowo-Widowiskową przewinęło się kilkanaście tysięcy osób z całej Polski. Pokazy w blisko czterotysięcznej sali codziennie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem widowni od wczesnego rana do późnego wieczora.

Dla wszystkich, którzy do Gdyni nie mogli dotrzeć, a także dla tych, którzy chcieliby kolosowe emocje przeżyć raz jeszcze, przygotowano specjalną propozycję: warszawskie post scriptum Kolosów. Cztery kontynenty, pięć godzin i sześć prezentacji, w tym relacja z podróży Magdaleny Skopek, laureatki Kolosa i nagrody publiczności za najlepszą prezentację.

 
SOBOTA 19 MARCA 2011 r.


Blok I  17.00-19.20 (cena biletu 15 zł)

17.00-17.40
Tryptyk islandzki
Grzegorz Gontarz, Szymon Gontarz, Piotr Zaśko

 
Wyróżnienie w kategorii „Wyczyn roku”

35-dniowy trawers Islandii wykonany w stylu alpejskim, ze wschodu na zachód wyspy, przez lodowce, interior i bez wsparcia z zewnątrz. Trójka Polaków zmagała się na trasie z bardzo trudnym terenem, lodem, śniegiem, szczelinami, rwącymi rzekami lodowcowymi, wiatrem oraz wulkanami, dodatkowo transportując przy tym ponad 300-kilogramowy ekwipunek niezbędny do samodzielnego przetrwania w takich warunkach.
Ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny nie poszedł jednak na marne: doświadczeni podróżnicy (za przejście lądolodu Grenlandii w 2008 r. otrzymali na Kolosach wyróżnienie w kategorii „Wyczyn roku”) jako pierwsi przemierzyli wyspę taką trasą, wyznaczając równocześnie dwie nowe drogi trawersujące lodowce Vatnajökull i Hofsjökull. 440,5 km pokonali pieszo (przez lodowce) oraz na rowerach (przez interior).

17.50-18.30
Toroła Jamał, czyli o koczowaniu w tundrze
Magdalena Skopek (Mjagnie Akatteto)

 
Kolos w kategorii „Podróże”, nagrody publiczności: za najlepszą prezentację i za najlepsze zdjęcie wystawy FotoGlob

To nie była zwyczajna wakacyjna podróż. I wcale nie tylko dlatego, że jej trasa wiodła aż za koło polarne. Magdalena Skopek wybrała się na rosyjską daleką północ, by przekonać się, jak wygląda prawdziwe, codzienne życie w tundrze północno-zachodniego Jamału, i przez dwa miesiące mieszkała, a właściwie koczowała, wspólnie z nieniecką rodziną Akatteto. Ok. 500 km na północ od położonego nad Obem Salechardu, ubrana w skóry renifera, zbierała mech na papier toaletowy i trawę na wkładki do butów. Pomagała przy chwytaniu reniferów i obcinaniu rogów, a sama robiła nici ze ścięgien. Jadła surowe mięso, spała na legowisku w czumie, przestrzeżono ją, by nie szukała mamutów. „Wsiąkła” do tego stopnia, że dostała nawet swoje nienieckie imię: Mjagnie Akatteto. Ponieważ w wolnych chwilach uczyła się także miejscowego języka, wiedziała, że jej nowe nazwisko oznacza „dużo u nich ich reniferów”.

18.40-19.20
Smokiem przez Andy
Magdalena i Michał Mochoń



Jak już wchodzić na nową (nomen omen) drogę życia, to z rozmachem. Magda i Michał najpierw się pobrali, potem rzucili swoje dotychczasowe prace, a w końcu ruszyli w niezwykłą, ponad półroczną podróż poślubną, zasponsorowaną przez gości weselnych. I chociaż ani nie mieli doświadczenia, ani nie znali się na mechanice, to polecieli do Kolumbii i kupili sobie tam motor. Ich pierwszy w życiu. Następnie przejechali na nim ponad 22 tys. km po drogach i bezdrożach Kolumbii, Ekwadoru, Peru, Boliwii, Argentyny i Chile. Do dziś pozostają zauroczeni tym, co widzieli, ludźmi, których spotkali, i południowoamerykańskimi bezkresami, jakie ich otaczały w czasie podróży.
Mimo tego, że motor sprawiał im w trakcie wyprawy niemało problemów, Magda i Michał uważają, że wybór takiego środka transportu był strzałem w dziesiątkę. W końcu to właśnie dzięki temu, że przemieszczali się własnym „smokiem”, na Salarze de Uyuni w Boliwii mogli doświadczyć takiej wolności, nieograniczonej przestrzeni i absolutnej swobody podróżowania.
Oryginalna, pełna humoru i autoironii opowieść o tym, że jeśli się chce, to można prawie wszystko, byle się przy tym zanadto nie przejmować.

19.20-19.40 Przerwa

Blok II 19.40-22.10 (cena biletu 15 zł)

19.40-20.20
„Islandia jest kobietą”
Piotr Mitko



 
Nie było łatwo zrealizować ten film, i to nie tylko dlatego, że Islandia uchodzi za kraj, w którym warunki do jazdy rowerem są najtrudniejsze w Europie. Piotr Mitko w sześć tygodni przemierzył 4 tys. km wzdłuż wybrzeży wyspy, przez cały ten czas wytrwale ładując swoją kamerę za pomocą chałupniczo zmajstrowanej przez kolegę prądnicy. Dzięki temu udało mu się uchwycić i uwiecznić mnóstwo różnorodnych aspektów samotnej podróży. Film zarówno oddaje atmosferę odwiedzanych miejsc, jak i dokumentuje stan uczuć oraz refleksje towarzyszące rowerowej tułaczce w cieniu wulkanów.
Wyrazisty bohater, wyrazista podróż i wyspa, która potrafi dać się we znaki, nawet najbardziej w niej zakochanym.

20.30-21.20
„Sam nie wiem gdzie"
Marek Klonowski


 
To mógłby być zwykły film, o zwykłej półtoramiesięcznej podróży motocyklami enduro w góry Tien-Szan na pograniczu kirgisko-chińskim. 16 tys. km przez Polskę, Ukrainę i Rosję, a potem przez kazachskie stepy aż do Kirgistanu i z powrotem, w trakcie – dla urozmaicenia – trekking na lodowcu Inylczek oraz próba zdobycia siedmiotysięcznika Chan Tengri. Ze względu na swojego autora film jednak zwykły nie jest.
Marek Klonowski, laureat Kolosa 2008 w kategorii „Wyczyn roku” i jeden z najbarwniejszych stałych bywalców gdyńskich Spotkań, zrealizował materiał, który ogląda się jak najlepszy film przygodowy. Jest droga, jest przestrzeń, są góry. Na trasie przeszkody i niepowodzenia, zwroty akcji, których się nikt nie spodziewa, i szarże (motocyklowe) w iście ułańskim stylu. Plus przenikający każdą sekundę filmu duch całkowitej anarchii, wywracający wszystkie schematy do góry nogami.


21.30-22.10
Afryka na dwóch kółkach: dni trudne, ważne i inspirujące
Łukasz Nitwiński



 
Kontynent był mu obojętny. Chciał, żeby było ciężko, odludnie i pięknie. Rzucił pracę, kupił rower i wybrał Afrykę. Pomimo tego, że nigdy wcześniej nawet nie zmienił dętki, nie miał wątpliwości, że na wyprawę musi ruszyć samotnie. Tylko w ten sposób widział szansę na zrzucenie swojej „europejskiej powłoki” i otwarcie wszystkich zmysłów na to, co spotka go po drodze.
Kierując się, gdy tylko mógł, na lokalne, nieoznaczone na mapach drogi, Łukasz Nitwiński przemierzył przez trzy miesiące ponad 4 tys. km i kilka stref klimatyczno-geograficznych. Przez Maroko, Saharę Zachodnią, Mauretanię, Senegal i Gwineę dotarł aż do Sierra Leone. Szukał miejsc, o których nie napisano nic w przewodnikach. Za gościnę, jakiej udzielali mu spotkani ludzie, starał się odwdzięczyć, pomagając im w codziennej pracy. Zaangażował się też w działalność misji katolickich. W Afryce przeżył dni trudne, ważne i inspirujące.

Więcej informacji na stronie Festiwalu:
http://www.kolosy.pl/kolosy2010_postscriptum.php
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2018-07-31
HYDEPARK
 

Revelations

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-30
HYDEPARK
 

Magazyn TATRY (nr 65)

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-24
HYDEPARK
 

Elizabeth Hawley. Strażniczka gór

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-07-24
HYDEPARK
 

O życiu - Reinhold Messner

Komentarze
0
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com